niedziela, 31 lipca 2016

Od Raven'a CD. Alissy

Hades... Mam szczęście co do koni. Bez dwóch zdań. To nie mógł być żaden Książę, Tornado czy cokolwiek innego. To musiał być Hades. W dodatku czarny jak sama noc i zapewne o iście piekielnym charakterze. Nie mniej byłem pewny, że łypiący na mnie z góry ogier nie dorasta do pięt mieszkańcom prawdziwego Hadesu. Do władcy Tartaru i całego świata podziemia też było mu daleko. Arkanem też nie był. W sumie był w tej stajni koń podobny memu przyjacielowi z dawnych lat, lecz nie pozwoliłem sobie nawet mu się dokładniej przyjrzeć. Czułbym się po tym trochę tak jakbym zdradził swojego białego ogiera. Wbrew pozorom są w tym pustym, szarym świecie osoby i rzeczy które się dla mnie liczą. W większości należą jednak już do przeszłości, a mimo to ja nadal pamiętam. Muszę pamiętać. Nie darowałbym sobie gdybym zapomniał. Wtedy nie miałbym już nic. Często tęsknię za Arkanem. Był moim przyjacielem. Dorastaliśmy razem i byliśmy nie rozłączni. Do czasu gdy nieznany mi demon pozbawił głowy mojego konia. Na moich oczach, bo byłem zbyt słaby by móc zrobić cokolwiek. To nie ma prawa się już powtórzyć. Nigdy nie będę już na tyle słabym, by nie móc zadbać o te ważne dla mnie rzeczy.
Alissa nie miała bladego pojęcia o koniach. Zauważyłem to już wtedy, gdy rozglądała się w poszukiwaniu swojego wierzchowca. W końcu wybrała kuca. Nie jestem pewien czy kierowała się czymkolwiek poza wyglądem Tancerza. Mnie tam charakter i wygląd konia średnio obchodził. Szukałem silnego ogiera, więc takiego wybrałem. Reszta nie miała żadnego znaczenia. Owszem koń parskał i usiłował mnie ugryźć, ale jak dla mnie to nic. Całe lata spędziłem na opiece nad końmi w rodzinnym domu. Czymże wobec tego jest jeden uparty koń? Absolutnym niczym. Osiodłanie go może i stanowiło drobny problem, ale i z tym sobie poradziłem. Alis natomiast mimo iż jej kuc stał spokojnie i nie robił problemów kompletnie nie miała pojęcia co robić. Musiałem jej pomóc.
- Ty to się chyba średnio na tym znasz, prawda? - mruknąłem sprawnie zapinając popręg i upewniając się, że kuc nie zgubi po drodze siodła. 
- Ummm... Tak. - mruknęła dziewczyna spuszczając wzrok. Już po chwili Tancerz był w pełni osiodłany i czekał na jeźdźca. Odsunąłem się obserwując dziewczynę z niemałym rozbawieniem. Gdyby poprosiła mnie o pomoc z pewnością bym nie odmówił. Nie wypada odmówić damie w potrzebie. Jednak skoro chciała sama podołać wyzwaniu, niech się pomęczy. Ja przynajmniej się pośmieję, chociaż i to średnio wypada.
Dziewczyna zachowała się dokładnie tak jak to przewidziałem i wylądowała na ziemi. Parsknąłem śmiechem podchodząc do niej. Pomogłem jej wstać i zaczekałem aż otrzepie się z kurzu.
- Może mam ci pomóc? - spytałem nadal szczerze rozbawiony. Dziewczyna mruknęła coś pod nosem i skinęła głową - A więc tak... Stań przy koniu i złap się siodła. Podrzucę cię i wsiądziesz. - stwierdziłem sam też się ustawiając się na swoim miejscu. Już po chwili dziewczyna siedziała bezpiecznie w siodle. Poprawiłem strzemiona, by były dobrej długości i udzieliłem jej paru wskazówek. Później zostało już tylko, żebym i ja dostał się na Hadesa i mogliśmy ruszyć na przejażdżkę po lesie.

<Alissa?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz