- Hmmm... - zmarszczyłem brwi wyciągając z kieszeni pogiętą kartkę. Rozprostowałem ją i przebiegłem wzrokiem po tekście. "... Mantykora... Skóry... 1000 monet za sztukę... Zagrożenie... Leże na wschód od miasta..."
- Idziemy tam - wskazałem kierunek.
- A dokładniej?
- A co to by była za zabawa gdyby było za łatwo? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie i schowałem kartkę. Wolnym krokiem ruszyłem w dobrym kierunku przy okazji dokładnie sprawdzając stan swojego uzbrojenia. Było tego dużo... Bardzo dużo, ale dobrze być przygotowanym na każdą możliwość.
Kiedy w końcu się ze wszystkim uporałem, byliśmy już tam gdzie powinniśmy. Na zachód od nas leżało miasto. Skręciłem w prawo i zacząłem uważnie przyglądać się otoczeniu. W tym fachu liczą się szczegóły. Czy raczej umiejętność odczytywania ich. Tylko, że teraz nie było czego analizować... Okolica wyglądała na niczym nietkniętą. To niedobrze. Przystanąłem i jeszcze raz się rozejrzałem.
- Coś nie tak? - spytała
- Chwilowe niepowodzenie. Zaraz znajdę trop - oświadczyłem pewnie. Kucnąłem, żeby zobaczyć świat z nieco niższej perspektywy i w końcu trafiłem. Ślad na ziemi. Dokładnie go zbadałem, żeby mieć pewność, że się nie pomyliłem, a potem ruszyłem tym tropem uśmiechając się pod nosem. To będzie dobre polowanie.
<Sorrow?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz