-Nie wiem czy skrytobójczyni potrzebuje ochrony, ale mogę ci potowarzyszyć
W końcu odpowiedziałem na jej zadane pytanie. Ruszyłem za nią, i tak nie miałem nic innego do robienia. A na Złych Ziemiach zawsze coś się dzieje. Szłem tusz obok wadery, w ciąż otrzymując dziwne spojrzenia od pluszaka.
-A tak w ogóle, z kąd wiedziałeś że jestem skrytobójcą?
Zapytała wadera po dłuższej chwili w ciszy. Ja zerknąłem tylko na nią, w ciąż idąc przede mnie.
-A może się przedstawmy, to może otrzymasz odpowiedzi?
Uśmiechnąłem się do niej powoli docierając do celu.
-No to jestem Seishin, a ty?
-Toxic, dla twej informacji twój 'łaskawy wilk' jest człąkiem rady
Slyszac że powtarzam słowa Seishin, ona zerknęła na miśka. Wyglądało to też jak by zrozumiała odpowiedź na jęj pierwsze pytanie. Droga ktura nas czekała była dość krutka, ale skoro Sei zamiast iść do prosta, skakała, biegła i uciekała. To droga stała sie dwa razy dłuższa. Nie było wiele toczonych rozmów. Opowiedziałem jej tylko jaki jest teren watahy, co sie gdzie znajduje i jak te różne miejsca mają na imię. Wiele zapamiętała, z większa te 'najważniejsze dla niej żeczy', jak to sama ujęła. Po skończeniu tego dziwnego spaceru dotarliśmy na Złe ziemie.
-No to panno Sei, zapraszam do jednego z ciekawszych miejsc..
Powiedziałem wchodząc do ciemnego lasu, do kturego w magiczny sposób, tylko mniejsza czesc światła słonecznego wpadała.
<Seishin? Przepraszam jeżeli opo jest krutkie..>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz