Szłam niespiesznym krokiem. Nir zresztą też nie wyglądała jakby jej się spieszyło. Zadowolona oblizałam się po pysznym posiłku. Po dłuższej chwili tego spaceru dotarłyśmy do strumyka. Napiłyśmy się i ruszyłyśmy dalej. Nagle coś dziwnego mignęło mi parę metrów od nas.
-Nir, widziałam coś dziwnego...
-Co takiego?- spytała. Ruszyłam w kierunku tego czegoś. Przedmiot leżał częściowo zakopany w ziemi.
-Jak myślisz, co to może być?
<Nirvana? Tak bardzo brak pomysłu...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz