sobota, 9 stycznia 2016

Od Seishin DO Toxic'a

Leżałam na grzbiecie pod jakimś drzewem bawiąc się czarną piłeczką zrobioną z cienia. Kuro spał chrapiąc smacznie na najniższej gałęzi. Musiałam przyznać jedno, odkąd pamiętam, a to przecież bardzo krótki odcinek czasu, nigdy tak chol.ernie się nie nudziłam. Przysięgam! Musiałam wymyślić sobie zajęcie.
-Coś ciekawego...-mruczałam cicho pod nosem-Coś niebezpiecznego.. Coś..-kły błysnęły mi w promieniach przedzierającego się słońca, kiedy uśmiechnęłam się chytrze. Piłeczka rozbiła się o mój nos wzniecając czarną chmurę cienia dookoła mnie. Przewróciłam się na bok, a następnie wstałam otrzepując się z trawy, ziemi i kurzu. Następnie odwróciłam się tyłem do drzewa, na którym smacznie spał mój towarzysz i po chwili z całej siły kopnęłam w pień tylnymi łapami. Drzewo nieznacznie się zatrzęsło, jednak na tyle mocno by pluszak zsunął się z gałęzi i runął prosto na łeb. Obudził się z wrzaskiem i popatrzył na mnie wściekły. Zachichotałam pod nosem i otuliłam jego łebek swoim puszystym ogonem.
-Oj, nie złość się tak..-zamruczałam próbując się nie śmiać. Miś pokręcił głową, zawarczał coś pod nosem i wskoczył na mój grzbiet.
-Możesz zdradzić mi po co mnie budziłaś w tak okrutny sposób?
-Nudzi mi się-stwierdziłam krótko, a po dłuższej chwili ciszy dodałam-Cóż miałam poradzić? Przyszedł mi do głowy pewien bardzo fajny pomysł..
-Chcesz kogoś zabić?-spytał domyślnie. Zaśmiałam sie pod nosem machając ogonem na wszystkie strony.
-A skąd w ogóle taki pomysł?-odparłam radośnie-Raczej mam ochotę na pobawienie się w krwawego kotka i przestraszoną myszkę..-warknęłam kiedy pluszak uderzył mnie w kark-Oj daj spokój. Jestem grzeczna.. Na razie..-dodałam ciszej, tak by mój towarzysz tego nie usłyszał.
-Więc co wymyśliłaś tym razem?
-Chcę się po prostu przejść po terenach, czy coś w tym złego?-przewróciłam oczami poirytowana.
-Nie, jeśli nie wybierasz się w stronę niebezpiecznych terenów-odparł jakiś dziwny głos, który z pewnością nie należał do pluszowego stworzenia. Zatrzymałam się i zerknęłam dyskretnie w tył. Kątem oka dostrzegłam sylwetkę wilka, oczywiście nieco większego ode mnie, aczkolwiek chudością, bardzo podoba mi się to nowe słowo, z pewnością mi dorównywał. Zaśmiałam się pod nosem i odwróciłam pysk bokiem.
-Przecież się tam nie wybieram, mój drogi panie.
-Idziesz dokładnie w stronę tych terenów.
-Ohhh.. Naprawdę?-spytałam z ironią-Nie miałam pojęcia-wysyczałam przez zęby-Czyżbyś chciał mi zakazać tam iść?
-Raczej tylko cię uprzedzić, że jest tam niebezpiecznie. I nie wszystkie wilki sobie radzą.
-Czyżby?-spytałam ponuro i powoli odwróciłam się do wilka, miał dość specyficzne ubarwienie sierści, podchodząc do niego z łbem tuż przy ziemi-Więc może łaskawy wilk, który tak dba o to by nic mi się nie stało przypilnował mnie i potowarzyszył mi, co..?-zmrużyłam oczy i nie czekając na odpowiedź wyprostowałam się. Odwróciłam się powoli otulając pysk basiora ogonem.


<Toxic?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz