-Taki był twój zamysł?-zapytał basior. Parsknęłam śmiechem.
-A czego się spodziewałeś po latarce z cienia? Ja tam widzę lepiej-zaczęłam podskakiwać nadal idąc przed siebie. Skakałam tak jakiś czas, Kuro nie reagował na to zbyt dobrze, dlatego zszedł z mojego grzbietu. Co jakiś czas zerkałam w tył, by sprawdzić czy pluszak nadąża za nami, jednak wyglądało na to, że nie miał problemów z dorównaniem basiorowi i mi. W pewnym momencie zaczepiłam o coś łapami i zachwiałam się, a następnie uderzyłam w coś twardego. Z jękiem wylądowałam na pysku na jeszcze bardziej twardej ziemi. Latarka rozpłynęła się rozjaśniając nieco okolicę. Usłyszałam jak Toxic śmieje się pod nosem. Podniosłam się powoli i zatrzęsłam łbem by się otrząsnąć, jednak przysporzyło mi to tylko jeszcze większych zawrotów głowy. Cofnęłam się parę chwiejnych kroków i wpadłam na misia, który natychmiast znalazł się pod moim ogonem.
-Zabieraj ze mnie ten zadek!-wydarł się, a ja tylko usiadłam na nim wygodniej śmiejąc sie trochę psychopatycznie. Uderzyłam go kilka razy końcem ogona i wystawiłam kły chcąc zawarczeć. Jednak zrobił to za mnie ktoś inny. Zerknęłam na Toxic'a, a on na mnie. Zastanawiałam się co warczącego może kryć się w tych ciemnościach. Uśmiechnęłam się pod nosem. Cokolwiek to było gotowała się niezła zabawa.
<Toxic? Nie mam pomysłu, wybacz xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz