Odpowiedziałem wpatrując się w wejście do pokoju. To co widziałem nie wróżyło nic dobrego, w ręcz przeciwnie. Przyprawiało mnie o dreszcze których nie chciałbym znów dostać. Wolałbym tego czegoś nie spotkać sam na sam, bo pewnie by było po mnie.
-Ciekawe co o jest..
Powiedziałem patrząc za jakimś innym wyjściem z tego pokoju.
-Jeżeli dowiedzenie się tego oznacza następne spotkanie z tym czymś, to wolę nie wiedzieć
Odezwał się Zero wychodząc z ukrycia, nasienie podeszedl do drzwi sprawdzić czy cos innego jest w pobliżu. Też wstałem ale ja skierowałem sie w stronę okna kture mnie zaciekawiło. Wyglądało jak by było nowe. Wyróżniało sie od wszystkiego innego w tym pokoju. To okno było czyste. Przyglądałem się szkle chwile, następnie zobaczyłem w odbiciu jak Zero wychodzi z pomieszczenia więc wyszłem za nim. Nasz kierunek sie nie zmienił. Mieliśmy zwiedzić HOTEL, do końca. Lecz tym razem wszystkie nasze zmysły były bardziej czujne. Nawet moje od dawna wyostrzone zmysły były pożyteczne. Szliśmy jak cicho tylko mogliśmy. Niestety nie było to takie proste gdy wchodziliśmy do góry po następnych schodach. Tak jak ich poprzednicy strasznie skrzypiały. Coś mnie zaniepokoiło więc się zatrzymałem. Gdy Zero zauważył że za nim nie idę, też się zatrzymał.
-Jest zbyt cicho
Stwierdziłem patrzac za czymś co by było podejrzane. Przynajmniej bardziej niż te wszystkie znamia pozorów i ta wielka ilośc krwi. Popatrzyłem do góry. Było z byt ciemno by coś zobatrzeć. Weszłem kawałek do góry.
-Rozstaw światła
Rozkazałem stojąc na szczycie schodów. Stałem na ich końcu, a gdy światła sie zaświeciły ujrzałem coś czego wolałbym nie widzieć. Zero stał kilka schodów za mną, ale był tak samo zdziwiony jak ja.
-Widzę że doszliście naj dalej, ze wszystkich wędrowcy
Powiedziała Morgana. Dokładnie, to była ta sama kobieta co z obrazu. Stwór wyglądał jak jakiś przerośnięty pies, stojący u jej boku. Kobieta głaskała zwierze po głowie patrzac na nas. Ogólnie zaniepokoiło mnie to że wspomniała o innych ludzich. To pewnie do nich należała ta krew. Patrzyłem na nią z przerażeniem.
-I jak was wynagrodzić..?
Powiedziała kobieta z usmiechem. Podeszła do mnie, odstępem pomiędzy nami był jakis centymetr. "No wspaniale" pomyślałem "Jaka wspaniała smierć! Jak by cie na nic lepszego nie stało..." Kobieta pstryknęła palcami, co sprawiło że pojawiło sie więcej stworów.
-A może z was zrobić zabawki?
Przeszedł mnie dreszcz. W ogóle mi sie to nie podobało. Jedyne co mnie cieszyło to fakt że jeszcze żyje, ale nie do końca. Kątem oka widziałem że Zerowi też to się zbytnio nie podobało.
<Zero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz