-Oto Davro..
Zaprezentowałem stwora Seishin ktura zauważyła drugiego po jej stronie. Nie byłem pewien co wymyśliła bo się koncentrowałem nad moim Davrem. Przygotowałem się do skoku, nie tracąc zwierzecia z oczu. Moje łapy pokrył kwas, nie raniąc mnie, ale w ziemi powstał dół w ziemi tam gdzie moje łapy stały. Następnie wskoczyłem na plecy Davro, wypalając mu odciski moich łap za pomocą kwasu. Potwór zaczął wrzeszczeć przez sprawiamy mu ból, następnie prubował mnie drapać jego długimi ostrymi pazurami. Żeby uniknąć jego ataku zeskoczyłem ze zwierzecia na bok. Gdy wylądowałem na ziemi moje łapy stały sie normalne, lecz na moim pysku ukazał sie psychopatyczny usmiech wraz z towarzyszącym mu śmiechem. Na dodatek moje oczy zaczęły śmiecić na kolor żółty. Dostrzegłem jak Seishin gdzies na przeciwko, bawiła sie z drugim Davro. Widać było że jest zadowolona tym, że nikt jej nie przeszkadza. Powróciłem do mojego stwora. Krew spływała mu po plecach, a dość że jego oczy były białe, ale można było dostrżedz w nich agresje. Nastepnie znów postanowiłem wskoczyć na jego grzbiet, tym razem zagłębiłem moje kły, w białych ślepcach Davro. Poczułem smak krwi w moim pysku, a na łapach czułem jak jego kły przedzierają się przez moją skórę. Nie puszczałem zwierzyny, wręcz przeciwnie. Zaciskałem szczęki , do czasu gdy usłyszałem i poczułem że czaszka Davra pęka. Potwór upadł a ja obliczałem pysk z krwi. Dostrzegłem że Seishin siedziała obok jej martwego Davro, i sie wpatruje w moje czyny.
-Jak długo oglądasz?
Zapytałem siadając na trupie, i prubujac ogarnąć mój usmiech, a tym bardziej światło dobiegające z moich oczu.
<Sei? Jak ty zabiłaś swojego?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz