Była piękna pogoda. Lekko prószył śnieg i świeciło chłodne, zimowe słońce. Postanowiłam wybrać się na wycieczkę. Chodziłam po terenie watahy przez kilka godzin. Przekąsiłam daer'a i chciałam już wracać, lecz nagle zaczęło się robić ciemno. Niewiele widziałam przez śnieg, którego spadało coraz więcej. Rozpętała się burza śnieżna. Poruszałam się strasznie powoli. Nawet nie byłam pewna czy idę w dobrym kierunku. Moja sierść była oblepiona śniegiem. Wreszcie obaczyłam jakąś jaskinię. Wpadłam do niej, zadowolona, że znalazłam schronienie. Jednak okazało się, że ktoś już tam był. Zamrugałam zaskoczona. Wilk bynajmniej nie był zachwycony moim przybyciem. Zawarczał.
-Kim jesteś?- spytał, jeżąc sierść. Niemal bezwiednie zrobiłam krok w tył, trochę wystraszona.
-Alis- przedstawiłam się cicho po chwili. - Przepraszam za wtargnięcie, nie wiedziałam, że ktoś tu jest. To... pójdę już- powiedziałam, z niechęcią myśląc o pogodzie na dworze. Obróciłam się z zamiarem wyjścia.
-No czekaj...- odezwał się basior.
<Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz