Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toxic-Seishin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Toxic-Seishin. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 stycznia 2016

Od Toxic'a CD. Seishin

Byłem lekko zdziwiony faktem jak szybko sie zmieniają emocje Seishin. No cóż nic z tym nie zrobię, tym bardziej nie widzę w tym sensu jeżeli mi ten fakt nie przeszkadza. Patrzyłem na waderę zamyślony nad zadanym przez nia pytaniem.
-Nie jestem pewien.. Ale wiem że w pobliżu są jagody..
Oznajomiłem jak mi cokolwiek przyszło do głowy. Na jej pysku dostrzegłem usmiech. Widać było że była gotowa iść po jej towarzysza.
-W kturą strone..?
Zapytała dosłownie skakając od martwego Davro do drugiego trupa albo do pobliskich krzaków.
-Tędy
Powiedziałem spokojnie wstając i kierując sie w strone wielkich krzaków, zapelnionymi suchymi liściami kture szeleszczały za karzdym ruchem. Krzki ciągnęły się długimi szlakami, nie raz skręciliśmy w rożne strony w ciaz z nich nie wychodząc. Przez czas tam spędzony udało mi sie ogarnąć świetliste oczy. Następnie po jakims czasie udało nam sie z nich wydostać. Zatrzymałem sie i zrzuciłem z siebie suche liście kture na mnie pospadały. 
-Ile jeszcze..?
Usłyszałem marny głos Sei. Wygladała na zmęczona, nawet sie położyła.
-Juz prawie jesteśmy
Slyszac te słowa wskoczyła na wszystkie cztery znów pełna energii. Przyszłem pod gigantycznym korzeniem, za nim dostrzegając miska ktury sie objada kolorowymi jagodami. Mordkę miał cała tęczową a łapki trzymały kilka jagód gotowych do zjedzenia. Seishin bez dłuższego namysłu podbiegła do niego i go przytuliła.
-Nie znikaj tak...!
Jej głos drżał a z oczu spływały łzy. Jak siedziałem tylko z boku i sie rozglądałem do okoła, mając przeczucie że jestem blisko czegos mi znajomego. Znowu skacentrowalem wzrok na Seishin ktura znalazła sie przede mną, i wpatrywała mi sie w oczy.
-Gdzie teraz?
Zapytała tak jak by fakt ze jej misiek by zginą był juz nie istotny. Znów zacząłem myśleć czego my jesteśmy blizko, aż mnie po chwili olśniło. 
-Chyba wiem gdzie możemy iść..
Powiedziałem na co wadera się pochyliła w moją strone, a ja do tyłu. Jej oczy były pełne nadzieji że to nie bedzie jakies nudne miejsce.
-Gdzie?!
Zapytała jeszcze bardziej sie pochyliła mierząc tylko kilka cm pomiędzy mną i ją.
-Tam jest poligon, jeżeli chcesz możemy tam iźdć..
Wymamrotałem przekrzywiając głowę w lewo by wskazać kierunek. Seishin uśmiechnęła sie tym razem zadowolona i ruszyła w wskazany kierunek. Patrzyłem przez chwile jak sie oddala, a nastepnie dostrzegłem miśka ktury sie na mnie gapił.
-Coś nie tak..?
Zapytałem ale on tylko poszedł na waderą. Nie przejąłem się zbytnio tym ze zignorował moje pytanie, i podążyłem za resztą. Nie minęło nawet 5 minut zanim dotarliśmy do platformy latającej w powietrzu, nad wielką dziora w ziemi.
-Woow! Super..!
Wykrzyknęła wesoło Seishin patrząc w dół urwiska. Był on wypełniony przeróżnymi potworami kture tam powpadały w nie znany sposób. Podeszłam trochu bliżej ale nie stałem na samym skraju.
-Nie stuj tak blisko skraju bo zlecisz do tych potworów...
Ostrzegłem waderę ktura sie wychylała jak tylko mogła nad urwiskiem. Nastepnie zaczęła skakać w miejsc.
-Ale to sie dobrze trzym..
Przerwał jej odgłos ujeżdżającego kawałka ziemi na kturym stała. Chwile potem zaczęła zjeżdżać w dół. A to że nie w ciaz patrzyła w dół zamiast skoczyć na stały ląd to odruchowo ja złapałem za kark. Jak bym sie spoźnił o sekundę lub dwie a ta by w ciaz nic nie zrobiła to by było po niej. Wyciągnąłem ją do góry i puściłem ją jak juz stała stabilnie na wszystkich jej łapach.
-*BAKA! Coś ty myślała..?! Że może furia cie ochroni! Co? Może przed stworami, ale prędzej byś zemdlała przez upadek z co ma co naj mniej 50m i dostała przez nich pożarta. Zanim byś je zabiła. Zrozumiałaś? Nie zblirzaj sie do urwiska!
Wrzeszczałem na dziewczynę lekko zdenerwowany. Przecierz nie mogłem pozwolić członkowi watahy umrzeć na moich oczach. Musiałem ją złapać bo z tego co widziałem to wolała bym tam zlecieć i zabic potworki.
-Przepraszam..
Mruknęła cicho pod nosem, ze spuszczoną głową. Patrzyłem na nia przez chwile a nastepnie poszedłem w strone lewicującej małej platformy z kamienia.
-Zapamiętaj to i chodź, bo tylko wilki apokalipsy mogą aktywować tą windę. A innym sposobem by sie dostać do platformy to latanie.
Wytłumaczyłem dziewczynie ktura po chwili stała na 'windzie', wygladała na w ciaz pochmurną ale nie az tak jak chwile wcześniej. Tez weszłem na kamień, ktury nastepnie zaczną kierować sie w górę do platformy. Jak juz byliśmy w gorze to winda sie zatrzymała i z niej zeszliśmy. A naszym oczom ukazał sie domek w kturym było wszystko co potrzebne, jedyne co sie różniło to to ze było kilkanaście łóżek zamiast jednego.
-Oto poligon.. Tutaj mozesz używać wszystkie moce jakie tylko chcesz na tych stworkach i ogólnie w tej dziurze. Jedyne czego nie masz prawa rozwalić to oto domek no i jest tez ograniczenie jak wielka jest ten poligon.

<*Baka oznacza idiota/idiotka po japońsku, dla tych co nie wiedzieli. Seishi?>

sobota, 9 stycznia 2016

Od Toxic'a CD. Seishin

Spojrzałem na Sei. To na pewno nie było warczenie dochodzące od niej, lecz było to za nią. Zderzyłem sierść i przyglądałem sie dokładnie wszystkiemu co nas otaczało. Dzieki mojemu dobremu wzroku ciemność mi nie przeszkadzała, w ciąż widziałem wszystko. Sei też wstała, widać było że się cieszyła. Jej misiek miał wyraźnie inne zdanie. Znów usłyszałem warczenie, tym razem zródło odgłosu dochodziło za mnie. Szybko sie obróciłem i dostrzegłem dwa ślepia które dorównywały mojego wzrostu. Stworzenie podeszło do mnie trochu blirzej, na co zacząłem warczeć. Białe oczy stworzenia, wpatrywały sie w moje źrenice. Obserwowaliśmy sie na wzajem, gdy usłyszałem kroki z przeciwnej strony.
-Oto Davro..
Zaprezentowałem stwora Seishin ktura zauważyła drugiego po jej stronie. Nie byłem pewien co wymyśliła bo się koncentrowałem nad moim Davrem. Przygotowałem się do skoku, nie tracąc zwierzecia z oczu. Moje łapy pokrył kwas, nie raniąc mnie, ale w ziemi powstał dół w ziemi tam gdzie moje łapy stały. Następnie wskoczyłem na plecy Davro, wypalając mu odciski moich łap za pomocą kwasu. Potwór zaczął wrzeszczeć przez sprawiamy mu ból, następnie prubował mnie drapać jego długimi ostrymi pazurami. Żeby uniknąć jego ataku zeskoczyłem ze zwierzecia na bok. Gdy wylądowałem na ziemi moje łapy stały sie normalne, lecz na moim pysku ukazał sie psychopatyczny usmiech wraz z towarzyszącym mu śmiechem. Na dodatek moje oczy zaczęły śmiecić na kolor żółty. Dostrzegłem jak Seishin gdzies na przeciwko, bawiła sie z drugim Davro. Widać było że jest zadowolona tym, że nikt jej nie przeszkadza. Powróciłem do mojego stwora. Krew spływała mu po plecach, a dość że jego oczy były białe, ale można było dostrżedz w nich agresje. Nastepnie znów postanowiłem wskoczyć na jego grzbiet, tym razem zagłębiłem moje kły, w białych ślepcach Davro. Poczułem smak krwi w moim pysku, a na łapach czułem jak jego kły przedzierają się przez moją skórę. Nie puszczałem zwierzyny, wręcz przeciwnie. Zaciskałem szczęki , do czasu gdy usłyszałem i poczułem że czaszka Davra pęka. Potwór upadł a ja obliczałem pysk z krwi. Dostrzegłem że Seishin siedziała obok jej martwego Davro, i sie wpatruje w moje czyny.
-Jak długo oglądasz?
Zapytałem siadając na trupie, i prubujac ogarnąć mój usmiech, a tym bardziej światło dobiegające z moich oczu.

<Sei? Jak ty zabiłaś swojego?>

Od Toxic'a CD. Seishin

Uśmiechnąłem się pod nosem, gdy wadera mi otuliła pysk, ogonem. Następnie widziałem jak sie oddala, a jej towarzysz, patrzył na mnie jak bym robił coś głupiego. To nie była dla mnie nowość, więc się tym nie przejąłem.
-Nie wiem czy skrytobójczyni potrzebuje ochrony, ale mogę ci potowarzyszyć
W końcu odpowiedziałem na jej zadane pytanie. Ruszyłem za nią, i tak nie miałem nic innego do robienia. A na Złych Ziemiach zawsze coś się dzieje. Szłem tusz obok wadery, w ciąż otrzymując dziwne spojrzenia od pluszaka.
-A tak w ogóle, z kąd wiedziałeś że jestem skrytobójcą?
Zapytała wadera po dłuższej chwili w ciszy. Ja zerknąłem tylko na nią, w ciąż idąc przede mnie.
-A może się przedstawmy, to może otrzymasz odpowiedzi?
Uśmiechnąłem się do niej powoli docierając do celu.
-No to jestem Seishin, a ty?
-Toxic, dla twej informacji twój 'łaskawy wilk' jest człąkiem rady
Slyszac że powtarzam słowa Seishin, ona zerknęła na miśka. Wyglądało to też jak by zrozumiała odpowiedź na jęj pierwsze pytanie. Droga ktura nas czekała była dość krutka, ale skoro Sei zamiast iść do prosta, skakała, biegła i uciekała. To droga stała sie dwa razy dłuższa. Nie było wiele toczonych rozmów. Opowiedziałem jej tylko jaki jest teren watahy, co sie gdzie znajduje i jak te różne miejsca mają na imię. Wiele zapamiętała, z większa te 'najważniejsze dla niej żeczy', jak to sama ujęła. Po skończeniu tego dziwnego spaceru dotarliśmy na Złe ziemie.
-No to panno Sei, zapraszam do jednego z ciekawszych miejsc..
Powiedziałem wchodząc do ciemnego lasu, do kturego w magiczny sposób, tylko mniejsza czesc światła słonecznego wpadała.

<Seishin? Przepraszam jeżeli opo jest krutkie..>