- Przepraszam - wymamrotałem, ale mnie nie słuchała. Zdzieliła mnie tylko parasolką po głowie i odeszła oburzona mamrocząc "zboczeniec". Rozejrzałem się niepewnie dookoła, odwróciłem się i wszedłem do pierwszego lepszego sklepu. Konkretniej księgarni. Na chybił trafił wybrałem jakąś książkę i zacząłem ją przeglądać. Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że nie jestem sam. Przy ladzie stał znajomo wyglądający chłopak. Tylko że nie bardzo wiedziałem kogo mi on przypomina. Obserwowałem go dalej lekko przekrzywiając głowę do czasu aż się odwrócił.
- Witaj Twleve - postanowiłem zaryzykować.
<Twelve?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz