Postanowiłam przejść się na spacer. Przybrałam wilczą postać
i nagle poczułam, że jestem pieruńsko głodna. Węszyłam chwilę, aż wreszcie
wyczułam trop. Jeleń. Ruszyłam w jego stronę. Wreszcie go zobaczyłam. Stał
sobie, zupełnie nieświadomy zagrożenia. Gdy podeszłam dostatecznie blisko,
wyskoczyłam i wbiłam w niego kły. Po chwili był już martwy, a ja mogłam cieszyć
się własnoręcznie upolowanym posiłkiem. Gdy skończyłam, oblizałam się i
ruszyłam dalej. Żar lał się z nieba, zamierzałam więc udać się nad jezioro, aby
się nieco ochłodzić. Wtem usłyszałam, że ktoś idzie w moją stronę. Podeszłam
ostrożnie, starając się pozostać niezauważoną, tak na wszelki wypadek. Tym
ktosiem okazała się jakaś wadera, która wyglądała, jakby czegoś nasłuchiwała.
Musiała usłyszeć moje kroki. No cóż, nie ma sensu się dłużej ukrywać-
pomyślałam i podeszłam do niej.
-Hej! Co tu robisz?- spytałam, patrząc na nią z ciekawością.
-Spaceruję, szukam towarzystwa…
-No to właśnie znalazłaś!- zawołałam radośnie.
-Jestem Alis, a ty?
-Caireann- odparła.
-Umm… A mogę ci mówić Cai?
-Jasne- roześmiała się.
-To co, może masz ochotę wybrać się ze mną nad jezioro?-
zaproponowałam. W gruncie rzeczy, fajnie będzie mieć z kim pogadać, a jak na
razie Cai wydaje się całkiem miła.
-Z przyjemnością.- Skierowałyśmy się w stronę jeziora. Cień
drzew dawał odrobinę chłodu, ale i tak było piekielnie gorąco. Po chwili nie
wytrzymałam i zmieniłam się znowu w człowieka. Moja towarzyszka popatrzyła na
mnie, po czym zrobiła to samo.
-Za gorąco przez tą sierść- stwierdziłam.
-Masz rację- przytaknęła Cai. W końcu dotarłyśmy do celu.
Usiadłyśmy na brzegu i na początku zamoczyłyśmy nogi.
-Jak przyjemnie…
-Wreszcie trochę chłodu…- Przymknęłam oczy i chwilę tak
siedziałyśmy w milczeniu.
-To mów, co cię przygnało do tej watahy?- zagadałam wkrótce.
Wzruszyła ramionami.
-Zazwyczaj podróżuję, więc pomyślałam że fajnie byłoby
pomieszkać trochę w jednym miejscu.
-A więc jesteś z tych, co ich wiatr gania po świecie?-
rzuciłam żartobliwie.
-Można tak powiedzieć- odparła ze śmiechem.
-Jestem bardem- dodała z dumą. Zaciekawiła mnie tym.
-Rany… To musi być fascynujące zajęcie!
-Jest- potwierdziła.
-Kocham to robić. Poznaję mnóstwo nowych ludzi i
miejsc… Przeżywam różne przygody… -
opowiadała dalej z uśmiechem.
-Zaśpiewaj coś!- poprosiłam. Cai spełniła moją prośbę.
Śpiewała przepięknie i z serca. Piosenka była lekka i radosna, a w pewnym
momencie nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam śpiewać refren razem z nią. To
było niesamowite, jak swoim głosem potrafiła wciągnąć w pieśń. Gdy skończyła zaczęłam
klaskać.
-Przepięknie! Masz ogromny talent.
-Dziękuję. Tobie też nie najgorzej szło- rzuciła i puściła do
mnie oczko.
-A gdzie tam!- zaprotestowałam ze śmiechem.
-Wiesz… Chyba trochę ci zazdroszczę- przyznałam. Ma odwagę
podążać za swoim sercem i wie, czego chce. A ja… Ja nawet tego nie wiem.
-Czego?- zapytała.
-Wiesz, czego chcesz od życia. Spełniasz swoje marzenia.
Powiedz, skąd wiedziałaś, że to jest właśnie to, co chcesz robić?
<Caireann?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz