środa, 31 sierpnia 2016

Od Alissy CD. Caireann

Postanowiłam przejść się na spacer. Przybrałam wilczą postać i nagle poczułam, że jestem pieruńsko głodna. Węszyłam chwilę, aż wreszcie wyczułam trop. Jeleń. Ruszyłam w jego stronę. Wreszcie go zobaczyłam. Stał sobie, zupełnie nieświadomy zagrożenia. Gdy podeszłam dostatecznie blisko, wyskoczyłam i wbiłam w niego kły. Po chwili był już martwy, a ja mogłam cieszyć się własnoręcznie upolowanym posiłkiem. Gdy skończyłam, oblizałam się i ruszyłam dalej. Żar lał się z nieba, zamierzałam więc udać się nad jezioro, aby się nieco ochłodzić. Wtem usłyszałam, że ktoś idzie w moją stronę. Podeszłam ostrożnie, starając się pozostać niezauważoną, tak na wszelki wypadek. Tym ktosiem okazała się jakaś wadera, która wyglądała, jakby czegoś nasłuchiwała. Musiała usłyszeć moje kroki. No cóż, nie ma sensu się dłużej ukrywać- pomyślałam i podeszłam do niej.
-Hej! Co tu robisz?- spytałam, patrząc na nią z ciekawością.
-Spaceruję, szukam towarzystwa…
-No to właśnie znalazłaś!- zawołałam radośnie.
-Jestem Alis, a ty?
-Caireann- odparła.
-Umm… A mogę ci mówić Cai?
-Jasne- roześmiała się.
-To co, może masz ochotę wybrać się ze mną nad jezioro?- zaproponowałam. W gruncie rzeczy, fajnie będzie mieć z kim pogadać, a jak na razie Cai wydaje się całkiem miła.
-Z przyjemnością.- Skierowałyśmy się w stronę jeziora. Cień drzew dawał odrobinę chłodu, ale i tak było piekielnie gorąco. Po chwili nie wytrzymałam i zmieniłam się znowu w człowieka. Moja towarzyszka popatrzyła na mnie, po czym zrobiła to samo.
-Za gorąco przez tą sierść- stwierdziłam.
-Masz rację- przytaknęła Cai. W końcu dotarłyśmy do celu. Usiadłyśmy na brzegu i na początku zamoczyłyśmy nogi.
-Jak przyjemnie…
-Wreszcie trochę chłodu…- Przymknęłam oczy i chwilę tak siedziałyśmy w milczeniu.
-To mów, co cię przygnało do tej watahy?- zagadałam wkrótce. Wzruszyła ramionami.
-Zazwyczaj podróżuję, więc pomyślałam że fajnie byłoby pomieszkać trochę w jednym miejscu.
-A więc jesteś z tych, co ich wiatr gania po świecie?- rzuciłam żartobliwie.
-Można tak powiedzieć- odparła ze śmiechem.
-Jestem bardem- dodała z dumą. Zaciekawiła mnie tym.
-Rany… To musi być fascynujące zajęcie!
-Jest- potwierdziła.
-Kocham to robić. Poznaję mnóstwo nowych ludzi i miejsc…  Przeżywam różne przygody… - opowiadała dalej z uśmiechem.
-Zaśpiewaj coś!- poprosiłam. Cai spełniła moją prośbę. Śpiewała przepięknie i z serca. Piosenka była lekka i radosna, a w pewnym momencie nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam śpiewać refren razem z nią. To było niesamowite, jak swoim głosem potrafiła wciągnąć w pieśń. Gdy skończyła zaczęłam klaskać.
-Przepięknie! Masz ogromny talent.
-Dziękuję. Tobie też nie najgorzej szło- rzuciła i puściła do mnie oczko.
-A gdzie tam!- zaprotestowałam ze śmiechem.
-Wiesz… Chyba trochę ci zazdroszczę- przyznałam. Ma odwagę podążać za swoim sercem i wie, czego chce. A ja… Ja nawet tego nie wiem.
-Czego?- zapytała.

-Wiesz, czego chcesz od życia. Spełniasz swoje marzenia. Powiedz, skąd wiedziałaś, że to jest właśnie to, co chcesz robić?

<Caireann?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz