- Coś się stało? - spytał zdziwiony.
Skinęłam głową.
- Rana - powiedziałam. Nie lubię za dużo mówić i w tym przypadku stwierdziłam, że nie trzeba mówić nadto.
- To nic - odpowiedział
- Pomogę.
Nie czekając na odpowiedź chłopaka, podeszłam do niego, położyłam łapę na jego ranie i wypowiedziałam zaklęcie. Po chwili paskudna rana zaczęła się goić, pozostawiając na skórze lekko zaczerwienione blizny. Spuściłam wzrok zła na siebie, że nie mogę z tym nic zrobić.
- Przez pewien czas będziesz czuć tępy ból - powiedziałam i odeszłam kawałek od niego.
<Ehrendil?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz