Stałam i wpatrywałam się w ,,zwierzątka" Zera.
- Naprawdę jestem ciekawa...czym był ten cień... - powiedziałam po chwili ciszy
- Wiem...zaraz się dowiemy - uśmiechnął się do mnie delikatnie.
Zero podszedł do swoich demonów, prawdopodobnie żeby zamienić z nimi słowo, jeśli można to tak nazwać.Nagle poczułam za sobą czyjąś obecność, to kolejny z tych cieni,zobaczyłam go a może ją...pewnie nie mają płci,w każdym razie gdy obróciłam się napięcie, było już za późno cień ten przewrócił mnie i zaczął bezwładnie targać po ziemi, Zero szybko przybiegł, zareagował niemal od razu i przemienił się w wilka, spojrzał na cień który możliwie widział w Zerze zagrożenie, bo od razu mnie puścił.
- Nirvana! Nic ci nie jest? - zapytał z troską
- Trochę się obtarłam... - powiedziałam odsłaniając swoją ranę na boku a on skrzywił się patrząc na nią.
- Trzeba to jak najszybciej opatrzyć - stwierdził i wziął mnie na ręce
- Dowiedziałeś się co to za demony? - zapytałam z ciekawości
- To te same co w tym opuszczonym hotelu - odpowiedział poważnie i odprawił swoje ,,zwierzątka"
- Mhm... - mruknęłam i szliśmy dalej przed siebie.
Zero najwyraźniej stwierdził, że woli nas prze - teleportować i dobrze, jak i dla mnie i dla niego.
Wniósł mnie do sypialni i poszedł po apteczkę, przyniósł bandaż i wodę utlenioną i delikatnie pokropił całą ranę, szczypało jak nie wiem ale trudno, potem obwiązał mnie dookoła bandażem i tyle.
Usiadłam w wygodniejszej pozycji a on obok mnie.
- Dziękuję, że mnie uratowałeś - odrzekłam i ucałowałam go czule, a on uśmiechnął się tylko.
- A co miałem zrobić? Za nic nie pozwoliłbym, żeby stało ci się coś poważnego - stwierdził poważniej i przytulił mnie opierając brodę o moją głowę.
- Naprawdę jestem ciekawa...czym był ten cień... - powiedziałam po chwili ciszy
- Wiem...zaraz się dowiemy - uśmiechnął się do mnie delikatnie.
Zero podszedł do swoich demonów, prawdopodobnie żeby zamienić z nimi słowo, jeśli można to tak nazwać.Nagle poczułam za sobą czyjąś obecność, to kolejny z tych cieni,zobaczyłam go a może ją...pewnie nie mają płci,w każdym razie gdy obróciłam się napięcie, było już za późno cień ten przewrócił mnie i zaczął bezwładnie targać po ziemi, Zero szybko przybiegł, zareagował niemal od razu i przemienił się w wilka, spojrzał na cień który możliwie widział w Zerze zagrożenie, bo od razu mnie puścił.
- Nirvana! Nic ci nie jest? - zapytał z troską
- Trochę się obtarłam... - powiedziałam odsłaniając swoją ranę na boku a on skrzywił się patrząc na nią.
- Trzeba to jak najszybciej opatrzyć - stwierdził i wziął mnie na ręce
- Dowiedziałeś się co to za demony? - zapytałam z ciekawości
- To te same co w tym opuszczonym hotelu - odpowiedział poważnie i odprawił swoje ,,zwierzątka"
- Mhm... - mruknęłam i szliśmy dalej przed siebie.
Zero najwyraźniej stwierdził, że woli nas prze - teleportować i dobrze, jak i dla mnie i dla niego.
Wniósł mnie do sypialni i poszedł po apteczkę, przyniósł bandaż i wodę utlenioną i delikatnie pokropił całą ranę, szczypało jak nie wiem ale trudno, potem obwiązał mnie dookoła bandażem i tyle.
Usiadłam w wygodniejszej pozycji a on obok mnie.
- Dziękuję, że mnie uratowałeś - odrzekłam i ucałowałam go czule, a on uśmiechnął się tylko.
- A co miałem zrobić? Za nic nie pozwoliłbym, żeby stało ci się coś poważnego - stwierdził poważniej i przytulił mnie opierając brodę o moją głowę.
<Zero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz