sobota, 22 października 2016
Od Raven'a CD. Lilith
niedziela, 16 października 2016
Od Caireann CD. Alissy
piątek, 14 października 2016
Od Lilith CD. Raven'a
-Wyjazd. Już dzień.-Zostałam poinformowana.
-Idę, już idę… Zaspana zwlokłam się z fotela i ruszyłam w kierunku drzwi. Padał deszcz. Naciągnęłam kaptur na głowę. Tak w ogóle to ciekawe na co mu ten kotołak… Może ma fetysz kotów?? No co!? Czytałam takiego fanfika gdzie jakiś gościu znalazł sobie takowego i zrobił z niego seks-niewolnika…- Stop! Muszę ograniczyć Internety! Zganiłam siebie w myślach. Przeszłam obok kawiarnio-piekarni. Przytknęłam głowę do szyby i zobaczyłam mnóstwo smakowicie wyglądających wypieków. Włożyłam rękę do kieszeni w poszukiwaniu jakiś pieniędzy. Za dużo tego nie było… Ale na bułkę starczy! Weszłam do środka i kupiłam sobie jedzenie. Miła pani zza lady spakowała mi to w taką fajną torbę z babeczka. Z uśmiechem na ustach ruszyłam w dalszą drogę przed siebie. W pewnym momencie zauważyłam, że rozwiązał mi się but więc postawiłam torbę z jedzeniem na murku i schyliłam się by zawiązać niepokorne sznurówki. W tym Momencie prawię nad głową przeleciała mi postać w szarej bluzie z kapturem, i porwała moje śniadanie.
-Hej! Oddawaj! -Krzyknęłam i rzuciłam się w pogoń za złodziejem. Poruszał się nad zwyczajnie szybko… Zamieniłam się w wilka by mieć jakie kolwiek szanse na złapanie go. Goniliśmy się tak z dobre piętnaście minut. Na szczęście większość drogi przez jakieś wąskie uliczki (Ludzie mogli by dziwnie reagować na zakapturzoną postać gonioną przez kolorowego wilka...)Nie wątpliwie próbował mnie zgubić ale marnie mu to szło. Przez chwilę zastanawiałam się czy jednak opłaca się biec przez pół miasta jak głupi tylko po to żeby odzyskać bułkę ale skoro już zaczęłam to go złapię! Tajemniczy nieznajomy chyba się zmęczył i stracił koncentracje bo przez przypadek wleciał w kosz na śmieci. Przewrócił się prosto w resztki zgniłego jedzenia i innych ohydnych rzeczy które się z niego wysypały. Wróciłam do postaci człowieka i podeszłam do niego.
-Widzisz. Nie ładnie kraść.-Zrzuciłam mu kaptur z głowy. Zdziwiłam się bo moim oczom ukazała się dziewczynka (na oko jakieś 14 lat)z krótkimi rudymi włosami i kocimi oczami. Najdziwniejsze było to że z jej głowy sterczała para, również kocich, uszu… Kotołak. Wpatrywała się we mnie ze strachem.
-Byłam głodna… Wymamrotała.-Nie mam domu… Ani jedzenia… Spuściła głowę.
Westchnęłam i spojrzałam na nią z politowaniem.
-To wystarczyło poprosić. Podzieliła bym się! Oszczędziła byś nam tego porannego joggingu.- Wyszczerzyłam się do niej. W sumie to dopiero teraz mnie olśniło. Kotołak! Przecież właśnie ich szukam! Ale jak by ją tu przekonać, żeby za mną poszła….
-Hej, mam pomysł… Dam ci już tą bułkę a ty pójdziesz ze mną w pewne miejsce, co?- Byłam świadoma, że ta propozycja brzmi przynajmniej tak dziwnie jak ‘’Chodź pokaże ci małe kotki w piwnicy” No ale co miałam zrobić!?
Dziewczyna nie wyglądała na zbyt przekonana tą propozycją.
-A-ale nic mi nie zrobisz?- Zapytała po chwili.
Ehh i co ja mam jej teraz odpowiedzieć… W sumie Raven nie zdradził mi żadnych szczegółów tego co zamierza zrobić… Równie dobrze może ją pokroić i wrzucić do małych słoiczków… Nie, żebym miała coś mocno przeciwko mordowaniu niewinnych ludzi ale jakoś tak było mi jej żal…
-Ehh … To nie do końca zależy ode mnie… -Odparłam zgodnie z prawdą .- Wiesz co? Nie ważne, jak nie chcesz, to znajdę kogoś innego…- Stwierdziłam beztrosko. Skoro znalezienie jednego kotołaka poszło tak łatwo to drugiego pewnie też w końcu znajdę!
Dziewczyna wstała. Byłam pewna, zamierza uciec ale jednak nic takiego się nie stało.
-Pójdę z tobą… -Powiedziała cicho- Nie mam dokąd wracać …Nie mam rodziny…. Więc nie mam też nic do stracenia- Uśmiechnęła się smutno.
-Yaay! Nawet nie wiesz jak bardzo ułatwiłaś mi robotę!- Rzuciłam się jej na szyje i po czym pociągnęłam ją za rękę w stronę mieszkania.
-Tak w ogóle to Lily jestem, a ty? Masz jakieś imię?- Wyszczerz wciąż nie znikał z mojej twarzy.
-Sara…
Powłóczyłyśmy się jeszcze z Sarą parę godzin po mieście (Raven raczej by się chyba nie ucieszył gdybym wbiła mu z nią na chatę o 14:00) więc trzeba coś było do wieczoru ze sobą zrobić. Zdążyłyśmy się nawet zakolegować. Gdy zaczęło się ściemniać powoli skierowaliśmy się w stronę docelowego punktu naszej wesołej wycieczki. Gdy dotarliśmy do celu, bezceremonialnie otworzyłam drzwi i pociągnęłam za sobą dziewczynę do środka.
-Nikt cię nie nauczył, że się puka?!-Usłyszałyśmy wkurzony głos Ravena. Sara schowała się lekko za mnie.
-Też, miło cię widzieć. Znalazłam kotołaka! Poznaj Sarę!- Uśmiechnęłam się szeroko.
niedziela, 9 października 2016
Od Ehrendila CD. Sorrow
Westchnąłem cicho odprowadzając dziewczynę wzrokiem. Jak to jest, że im niebezpieczniejszy cel tym Sorrow szybciej się do niego przygotowuje? Wziąłem jej talerz i postanowiłem pozmywać. Skoro wyjeżdżamy na dłużej wypadałoby zostawić po sobie porządek. Kiedy już wszystko sprzątnąłem poszedłem się spakować. Wielkie Łowy nigdy nie kończyły się w ciągu tygodnia, a polowanie na Krakena bez wątpienia podchodzi pod Wielkie Łowy.
środa, 31 sierpnia 2016
Od Alissy CD. Caireann
Od Alissy CD. Toxic'a
sobota, 27 sierpnia 2016
Od Raven'a CD. Lilith
wtorek, 16 sierpnia 2016
Od Vestarii CD. Maylo
sobota, 13 sierpnia 2016
Od Lilith CD. Raven'a
wtorek, 9 sierpnia 2016
Od Sorrow CD. Ehrendila
-Widzę ze w koncu sie obudziłaś
Usłyszałam mi bardzo znajomy głos. Ponownie wyjrzałam poza kołdrę ze zmrożonymi oczami.
-Tylko nie mam na razie zamiaru wstać
Wymamrotałam. Przyznam ze teraz wyglądam jak wielka kulka w raz z Echem. A widać mi tylko oczy bo stwierdziłam gdyż nie warto wypuszczać ciepła z pod kołdry. Niestety elf postanowił wstać z krzesła, odłożyć notesik i długopis po czym podejść do mnie. Jednym zwinnym ruchem pozbył się kołdry. A zimno złapało mnie we swoje szpony. Przeszedł mnie nieprzyjemny drzesz i spojrzałam na Ehrendila w ciąż będąc kulka.
-Czemu to zrobiłeś zuy elfie..?
Poskarżyłam się jak dzieciak.
-Bo musisz w końcu coś zjeść, a nie tylko spać
-Ale nie jestem głodna!
Od razu zaprotestowałam na co świat odwrócił się przeciwko mnie w stylu burczenie brzucha. Ehrendil zaczął się śmiać a ja strzeliłam focha. Wstałam z łóżka i powędrowałam do kuchni. Tam siadłam przy stole na którym były juz gotowe naleśniki. Tak jak mój węch podejrzewał. W ciszy jadłam śniadanie próbując nie zwracać uwagi na to co mówi Ehrendil. Do czasu gdy wleciał do domu Pumpkin z wiadomością. W tedy bardzo zaciekawiona słuchałam co czyta mój partner na głos podczas gdy kończyłam jeść naleśnika.
-To jak idziemy po krakena?
W końcu zapytał po tłumaczeniu mi jakie to niebezpieczne i czym to w ogóle jest.
-To chyba oczywiste!
Stwierdziłam zapominając o doszły i pobiegłam się ubrać odstawiając za sobą brudne naczynia.
niedziela, 7 sierpnia 2016
Od Maylo CD. Vestarii
Jak by na to nie patrzeć miała leprze wyposażenie mieszkania niż mi się wydawało. Choć większość z szafek, których i tak nie było wiele, była zniszczona lub przypominała śmiecie. A poniektóre meble wyglądały jak znaleziska z ulicy. A naj śmieszniejsze było to ze te wszystkie meble należały do małej kuchenki w rogu mieszkania. Nawet łyżko nie istniało. Postanowiłem wejść głębiej do mojego nowego domu. Dziwnie się z tym faktem czułem ale wszedłem o kilka kroków. Choć były to małe kroki bo nie jestem tak wielki, były wyzwaniem przez porozrzucane rzeczy Vest. Gdzie tylko spojrzałem były jej graty. Od ubrań po talerze które leżały na stertach ubrań i innych gratów.
-Jak tu brudno..
Westchnąłem komentując pod nosem.
-Jak ci nie pasuje, to sam posprzątaj smarkaczu
-A żebyś wiedziała to to zrobię. I nie bede zwracał uwagi na to ze nie mogę tykać twoich rzeczy.
Na te słowa dziewczyna przewodnicką oczami coś mamrocząc pod nosem i podeszła do jakiejś sterty kocy, po czym na nią legła. Pomieszczenie wypełniał dźwięk z telefonu Vest oznajamiającym o otrzymanych i wysłanych SMS. Postanowiłem nie czekać o wiele dłużej ze sprzątaniem, bo w końcu tego nie zrobię. Podwinąłem rękawy od mojej długiej bluzy tak by mi nie przeszkadzały. Sprzątanie uznałem za rozpoczęte. Najpierw pozbierałem wszystkie ubrania i podzieliłem na dwa stosy, jeden z czystymi a drugi z brudnymi. Od razu zrobiło wie o wiele więcej miejsca. Choć większość i tak była zabałaganiona innymi przedmiotami. Vestaria co po chwile zaglądała co robie. Pewnie temu bym nie tkną czegoś ale nie zabrał. Nie wiem sam, ale jak by ktoś tykał moje rzeczy to tez bym sprawdzał co ta osoba robi. Nastepnie zacząłem zbierać wszelkie sztućce i naczynia, które zanosiłem do małej kuchni. Tymczasowo leżały obok zlewu, tak bym je mógł przemyć. Niestety nie umyłem ich od razu bo nie miałem czym, a sama woda by nic nie dała w tym przypadku. Zacząłem przeszukiwać resztkę rupieci i szafki aż w końcu znalazłem co szukałem. Płyn do mycia naczyń był nowiutki.. Nie zdziwiłem się tym faktem, lecz sama świadomością ze miała płyn do mycia baczyć a ich nie myła.
-Niby jesteś dorosła rudzielcu a zachowujesz się nie lepiej niż ja
Komentowałem na co ona warkneła. Cos do mnie mówiła ale nie słuchałem bo koncentrowałem się nad tym intensywnym myciem naczyń. Minęło pare chwil jak nie lepiej nim skończyłem i odłożyłem co mokre do oschnięcia. A o co juz zdążyła pachnąć pochowałem do szafek. Rożne rzeczy znalezione wszędzie tez pochowałem gdzie było wolne miejsce i zacząłem się zastanawiać co zrobić ze sterta ubrań.
-A gdzie bym mógł się tego pozbyć...? Bo do kosza się nie zmieści
<Vest? Byłoby więcej ale jeszcze inne opka czekają>