-Ciekawa odpowiedź- mruknęłam ledwo słyszalnie. Jeśli nawet usłyszał, w żaden sposób nie zareagował. Cóż, przynajmniej już nie patrzył na mnie takim dziwnym wzrokiem, jakby... mnie oceniał czy coś w tym stylu. Przynajmniej tak to odebrałam. Położyłam się. Podłoga jaskini była strasznie niewygodna.
-Wygląda na to, że chwilę tu z tobą posiedzę...- w tym miejscu zrobiłam znaczącą pauzę.
-Raven. I tak, zważywszy na pogodę, raczej oczywiste, że tu utknęłaś- stwierdził obojętnym tonem. Potem zapadła cisza. Na parę... sekund.
-No więc... Jak właściwie się tu znalazłeś?- nie wytrzymałam.
-A czy to ważne?- odparł.
-Nie wiem, tylko jestem ciekawa- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
-Taak, wiem. Ale czasem po prostu nie mogę się powstrzymać- stwierdziłam. Raven nic na to nie odpowiedział. Po chwili ziewnęłam, zmęczona wcześniejszą wycieczką. Zwinęłam się w kłębek w kącie jaskini. Co jakiś czas zerkałam na towarzysza. Z jednej strony instynktownie czułam, że coś z nim jest nie tak. Ale póki co nie wydawał się być zły, tylko po prostu trochę... oschły? Pogrążona w rozmyślaniach nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
<Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz