wtorek, 26 stycznia 2016

Od Ehrendila CD. Snowbird

Po drodze zastanawiałem się co zrobić. W normalnych warunkach zaciągnął bym to truchło do domu i rozłożył na czynniki pierwsze, a potem zabrał tylko to co cenne do miasta. Tak łatwiej zaleźć kupca na towar. Jednak jest to dość brudna i niezbyt elegancka praca, co biorąc pod uwagę obecność wadery, raczej nie wpłynie korzystnie na sytuację. W całości też uda mi się go komuś opchnąć. A taką przynajmniej mam nadzieję. Zatrzymałem się przed swoją jaskinią.
- Zaczekaj tutaj, dobrze? - spytałem wadery otwierając drzwi. Skinęła mi głową.
Po chwili wróciłem do niej ze sporym kawałkiem materiału. Czując na sobie czujne spojrzenie wadery rozłożyłem materiał na ziemi tuż obok gryfa, a potem wtoczyłem na niego martwe zwierzę. Dokładnie wytrzepałem jego sierść z ziemi i liści, a potem wróciłem do domu po wodę.
- Co robisz? - spytała w końcu wadera przyglądając się jak zmywam krew z piersi zwierzęcia.
- Czyszczę go, bo chcę zarobić - odpowiedziałem. Nie musiałem nawet na nią patrzeć, żeby poczuć jak lekko się wzdryga. No tak... - Nie jestem pewny czy wspominałem ci o tym wcześniej, pani, ale należę do kasty.
- Płatnych morderców? - spytała zimno
- Nie skądże... Jestem łowcą potworów - odpowiedziałem siląc się na obojętność. W skupieniu nadal zmywałem krew z piersi bestii. Namida już więcej się nie odezwała. Skończyłem przygotowywać swój towar.
- Chodźmy do miasta i miejmy to już za sobą - stwierdziłem w końcu.

<Snowbird? Namido?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz