- Przepraszam - zaczęła tamta.
Westchnąłem i wstałem.
- Powiedz mi skąd ty masz tyle siły co? - rzuciłem chowając dłonie w kieszeniach płaszcza.
- Ja sama nie wiem... Na pewno nic ci nie jest?
- Jeśli jakimś cudem będę dla ciebie jeszcze milszy możesz śmiało podejrzewać wstrząs mózgu - rzuciłem niechętnie.
- Aż tak mocno dostałeś? - spuściła wzrok - Serio nie chciałam...
Zbyłem ją machnięciem ręką i poprawiłem swój ciemnoszary szalik. Chciałem iść do miasta. Szedłem do miasta. Czemu dalej nie idę do miasta? Dobre pytanie.
- Tak, tak... Nie chciałaś. Nieważne, Nie obchodzi mnie czego chciałaś, a czego nie chciałaś. Przesuń się, bo tarasujesz mi drogę do miasta, a wyobraź sobie, że mam tam dość ważną sprawę.
Nie czekając na przejście po prostu przecisnąłem się obok dziewczyny i szybkim krokiem poszedłem w swoją stronę.
<Scarlett?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz