- Co to za dźwięk? - spytał szeptem.
- Chyba nie chcę wiedzieć - odpowiedziałem cicho przeszukując pokój.
Podarte zasłony, dywan w strzępach, krew na łóżku... Tutaj też nie stało się nic dobrego. Nagle usłyszałem kroki na korytarzu. Coś sporego wybrało się na przechadzkę. Kucnąłem za łóżkiem tuż obok Toxic'a. Wbiłem wzrok w otwarte drzwi w myślach przeklinając siebie za to, że ich nie zamknąłem. A potem to zobaczyłem...
Najpierw pojawił się łeb. Wąski na końcu i lekko rozszerzony u podstawy. Z dwoma złotymi punktami po jednej stronie. Z pyska bestii sterczały i górne i dolne kły. Jej skóra była gładka i smoliście czarna. Ciało tego potwora było nienaturalnie chude. Nie dość że na długich łapach zakończonych wielkimi pazurami było rozmiarów dorosłego mężczyzny to jeszcze odstające żebra i naciągnięta skóra nadawały mu naprawdę przerażający wygląd. Ostatni naszym oczom ukazał się ogon. Długi jak bicz i tak samo chudy. Bestia smargała nim na prawo i lewo. A potem zniknęła nam z oczu, a jej kroki ucichły.
Jeszcze przez chwilę czekaliśmy w bezruchu wstrzymując oddech.
- Widziałeś to? - wykrztusiłem w końcu.
<Toxic?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz