- Zero coś ci mówi? - spytałem. Twelve zmrużył oczy jakby szukał podobieństwa. I chyba znalazł, bo w jego oczach błysnęło zrozumienie.
- Miło poznać - stwierdził chłodno i wyszedł z księgarni. Przez chwilę patrzyłem za nim. Westchnąłem i podążyłem za nim. Nie miałem lepszego zajęcia. Kopnąłem w kamień, który potoczył się z łoskotem po bruku i wlepiłem wzrok w plecy Twelve'a. A znając moje szczęście zacznie mu to przeszkadzać...
<Twelve? Prowadź>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz