niedziela, 10 stycznia 2016

Od Zero CD. Toxic'a

- Nie... - rzuciłem - Nie będę zabawką dla czegoś co nie jest większe ani silniejsze ode mnie.
Lady Morgana posłała mi zdziwione spojrzenie. To dobrze, że udało mi się ją chociaż odrobinkę zaskoczyć.
- Kłamiesz mały człowieczku - stwierdziła. Dziwne stwory otoczyły nas i zbliżyły się.
- Tak myślisz? - spytał Toxic. Posłałem mu przelotny uśmiech. My wiemy, że jestem od nich nieco... Bardziej rozbudowany. Kobieta przez chwilę przyglądała nam się mrużąc oczy. Nagle wykrzyknęła słowo w jakimś nieznanym dość twardym języku i rozpłynęła się w obłoku czarnej mgły. Zmieniłem się w wilka dokładnie w tym samym momencie w którym potwory rzuciły się na nas. Ze swoim rozmiarem ledwo zmieściłem się w korytarzu. Co ważniejsze Toxic prawie bez trudu zmieścił się pode mną. Warknąłem na stwory, które jak widać zawahały się. Powoli się wycofały. Tak jakby wiedziały o czymś o czym my nie wiedzieliśmy. Nagle poczułem ukłucie w tylną łapę. Podniosłem ją i kopnąłem strząsając z siebie przeciwnika nadal warcząc. Z przodu żaden nie odważył się mnie zaatakować. Niestety odwrócić się do tych z tyłu nie mogłem. Nagle usłyszałem trzask. Chwyciłem Toxic'a w zęby i podniosłem do góry.
- Co ty odwalasz?! - szarpnął się
- Schody... - wymamrotałem
- Może zmienisz się w człowieka? - szarpał się nadal. Warknąłem.
- Rzucą się na nas.
Już chciałem zrobić krok do przodu kiedy nagle deski pode mną zapadły się. Utknąłem w schodach. Szarpnąłem się do góry, ale nic to nie dało. Zawarczałem głośniej dalej starając się uwolnić.
- Postaw mnie - zarządził chłopak.
Wypuściłem go i kłapnąłem zębami na jakiegoś odważniejszego potwora. 
- W coś ty się wpakował? - spytał Toxic przechodząc za mnie
- Utknąłem jakbyś nie zauważył - szarpnąłem się znowu. Efekt był zupełnie odwrotny do zamierzonego, bo wpadłem głębiej. Nagle schody zatrzeszczały.
- O nie... - usłyszałem od Toxic'a. Poczułem, że mój towarzysz wskakuje na mnie. Schody lekko się osunęły, a potem runąłem w dół...
Druga klatka schodowa również nie wytrzymała. Zahaczyłem o sterczącą deskę i odwróciłem się bokiem. W podłogę parteru uderzyłem najpierw ja przy okazji wzniecając sporo kurzu. Toxic wylądował na mnie. Jęknąłem. Przyznam, że to zabolało. Lekko oszołomiony spojrzałem w górę. Stwory zniknęły. Tyle dobrze... Znowu położyłem głowę na ziemi i zamknąłem oczy. Ciekawe czy coś połamałem... Pomyślałem z przekąsem zastanawiając się nad tym jak szybko do siebie dojdę.

<Toxic?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz