czwartek, 24 września 2015

Od Jethro CD. Shiry

Pierwsze co trafiło na nasz stolik to dwie szklanki z pepsi. Przyniosła je ta sama kobieta która wcześniej zabrała troche nietypowe zamówienie. Chyba była naprawde znudzona swoją pracą, bo znowu nawet na nas nie spojżała. Ci ludzie.... Ich życie jest takie nudne ...
Shi zaczęła się rozglądać i dopiero teraz zauważyłem że nie jesteśmy tu sami. Przy innych stolikach siedziało kilka osób, które co jakiś czas spoglądało w naszą stronę.
- Hm... Mam wrażenie że się na nas gapią...
-A ja mam taką pewność - stwierdziłem odwracając wzrok od tych ludzi i usmiechając się do Shi.
Po chwili w końcu kelnerka przynosi ową pizze. Wyglądała....tak sobie. Ale pachniała całkiem spoko. I przy okazji własnie zdałem sobie sprawe z tego że jestem głodny.
- Jak to pachnie... - zauważa Shi i wyciąga ręke by wziąść kawałek pokrojonej pizzy. Ja również postanawiam spróbować. Taak. Trzeba przyznać, że smakuje świetnie. Zwłaszcza teraz kiedy żołądek doprasza się jedzenia.
-Chyba będe tu przychodził częściej - kończę swój kawałek pizzy i biorę szklankę. Coś mi się zdaje że ludzie się patrzą ale niezbyt mnie to obchodzi. Shi również jest zadowolona a bynajmniej tak wygląda. Usmiecham się pod nosem na tą myśl. To dziwne...
Po jakimś czasie po raz kolejny przychodzi znudzona kelnerka tym razem z rachunkiem w dłoni. Zacząłem szukać w kieszeniach kasy i na szczęście znalazłem to co zostało mi po poprzedniej wyprawie do miasta. Zapłaciłem jej i wróciłem do zajadania się pizzą. Nawet nie zauważyłem kiedy pizza zniknęła...

<Shi? Taak bardzo brak weny ;-; >

Od Shiry CD. Jethro

-Yyyyy...- Nie spodziewałam się tu dziś nikogo znajomego więc przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć- Przyszłam się tylko rozejrzeć. Nudzi mi się dziś i chciałam zobaczyć czy dzieje się coś ciekawego
- I coś się ciekawego dzieje?- spytał. Ufff... Dobrze czasem umieć kłamać
- Nie. Stara bieda, wiesz... Tu jakieś morderstwo, tam strzelanina. Ludzie narzekają... No a ty co tu robisz?
- To samo co ty. Nudzę się- padła odpowiedź.
- To może pójdziemy na pizze? Słyszałam że jest całkiem niezła.- uśmiechnęłam się. W zasadzie nigdy pizzy nie jadłam. Słyszałam jak dzieciarnia mówiła coś o pizzerii więc ich spytałam o co chodzi. Patrzyli się na mnie jak na wariatkę.
- Jasne, prowadź.- no więc zaczęłam się rozglądać za tą pizzerią przypominając sobie instrukcję dzieciarni jak tam dotrzeć. Prosto od bramy do drugiego skrzyżowania, w lewo, prosto, w lewo i na końcu przy murach. Budynek wyglądał dość zwyczajnie. Kilka większych okien, jedne drzwi. Zero szyldów czy jakichś oznaczeń. Gdyby nie to że przez okna widziałam jakąś  Iladę i kilka przypraw na niej stojących minęłabym to miejsce nawet się nieoglądając. Otwieraniu drzwi towarzyszył dźwięk dzwoneczków. W środku było ciepło i całkiem przytulnie. Wszystkie meble były drewniane a przy oknach zamiast krzeseł były obite brązową skórą siedziska. Największe wrażenie robił zapach rozmaitych przypraw i sosów. Usiadłam przy jednym z okien w rogu pomieszczenia, a Jeth usiadł naprzeciwko. Po chwili przyszła do nas znudzona kelnerka z notesem
- Mogę przyjąć zamówienie?- spytała wyciągając długopis. Brzmiała prawie jak automat nawet nie chciało jej się na nas spojrzeć.
- Yyy... - spojrzałam na Jeth'a a ten tylko wzruszył ramionami najwyraźniej też nie wiedząc co powiedzieć- Jakąś pizzę?
- I coś do picia. -dodał, a kelnerka w końcu na nas zerknęła po czym wróciła za ladę i zniknęła za drzwiami, najpewniej do kuchni. Usłyszałam jeszcze jak woła do kogoś by dał co tam ma na zbyciu. I parsknęłam śmiechem.

<Hue Hue Jeth?... Głodna się zrobiłam xd>

środa, 23 września 2015

Scarlett

 "Pustą głową łatwiej jest potakiwać"



Imię: Scarlett
Zdrobnienia: Scar
Przezwisko: Oprócz obraźliwych? Brak.
Płeć: Wadera
Wiek: 3,5
Charakter: Scarlett to typ pedantycznego wilka, zawodowej perfekcjonistki i dumnej reprezentantki potężnej rasy- Żywiołu Krwi, której pasją jest nadzorowanie dosłownie wszystkiego. To co wyróżnia się z jej chorego wręcz pedantyzmu musi być natychmiastowo usunięte. Każdy jej ruch jest zaplanowany, pewny siebie, nie pozwala sobie na potknięcia lub choćby na najmniejsze błędy. Oprócz wyniosłej osoby, Scarlett ma jeszcze jedną, ważną, charakterystyczną dla niej cechę. Jest to arogancja, czyli bezczelne lekceważenie innych połączone z wyniosłością oraz wyolbrzymioną pewnością siebie. Często używa wulgaryzmów lub innych obraźliwych słów w stosunku do innych wilków, szczególnie gdy jest obrażana oraz ignorowana. Większość osób, które z nią przebywały, wie że przekleństwa są nieodłączną częścią jej życia, więc po pewnym czasie przestali na nie reagować, co oczywiście, bardzo Scarlett denerwuje. Na pierwszy rzut można by stwierdzić, że to taka kapryśna księżniczka-jak czegoś nie dostanie, to się wścieka, uważa się za najważniejszą, a jej ignorowanie jest równe z gniewem, pod postacią 'niewinnych' psikusów. Nie lubi bezpośredniego kontaktu z drugą osobą(jest to też związane z strachem do brudu i chorób), dlatego jej specjalnością okazały się pułapki i inne mechanizmy. To jakieś noże śmigną tuż nad twoją głową, a to stępią ci się pazury lub w twojej potrawie jakimś cudem znajdzie się środek usypiający. Lecz to co różni Scarlett od naburmuszonej panienki to zachowanie – słodziaśna laleczka to nie jej bajka.
Scarlett przeważnie przyjmuję postawę surowej i chłodnej w stosunku do innych wilków, gdyż w pewnym sensie czuje się od nich lepsza, ale traktuje ich z szacunkiem. Utworzenie watahy, czy chociaż przetrwanie w tak niebezpiecznych czasach, budzi w wilczycy uznanie dla alfy. Nie znaczy to jednak, że warto jej ufać. Czasem celowo udaje przyjaciela, by później wykorzystać oszukanego do swoich intryg. To ona wyznacza osoby, z którymi jest szczera i lojalna wobec nich. W końcu przetrwają tylko najsilniejsi. Podobnie jest z nowo przybyłymi. Lodowate spojrzenie to pewnego rodzaju gra aktorska, która ma na celu trzymanie nowicjuszy daleko od siebie. A jakie zdanie ma o sobie? Uważa się przede wszystkim za osobę sprawiedliwą i zdolną do poświęceń. Nie jest to do końca prawdą, ponieważ nie odda życia za byle jaką osobę, jeżeli w ogóle za kogoś odda. Natomiast potrafi poświęcić kilka wilków, dla dobra misji, jeżeli sytuacja tego od niej wymaga. Kolejną cechą, którą w sobie ceni to samodzielność. Jako 2,5 letnia wadera została poddana testom, które polegały na przetrwaniu miesiąca samemu w lesie(sojusze nie wchodziły w grę). Było to doświadczenie jak najbardziej bezpieczne-w razie zagrożenia życia, pomoc szybko nadchodziła, chociaż nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Zdała z wynikiem 86,2%-ocenę zaniżyła siła, która nie jest mocną stroną Scarlett. Inteligencja to rzecz, którą chwali się najbardziej i uświadamia to innym przy każdej nadarzającej się sytuacji. Świadczą o tym stworzone przez nią ciekawe mechanizmy i wymyślanie strategii, które już nie raz odniosły sukces. Lecz jak każdy, ma jakieś luki w wiedzy. O ile fizyka oraz myślenie przestrzenne przychodzą wilczycy z łatwością, to jej plany nie przewidują zdolności magicznych, jakimi posługuje się wróg. Z perspektywy osoby trzeciej, Scarlett rzeczywiście dysponuje szerokim zakresem wiedzy, a konstrukcje przez nią tworzone, budzą niemały podziw, lecz chwaląc się tym tylko uniża sobie punktów inteligencji. Jak można się domyślić, wadera próbuje być jedynym wilkiem, który posiada dwa, a nawet więcej żywiołów. Jako że jej prawowitą mocą jest krew, to stara się wykształcić umysł tak, by dorównać wilkom umysłu. Jak na razie jej prace wymagają doszlifowania i w porównaniu do przedstawicieli żywiołu , do którego dąży, jest jeszcze daleko.
Empatia nie leży w jej naturze, ale to nie znaczy że lubi siać cierpienie i ból, a tym bardziej torturować innych w celu uzyskania cennych informacji(uznaje to za brudną robotę, którą wykonują osoby gorsze od niej). O wiele większą satysfakcje daje jej pokonanie kogoś sprytem i doskonałą strategią aniżeli siłą. Nie zawsze działa fair wobec innych, podglądając i podsłuchując rywali lub, co gorsza, knując plany przeciwko niczego niespodziewających się osobach.
Pomimo że jest Wilkiem Krwi, żywi się samymi roślinami(głównie wilczymi jagodami lub innymi owocami)- jest wegetarianką. To dość specyficzna rzecz, szczególnie jeśli chodzi o drapieżniki, lecz jej organizm odrzuca krew inną niż jej(DEA 1.2), dlatego woli całkowicie zrezygnować z mięsa niż narazić siebie na mdłości i inne przykrości. Ogólnie rzecz biorąc jej organizm jest bardzo słaby, co ogranicza jej możliwości. Nie może pić za dużo eliksirów i innych substancji, ze względów zdrowotnych(dreszcze, rozwolnienie(biedna Scarlett)), jak już wspomniano - unika mięsa i nie raz miała złamaną kość z powodu upadku z nie tak dużej wysokości. Słaba głowa, to kolejna dolegliwość w dodatku najmniej przez nią lubiana. Upita Scarlett wygląda jak nie-Scarlett. Gadając bez sensu, zachowując się niestosownie jak i również chwiejnie trzymając się na nogach z wywieszonym językiem chichocze jak mała dziewczynka, cały czas pijąc coraz więcej podawanego trunku. I to wszystko po dwóch kieliszkach pozornie niegroźnie wyglądającego alkoholu. Krótko mówiąc traci samokontrolę, co w jej przypadku jest najgorszą rzeczą, jaka w jej życiu mogła się zdarzyć.
Drugą 'najgorszą rzeczą jaka może się zdarzyć' jest wyjście na jaw jej największej tajemnicy, co jednocześnie zalicza się jako jej słabość. Scarlett na zabój zakochała się w przyjacielu z dzieciństwa, a jest to równoznaczne z niemożnością panowania nad swoim ciałem. Przy nim czuje się jak kłębek nerwów, nie może wydobyć z siebie słowa, a co dopiero ułożyć składne zdanie w jego obecności. Trudno powiedzieć, czy basior zdaje sobie sprawę z uczuć wilczycy i czy odwzajemnia tę miłość(patrz-może później coś wymyślę), ale na pewno uważa ją za ważną część jego życia.
Cechy szczególne:
-Jaskrawo-niebieskie oczy, które zwiększają efekt 'lodowatego spojrzenia'
-Zbyt długi i zbyt puchaty ogon. Przeszkadza w walce, wymaga długiej pielęgnacji i specjalnych płynów, by był taki, jak być powinien. Gdyby mogła, chętnie by go sobie skróciła.
-Smukła sylwetka jest efektem bezmięsnej diety.
Status: Omega
Stanowisko: strateg
Partner: szalenie zakochana w przyjacielu z dzieciństwa – Warrenie
Rodzina: Matka – Madelaine(żywa, mieszka w rodzinnym watasze), Ojciec-Max(zdradzał Madelaine z inną waderą, więc Scarlett darzy go nienawiścią), siostry bliźniaczki - Macy oraz Megan(poszły szkolić się jako wojowniczki do Watahy Skalnych Wojowników)
Przyjaciele: Oprócz wcześniej wspomnianego Warrena, Scarlett ma jeszcze jedną, bliską chociaż dość nietypową przyjaciółkę-Kinę. Zwariowana i trochę prześmiewcza wilczyca o zbuntowanym charakterze. Totalne przeciwieństwa, a jednak znalazły wspólny język.
Rasa: Wilk Krwi
Żywioł: Krew
Moce:
-Krew jako broń. Specjalnie tworzy ranę w swoim ciele, by z niej czerpać krew. Może sprawić, by zmieniła stan skupienia , temperaturę oraz kształt, w ten sposób tworząc broń-ostrza, odłamki, itp. Istnieją przypadki wśród wilków, gdzie można przyczynić się do śmierci rywala, zabijając go od środka. Scarlett do nich nie należy.
-Leczenie/zabijanie innych, lecz musi mieć z tym wilkiem kontakt fizyczny. Oczywiście ma to związek z jej żywiołem. Wymaga to od niej dużego skupienia i wysiłku, ale jest w stanie zatrzymać lub wznowić pracę serca(w końcu serce pompuje krew).
-zamiana w człowieka, lecz z pewnymi ograniczeniami(tylko 2 razy dziennie). Tej mocy najczęściej używa do niektórych czynności manualnych(by zbudować jakąś konstrukcje) jakimi nie może się posługiwać pod postacią wilka(posiadanie kciuka to dobra rzecz). Tak to nie widzi potrzeby jej
posiadania, gdyż człowiek ma słabszy węch, słuch, wzrok oraz jest wolniejsza.
Inne:
Pewnie nikomu nie chciało się czytać charakteru, więc powtórzę niektóre jej cechy w 'inne'.
-Pomimo że jest zwierzęciem drapieżnym, nie je mięsa-jest wegetarianką. Jej organizm odrzuca inną krew, niż jej.
-Dąży do zdobycia, jako jedyny wilk(albo jeden z nielicznych), dwóch żywiołów. Jej najbliższym celem jest żywioł umysłu.
-Należała kiedyś do Zakonu Krwi(gdzie gromadziły się wilki tej rasy), lecz zrezygnowała, ponieważ nie zgadzała się z podglądami rządzących.
-Wataha, z której pochodzi jest znana z dużej ilości wilków umysłu.
-Umie biegle posługiwać się trzema językami
Lubi: czystość, naukę(szczególnie fizykę), ciszę, bycie podziwianą, egzotyczne owoce(jadła tylko raz), ciepłe kąpiele w źródłach(bo dobrze robią na sierść), gorącą czekoladę oraz kawę, dobrą książkę(dla rozluźnienia czytuje kryminały), muzykę klasyczną
Nie lubi: zbyt skomplikowanej magii(w tym powieści fantasy), imprez, alkoholu(za słaba głowa) tłoku, BRUDU, hałasu, szczeniaków, par, które okazują miłość w miejscu publicznym, zimna, kretynów, 'zabawowych' jak i nachalnych wilków, sprzeciwu, wygłupów, nieodpowiedzialności itd.
Historia: [LINK]
Sterujący: ScarlettHayes
Galeria:

Ekwipunek: Należy zacząć od magicznej torby, która pomieści wszystko co tam włoży. Dostała ją na 3 urodziny od zaprzyjaźnionego wilka(magika) z Zakonu Krwi.
-książki(dużo książek)
-sznurki, druciki, śrubokręty, śrubki itp.
-ołówek i notesik
-wygodną poduszkę(to bardzo ważna rzecz)
-szczotka do włosów
-olejki, kremy, szampony, żele itp.
-o! młotek!
-lampka do czytania w nocy
-zapas żywności(głównie zieleniny) i czekolady(to też bardzo ważna rzecz)
-nóż(tylko jeden-jej ulubiony)
W skrócie mówiąc wiele niepotrzebnych dupereli, które jej zdaniem są niezbędne do przetrwania.
Sakwa: 250 ZM
Umiejętności: Szybkość: 78
                        Siła:12 
                        Zwinność:33 
                        Wytrzymałość:10
Punkty Awansu: 80/200
Upomnienia: 0/3

Od Jethro

 -Kurde- mówię po tym jak popchnięty przez jakiegoś faceta wpadam w kałużę. Mokre buty, mokre skarpetki. Świetnie. Posyłam mu mordercze spojrzenie ale idę dalej. Z kapturem na głowie, rękoma w kieszeniach spodni i wzrokiem wbitym w ziemie spaceruję bezsensownie po tym zaludnionym miejscu. Miasta zawsze są złe. Wszędzie spotkać można nachalne spojrzenia...
Wchodzę do sklepu ale nie ma w nim nic ciekawego więc szybko go opuszczam. Chodząc bez celu w końcu trafiam na jakąś małą uliczkę. Przy ścianach siedzą tam dzieci- większość ubrana w jakieś łachmany i przeraźliwie chuda. Starając się nie zwracać na nie uwagi idę dalej, ale coś przyciąga mój wzrok. Wydawało mi się czy właśnie kątem oka zauważyłem jakąś znajomą sylwetkę?  Odwracam się by jeszcze raz przyjrzeć się temu miejscu ale nikogo znajomego nie ma. Idę więc dalej, chociaż jestem pewien że się nie przewidziałem. Wychodząc na jakąś większą ulice rozglądam się, co wzbudza ciekawość niektórych osób stojących w pobliżu. Zauważyłem jakąś ławkę przy drodze, więc usiadłem na niej, przyglądając się ludziom. Jakiś typek się przysiadł, ale zaraz sobie poszedł. Mam nadzieje, że nie jestem aż tak straszny.... Z małej uliczki właśnie wyszła jakaś postać. A jednak... Wstaję z ławki i przepychając się przez ludzi podchodzę do niej. Kładę jej rękę na ramieniu i dziewczyna się odwraca
-Shira? Co ty tu robisz?

<Shira?>

poniedziałek, 21 września 2015

Sorrow


"Nie oceniaj książki po okładce"

Imię: Sorrow
Skróty: Nigdy nie wiadomo..
Przezwisko: Crow
Płeć: Wadera
Wiek: 3 lata
Charakter: Trudno ją przekupić, jest też rozsądna i ostrożna co do większych decyzji które podejmuje. Jest dość zwinna i szybka. Jest też dobrym logikiem przez co siła nie jest jej za wiele potrzebna. Te wszystkie cechy nie oznaczają ze nie ma humoru, w ręcz przeciwnie. Umie się bawić, nawet dość dobrze. Często robi głupie rzeczy na których się uczy. Lubi obserwować otoczenie żeby wiedzieć co ją otacza w szczegółach. Jest strasznie spostrzegawcza i trudno coś przed nią ukryć. Częściej zagłębia się we własnych myślach niż z kimś porozmawia. Nie zmienia to faktu że często wtrąca nos w nie swoje sprawy. Ogólnie jest miła i lojalna, może tez być wredna i drażniąca. Łatwo denerwuje innych, albo wyprowadza z równowagi. Nawet tych najspokojniejszych. Często się sprzeciwia rozważa czy zdaniom innych osób. Niegdyś jeszcze jej się nie zdarzyło ocieniać ludzi i wilków po pierwszym spotkaniu. Jest też ciekawska i ukazuje wszystkim szacunek, nawet gdy tym kimś jest jej wróg.
Cechy szczególne: Czarne plamy na ciele które wyglądają jak by się miały stopić
Status: Epsilon
Stanowisko: Negocjator
Partner/Partnerka: Ehrendil
Rodzina: Nienawidzi jej, przez co nie chce o niej wspominać..
Przyjaciele: Na razie nikt..
Rasa: Wilk Chaosu
Żywioł: Mrok
Moce:
-Dzięki żywiołowi może rozsadzić połowę większej polany
-Może stwarzać innym koszmary i je przemieniać w strasznie realną iluzję
-Potrafi zmieniać się w cień i przemieszczać dzięki niemu
-Ma możliwość rozmawiania z mrocznymi stworzeniami, takimi jak demony, duchy i inne
-Może się zmieniać w człowieka co jest mocą genetyczna w jej rodzinie
W ciąż się uczy żeby mieć więcej możliwości robienia innym na złość.
Inne:
-Dość że jest waderą to uważała się za basiora, i może się jej to jeszcze zdarzyć
-Jest dwa razy wyższa od lisa, ale wciąż jest mniejsza od przeciętnego wilka
-Ma kota o imieniu Echo, który ma nietoperze skrzydła, rubinowe oczy i jest wielkości tygrysa
-Jest panseksualna, ma też ptaka o imieniu Pumpkin
-Uwielbia wszystko co jest kwaśne lub słodkie
-Ma problemy z powstrzymaniem się od robienia innym na złość gdy ma na to okazję
Lubi: Noc, ciemne pomieszczenia, rysować, zwiedzać nowe miejsca, grać na elektrycznej gitarze, targować i negocjować
Nie lubi: Jak jest ciepło, NIENAWIDZI gdy ktoś się do niej zwraca jak do wadery bez wcześniejszego pozwolenia
Historia: 1 2 3
Sterujący: Mini84
Galeria:

Ekwipunek: Naszyjnik Zmiany Postaci. Elektryczna gitara i przedmioty do rysowania. Jest tam też torba która pomieści wszystko
Sakwa: 370 ZM
Umiejętności: Szybkość: 35
                        Siła: 15
                        Zwinność: 30
                        Wytrzymałość: 20

Punkty Awansu: 60 / 400
Upomnienia: 0/3

niedziela, 20 września 2015

Od Twelve'a CD. Zera

Twelve postanowił nie wdrążać się w rozmowę z Zerem, bo i tak nic dobrego by z tego nie wyszło, a i nie znalazłyby się żadne korzyści.
W tym samym czasie przez ulice miasta toczył się powoli bogato zdobiony powóz, którym cieszyć się wolno było tylko bogatym ludziom. W tym przypadku starej hrabinie i jej czterem potomkom. Młodemu lekarzowi, który zbił fortunę, lecząc ludzi, panu Edwardowi Cartwright'owi. Bystremu pisarzowi, Williamowi, niestety jemu aż tak się nie powiodło w pieniężnych sprawach, wprawdzie napisał mnóstwo dobrych książek, ale nikt nie postanowił sponsorować młodszego z braci. Najstarszej z całego rodzeństwa, Isabelli Cartwright, kobiecie interesu, prowadziła wielką firmę krawiecką, której ostatnio coś ubyło finansów. Oraz najmłodszej damy, zamężnej pani Angelinie Vane, nauczała w szkole podstawowej we Francji, lecz postanowiła wrócić na kilka dni do ojczyzny, aby odwiedzić starą matkę.
Nie będę mydliła Wam oczu, cała czwórka łasiła się na mamonę hrabianki, a ponieważ była już stara, liczyli, że w najbliższym czasie dostaną to, na co zasługują.
- Matko, mam do ciebie drobną sprawę - odezwał się młodszy z braci, William, pewny siebie i rozbrykany dwudziestolatek. - Widzisz... moja książka nie bardzo ma powodzenie wśród wydawców, więc byłbym wdzięczny, gdybyś użyczyła mi trochę pieniędzy - uśmiechnął się uroczo, na co hrabina zareagowała prychnięciem.
- Dostaniesz swój przydział po mojej śmierci, teraz musisz poradzić sobie sam - odparła sucho dama.
- Ależ matko! Nie rozumiesz? Ta książka jest świeża! Chcę się nią zająć TERAZ - warknął młody mężczyzna.
- A ty nie rozumiesz, że musisz poczekać?! - zezłościła się pani Cartwright, uderzając swoją laską o podłoże powozu.
- Po co czekać, skoro te pieniądze i tak będą moje? A poza tym, jeśli będziesz taka uparta mamo... - przerwał w tym momencie - ...to prędzej czy później ktoś cię sprzątnie - rzucił zdenerwowany.
- Ach, dziękuję ci, synu za ostrzeżenie, ale umiem o siebie zabrać, a teraz milcz, tlen marnujesz! - staruszka spiorunowała Williamia zimnym, meduzowym wzrokiem.
W tym momencie wszyscy odwrócili wzrok. William zaczął udawać, że za oknem dzieją się wielce interesujące rzeczy, Isabella czytała gazetę, Angelina bawiła się rękawiczką, zaś Edward grzebał w swojej lekarskiej torbie.
Hrabina w końcu zirytowana nakazała zatrzymać powóz i z pomocą powożącego wsiadła. Przeszła kilka kroków, po czym... padła na ziemię.
Twelve przechodził akurat obok, więc deczko zainteresowanych sprawą podbiegł do kobiety i zaczął nawoływać do niej. Lecz nie uzyskawszy odpowiedzi, sprawdził puls. Pani Cartwright umarła.

<Zero?>

Od Toxic'a CD. Shiry

-Mogę tylko złagodzić ból i usunąć "skutki uboczne" jeżeli jakies są
Odpowiada na pytanie Shi i pomaga jej sie utrzymać na nogach.
-To w takim razie to zrób..
Jak powiedziała tak zrobiłem i odsunąłem sie od wadery. Widać było ze sie czuje lepiej, ja natomiast czułem sie trochu zmęczony po używaniu tej mocy. Wszystkie inne moce mogę używać prawie ze bez granic, a po tej sie mecze jak nie wiem co. Okropieństwo.
-Skoro sie czujesz lepiej co opowiedz co sie stało i przy okazji kim jest Ivy..
Chciałem wiedzieć o co jej chodzi i z kąd te wszystkie rany. Miałem tylko nadzieje żę to nie ludzie ja tak załatwili. River na to miast siedział spokojnie i w raz ze mną oczekiwał na odpowiedź.

<Shi? River? Czy mówisz o tej Ivy o kturej myśle xd?>

Od Shiry CD. Toxic'a

Poczułam się jakby ktoś wyciągnął mnie z wody i na dzień dobry walnął patelnią w łeb... Usiadłam ciężko. Wzrok mi się trochę rozmazywał więc zmrużyłam oczy marszcząc przy tym brwi, zobaczyłam sylwetkę szaro-zielonego wilka i otworzyłam oczy z niedowierzaniem.
- Ivy?!- usłyszałam śmiech kawałek dalej. Za to wilk którego wzięłam za moją przyjaciółkę prychnął najwyraźniej urażony
- Czy ja wyglądam jak dziewczyna?- spytał
- E.. Toxic? Co się stało?- spróbowałam wstać, ale w tym momencie poczułam ból w boku i zorientowałam się że mam czymś posklejane futro... Krew?
- Ty mi powiedz. I kto to Ivy?- Wzrok pomału wracał mi do normy
- Nie ważne... a ty mi powiedz kto TO jest- wskazałam nieznajomego basiora. Nie lubię nowych... Ten tylko wyszczerzył się do mnie radośnie
- River, jest u nowy. Wiedziałabyś o tym gdybyś mniej biegała jak oszalała a bardziej zainteresowała się tym co tu się dzieje...- przewróciłam oczami na słowa Toxica
- Nie matkuj mi tu... - mruknęłam podnosząc się z ziemi, starałam się to zrobić powoli ale i tak lekko się skrzywiłam- Pewnie nie potrafisz leczyć czegoś takiego?

<Eeee? Toxic? River? Nie mam weny...>

środa, 16 września 2015

Od Nirvany CD. Toxic'a

Spokojnie to tylko ja... - odpowiedziałam basiorowi
- Uff...Nir... - powiedział spokojnie
- Masz ochotę się gdzieś przejść? - zapytałam po chwili ciszy
- Czemu nie,może nad ten miejscowy wodospad? - uśmiechnął się
- No pewnie!
Wstałam i zachęciłam basiora gestem łapy do wstania z miejsca.
Ruszyliśmy w stronę wodospadu.
Gdy dotarliśmy na miejsce bez słowa wskoczyłam do wody.
- Wchodzisz? - uśmiechnęłam się oczekując na reakcję
- ...

<Toxic?>

środa, 9 września 2015

Od Zera CD. Twelve'a

Pohamowałem chęć przewrócenia oczami.
- Zero coś ci mówi? - spytałem. Twelve zmrużył oczy jakby szukał podobieństwa. I chyba znalazł, bo w jego oczach błysnęło zrozumienie. 
- Miło poznać - stwierdził chłodno i wyszedł z księgarni. Przez chwilę patrzyłem za nim. Westchnąłem i podążyłem za nim. Nie miałem lepszego zajęcia. Kopnąłem w kamień, który potoczył się z łoskotem po bruku i wlepiłem wzrok w plecy Twelve'a. A znając moje szczęście zacznie mu to przeszkadzać...

<Twelve? Prowadź>

niedziela, 6 września 2015

Od Twelve'a CD. Zera

Dotarłszy do miasta, postanowił jednak w pierwszej kolejności zajrzeć do księgarni, aby sprawdzić czy sprowadzono pożądaną przez niego książkę. Męczył się ze znalezieniem akurat tego tomiku o prawach fizyki, już koło roku gania za nią po przeróżnych sklepach, ale za każdym razem ktoś go uprzedza. Ma strasznego pecha.
- Dzień dobry - mruknął na powitanie tak, aby zachować przynajmniej pozory, że jest gentlemanem i zna zasady dobrego wychowania. W pewnym czasie pochłonął mnóstwo książek o savoir-vivrze, więc wiedział jak się zachować w towarzystwie arystokracji, monarchii, szlachty czy przeciętnych mieszkańców żyjących tuż obok niego. Ale mimo wszystko bardzo rzadko okazywał jakiekolwiek oznaki znajomości etykiety. Wolał ignorować wszystkich i uchodzić za niewychowanego, niż udawać, że ma ochotę na niekończące się rozmowy. Wolał obojętnie przechodzić wśród tych wszystkich korytarzy dusz, więc nie zauważył, że tuż obok niego przebywa inna żywa istota. Mniej więcej przez to trochę się zdziwił, kiedy usłyszał swoje imię.
- Słucham? - podniósł głowę znad książki. - Pardon, czy my się znamy, monsieur? - rzekł ozięble, lustrując od stóp do głów mężczyznę z rękawami tatuaży. Wyglądem był zdecydowanie charakterystyczny i wyróżniający się z tłumu. Brązowe, ułożone niedbale włosy ciężko opadały na krwistoczerwone oczy przepełnione powagą. Tuż pod jego dolnymi powiekami zaczynały się dwa długie tatuaże przecinające policzki aż do lowbretów pod wargami. W uszach zaś pobłyskiwały standardowe kolczyki oraz helixy. Można śmiało powiedzieć, iż jego zewnętrzna warstwa została zbudowana na przykładzie "twardziela".
- Z kim mam przyjemność? - zapytał ni stąd, ni zowąd.

<Zero? Poukładam sobie mniej więcej ten zarys zbrodni i przystąpimy do działania. xddd>

sobota, 5 września 2015

Od Toxic'a

Leżałem przy jeziorze znanym nam wszystkim i oglądałem chmury. Były w rożnych krztaltach. Nie kture nawet przypominały jakieś stworzenia, istniejące i wymyślone. Patrzenie w gore daje mi motywacje do tworzenia rożnych przedmiotów. Ale dziś mi sie nie chciało. Wciąż leżałem i oglądałem chmury, aż pod koniec usnęłem.
---
Usłyszałem jakiś szelest. Obudziłem sie i rozciągłem. Zaczęłem następnie rozglądać do okoła co to mogło być. Nic nie widziałem ale słyszałem i po chwili też poczułem zapach tego czegoś. Pewne było że to ktoś z naszej watahy. Jak rozpoznałem zapach postanowiłem sie rozluźnić i usiąść.
-Kto tam jest?
Zapytałem spoglądając na krzaki z których dźwięk i zapach dochodził.

<Ktoś?>

Od Toxic'a CD. Shira

Nic dzis sie nie działo. Dzien zaczęłem kłótnia z Alis a nastepnie przyleciała Shi i omal nam do gardeł nie wlazła, a w ogóle do niej sie nie odezwalismy. To było podejrzliwe wiec postanowiłem za nią pójść, ale jak zobaczyłem że kieruje sie w stronę miasta to zrezygnowałem. Czekałem aż wybiegnie. W międzyczasie przeszedłem sie, przywitałem sie z Twelve ktury cos pisał. I nastepnie znalazłem nowa osobę: River'a. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i po chwili pojawiła sie Shi zza krzaków. Miała pzebity bok, a gdy sie zatrzymała to patrzyła na nas szaleńczym wzrokiem cieżko dusząc.
-Shir? Wszystko w porządku?
Zapytałem, ale ona nie odpowiedziała. Postanowiłem sie do niej zbliżyć. Jak byłem dość blisko to szepłem jej do ucha:
-Shi, obudź sie
Widać było ze słyszy, bo spojrzała na mnie. Dalej miała ten szalony wzrok, jakby ja cos opętało. Cofnąłem sie o kilka kroków i patrzyłem na Shi. Widziałem jak krew jej kapie jak i z pyska tak i z boku. Widać było że sie biła. Jeżeli sie nie mylę to z ludźmi. Patrzyłem na Shi nie wiedząc co zrobić. Nastepnie spojrzałem na River'a.
-I co teraz?
Zapytałem zaniepokojony stanem Shir. Patrzyłem sie w oczy River'a z nadzieja ze ma jakiś pomysł.

<River? Shira? Sry ze długo ale internet nie chciał mi się włączyć,,>

piątek, 4 września 2015

Od Zera CD. Twelve'a

Poszukiwanie zajęcia zapędziło mnie aż do miasta. W końcu tam zawsze się coś dzieje. Wcisnąłem pięści w kieszenie kurtki idąc główną ulicą. Nie zwracałem zbytniej uwagi na to co się działo dopóki nie wpadłem na jakąś kobietę.
- Przepraszam - wymamrotałem, ale mnie nie słuchała. Zdzieliła mnie tylko parasolką po głowie i odeszła oburzona mamrocząc "zboczeniec". Rozejrzałem się niepewnie dookoła, odwróciłem się i wszedłem do pierwszego lepszego sklepu. Konkretniej księgarni. Na chybił trafił wybrałem jakąś książkę i zacząłem ją przeglądać. Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że nie jestem sam. Przy ladzie stał znajomo wyglądający chłopak. Tylko że nie bardzo wiedziałem kogo mi on przypomina. Obserwowałem go dalej lekko przekrzywiając głowę do czasu aż się odwrócił.
- Witaj Twleve - postanowiłem zaryzykować.

<Twelve?>

czwartek, 3 września 2015

Od Mary - Historia

Nie pamiętam wszystkich szczegółów ze swojego życia. Niektórym może wydać się to dziwne. No bo przecież..... jak można pamiętać jeden dzień, a drugiego już nie ? Otóż spieszę z wyjaśnieniami. Jestem wilkiem rasy ying-yang. Mam dobrą i złą stronę. Ta druga zaczyna coraz częściej przejmować nade mną kontrolę. Niestety konsekwencje ponoszę ja. I choć nie bardzo obchodziło mnie to, co za karę wymyślały mi wilki, to moje własne sumienie mnie wykańczało. Moją pierwszą ofiarą był najukochańszy wilk, jakiego znałam - Atsu, mój chłopak.
Pewnego dnia wybraliśmy się do starego i opustoszałego budynku, dawno opuszczonego przez ludzi. To właśnie wtedy moja ciemna strona po raz pierwszy przejęła nade mną kontrolę. I właśnie wtedy odkryłam swoją pierwszą moc - to, iż potrafię zabijać jedną myślą. Czasami działam naumyślnie, a czasami kieruje mną instynkt obronny. A wracając do mojej opowieści. Zabiłam mojego partnera, ponieważ zrobił jeden zły krok, posunął się za daleko, a ja zareagowałam natychmiast.
Później, w następnej watasze.zabiłam moją przyjaciółkę. Bez żadnego powodu.
Zabijałam wilki na swojej drodze, aż do Apokalipsy. Zmieniłam się. Mój wygląd zaczął do mnie pasować. Moje futro stało się prawie czarne. Wyrosły mi nietoperze skrzydła, a pazury stały się metalowe.
Ale dzięki temu nauczyłam się odróżniać dwie w\polówki mojego charakteru. Na co dzień jestem miła, pomocna i przyjazna, ale lepiej nie wchodzić mi w drogę, kiedy przejmuje nade mną władzę ta ciemna strona.
I wreszcie. Po długich i krwawych miesiącach podróży dotarłam tutaj. Może uda mi się nie zabić nikogo.