sobota, 30 stycznia 2016

Od Razor - Historia

Urodziłam się w zwyczajnej watasze. Byłam zwyczajnym wilkiem, miałam zwyczajnych rodziców, nic nie wskazywało na to, jak potoczy się moje życie.
Wtedy lubiłam jeszcze inne wilki, jako szczeniak byłam bardzo ciekawska, lubiłam spędzać czas z innymi szczeniakami.
Pewnego jednak dnia moje plany na przyszłość legły w gruzach. W dniu moich urodzin do watahy wtargnął półmartwy wilk i wywołał straszną zarazę. Kilka wilków zostało zarażonych, jednak garstce ocalałych, w tym ja i moja matka, udało się uciec poza skażone tereny watahy. I tam dosięgnęła nas ta cała Apokalipsa. Większa część watahy zmutowała się. Po prostu się zmutowała. Niektóre z mutantów były słabe i padły z wycieńczenia. Przerażona musiałam skryć się pod wodą. Nie zdałam sobie jednak sprawy z czyhającego tu niebezpieczeństwa. Zaraz gdy znalazłam się pod poziomem wody coś do mnie podpłynęło i złapało za ogon.
Poczułam, jak mdleję.
Obudziłam się w zupełnie obcym miejscu. Na dziwnych, szarych bagnach. Spróbowałam wstać ale nie dałam rady. Gorączkowo przetarłam oczy. Uznałam że muszę koniecznie sprawdzić gdzie jestem. Przetarłam jeszcze raz oczy. Zauważyłam, że moje łapy są koloru błękitnego. Zdziwiło mnie to trochę, jednak zbytnio się nie przejęłam moim wyglądem. Przecież to na pewno głupi sen. To nie może dziać się naprawdę.
Kiedy nareszcie udało mi się podnieść poślizgnęłam się i wpadłam w bagno, które zaczęło mnie wciągać. Krzyczałam, ale to powodowało że coraz bardziej zatapiałam się pod ziemię. Nagle zobaczyłam jakiegoś szarego wilka. Biegł w moim kierunku. Kiedy do mnie dotarł pomógł mi wyjść z wody. Cała byłam oblepiona błotem.
Wilk spytał mnie czy nie dołączę do jego watahy. Oburzyłam się ze w tych terenach jest jakaś wataha. Wzruszyłam tylko ramionami. Wilk bezpiecznie przeprowadził mnie przez bagna do alfy watahy. Alfa zapytał mnie, jakiej jestem rasy. Odpowiedziałam mu, że nie mam pojęcia. Alfa przewrócił oczami. Warknął, że jestem wilkiem Lodu i że mam opuścić ten teren jak najszybciej.
Zaczęła się zbierać we mnie złość. Zacisnęłam zęby, ale czułam pewną potrzebę. Potrzebę zabicia. Wściekła stałam tam dalej i nagle wystrzeliłam jak z procy w kierunku jakiegoś brązowego wilka. Wgryzłam się w niego, a on zamarzł. Odskoczyłam zdezorientowana. Tak po prostu go...z a m r o z i ł a m? Wykonałam niepewnie kilka kroków w tył. Wilki zawyły i skoczyły w moim kierunku.
Rzuciłam się do ucieczki. Znalazłam jak najmniej bagniaste bagna. Biegłam kilka godzin, bez odpoczynku. Po przebiegnięciu kilku mil wycieńczona upadłam na ziemię. Znalazłam się na zupełnie nowych terenach.
Czyli jest to meta tej historii - W.A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz