Jeny, jakie to wkurzające kogoś przepraszać. Nienawidzę tego uczucia,
gdy muszę się przed kimś uniżać, tylko aby nie wyjść na wredną i
bezuczuciową. No, ale w końcu była to moja wina, mam nauczkę, by
następnym razem uważać, nawet przy tak prostej czynności jak otwieranie
drzwi. Odwróciłam się, by spojrzeć na oddalającą się postać i trochę
wbrew sobie uśmiechnęłam się na myśl o fioletowym siniaku, który można
by porównać do rogu jednorożca. Pokręciłam głową i westchnęłam. Chyba
naprawdę dość sporego guza mu nabiłam, aż do tego stopnia, że przypomina
mi mi on mityczne stworzenie. A może ze mną coś nie tak?
-Hej! - zawołałam do niego. Wspominał, że wybiera się w stronę miasta.
Może jednak powinnam zaprosić go na ciasto, tak w ramach przeprosin?
Totalnie nie w moim stylu, ale i tak idziemy w tym samym kierunku, więc
czemu nie? Poza tym, sama miałam zamiar wejść gdzieś, aby zjeść
szarlotkę z lodami, czy sernik z owocami leśnymi...
Chłopak na dźwięk mojego głosu przystanął i odwrócił się kierując na mnie spojrzenie.
- Idziesz do miasta, tak? - zapytałam dość pewnym głosem. Mimo że było
to pytanie retoryczne, skinął głową na znak potwierdzenia.
- Tak się składa, że zmierzam w tym kierunku, by kupić pewną rzecz
koleżance. Moglibyśmy w sumie pójść razem. Miałbyś ochotę na jakieś
ciasto? Znam taką przytulną kawiarenkę na przedmieściach... Spokojnie,
to nie będzie randka! - gwałtownie zaprzeczyłam i chcąc nie chcąc
zarumieniłam się – Wiesz, to... za...to. – a mówiąc „to” wskazałam
palcem miejsce, gdzie nieszczęsne drzwi zetknęły się z jego głową.
<Raven? Wiem, że nie możesz jeść ludzkiego jedzenia, ale nic innego nie przyszło mi do głowy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz