poniedziałek, 4 stycznia 2016

Od Zero CD. Toxic'a

- Cóż... Stoi sobie -stwierdziłem dokładnie oglądając przedmiot.
- To wiem geniuszu - odparował Toxic - Chodziło mi o to, że to dziwne.
- Tutaj wszystko jest dziwne, ale chyba masz trochę racji. Na razie go nie dotykajmy. Chcę przejrzeć ten hotel do końca - postanowiłem. Mój towarzysz skinął mi w odpowiedzi. Wyszliśmy z pokoju. Przystanąłem i rozejrzałem się. Na przeciwko drzwi wisiała kolejna fotografia. Niestety nic nie mogłem zobaczyć przez grubą warstwę kurzu. Widziałem tu już sporo zdjęć. Fragmenty historii hotelu uwiecznione aparatem nieznanego fotografa, portrety obsługi hotelu, pierwsi goście i całkiem sporo fotografii przedstawiających sam budynek w latach świetności. Wszystkie czarno-białe. Podszedłem do ściany i niedbałym gestem starłem kurz. To zdjęcie było inne.
Przedstawiało smukłą kobietę ubraną w długą, białą i zwiewną suknię. Stała prosto w jakimś ciemnym pomieszczeniu i wyglądała iście królewsko. Długie jasne włosy spadały łagodnymi falami na jej ramiona i znikały za jej dość drobną sylwetką. Dumnie unosiła głowę i zdawało się, że patrzyła na mnie z wyższością. Niby nic dziwnego gdyby nie fakt, że jej oczy były zupełnie czarne. Pozbawione białek czy tęczówek i martwe, jakbym patrzył w dwie dziury na jej pięknej, wyniosłej twarzy.
Przeszedł mnie dreszcz. W tej kobiecie było coś wrogiego. Tak bardzo mrocznego... Pod spodem zobaczyłem doklejoną karteczkę. Zerwałem ją. Ozdobnym pismem ktoś nakreślił jakieś słowa. Atrament już nieco wyblakł i wyrazy częściowo zniknęły, ale niemal bez trudu odczytałem napis.
- Lady Miranda Morgana - powiedziałem na głos.
- Co? - na korytarzu pojawił się Toxic i podszedł do mnie.
- No ta kobieta - wskazałem portret - Nazywa się Lady Miranda Morgana... Kimkolwiek była. Zobacz te jej oczy.
- Dziwne - odpowiedział Toxic ubierając w słowa moje myśli na jej temat.
- Właśnie. I wisi na przeciwko gramofonu... - zamyśliłem się na moment - Może to jej zabawka?
- Może... Rozejrzyjmy się tu jeszcze.
- Mhm... - oderwałem wzrok od kobiety i skierowałem się na schody prowadzące na piętro. Coraz mniej mi się ten hotel podobał. Wspiąłem się na skrzypiące schody.
Przez cały budynek przebiegał wąski korytarz. Po obu jego stronach w równych odstępach były drewniane drzwi. Ze ścian odchodziła farba, a stary dywan leżał podarty na ziemi. Nie było tu światła, a przez brudne okna na obu końcach korytarza nie wpadało za dużo światła. Jakby tego było mało ściany, brudny sufit i podłogę pokrywały bruzdy i wyżłobienia. Tak jakby ktoś albo coś przeorało je pazurami. Zmrużyłem oczy. Powietrze wokół mnie zamigotało.
- Co kombinujesz? - spytał Toxic odsuwając się lekko.
- Światło... - mruknąłem.
Migoczące światło przybrało postać wstęgi i rozciągnęło się na całą długość korytarza, a potem zaczęło świecić. Najpierw przygasało słabe, ale po chwili cały korytarz zalewało mocne, białe światło. Wciągnąłem z sykiem powietrze. Ściany pokrywały rozmazane ślady krwi, a na podłodze było jej jeszcze więcej...

<Toxic? Mroczne sekrety...>

Od Toxic'a CD. Zero

Nie podobało mi sie to miejsce. Jest gorzej niż sobie wyobrażałem. A zwłaszcza ze nawet Zerowi sie to nie podobało. Podczas gdy szliśmy brukową ulicą cały czas sie rozglądałem. Miałem wrażenie ze ktoś, albo i nawet coś nas obserwowało. Nie miałem żadnych dobrych przeczuć co do tego miejsca. Zatrzymalismy sie przed wejściem do jakiegoś hotelu.
-Odwiedzamy?
Zapytał Zero patrzac na mnie.
-Noo.. Możemy, skoro tu jesteśmy..
Na te słowa Zero zmienił formę na człowieczą bo nie wyszedł by do środka jako wilk. Ja zrobiłem to samo żeby było mi łatwiej otwierać drzwi i szafki jak byś my jakies znaleźli.
-Panie przodem
Uśmiechną sie nerwowo Zero i ukłonił sie lekko wskazując na drzwi jak by był kelnerem wskazującym na wolny stolik. Całkowicie sie nie przejmując słowami Zera otworzyłem drzwi. Każdy milimetr skrzypiał, a to pustkowie tworzyło ten dźwięk dziesięć razy głośniejszy i przy okazji straszniejszy. Nie byłem pewien czy chce tam wejść ale po chwili namysłu przekroczyłem zniszczony próg.
-To nie wygląda najlepiej..
Stwierdzilem widząc że hotel był w pełni umeblowany w stare poniszczone meble i zdjęcia. Znajdowałem sie w długim korytarzu wypełnionym pajęczynami, drzwiami z rożnymi numerami i dziurami w nie których ścianach.
-Lecz wspaniale..
Dodał Zero slyszac moje słowa. Szedł przodem przeglądał zdjęcia i co leży w szafkach. Ja patrzyłem do otwartych pomieszczeń które kiedys były pokojami. Zatrzymałem sie widząc stary gramofon. Rzucał sie strasznie w oczy, bo w przeciwieństwie do wszystkiego innego był pomalowany na ostrze czerwony kolor.
-Jak myślisz, co to tu robi?
Zapytałem i Zero podszedł do mnie przyglądając sie przedmiotowi.

<Zero? Niech sie zacznie zabawa!>

Od Sorrow CD Ehrendila

Uśmiecha się do wiewiórki i patrzy znów na elfa.
-Ehrendil.. Tak?
Zapytałam by sie upewnić czy zapamiętałam dobrze jego imię.
-Tak, pani
Jest bardzo kulturalny w porównaniu do wiekrzosci mężczyzn któryh znam. Ale czekaj, czekaj.. Czy on przypadkiem nie nazwał mnie "pani"!? Woah! Nikt nigdy mnie tak nie nazwał, a zwłaszcza ze zawsze grałam role przeciwnej płci. Nawet sie przyzwyczaiłam mowić o sobie jako płeć męska.. Bede chyba zmuszona do odzwyczajania sie od dawnych wan. Mam nadzieje ze mi sie to kiedys uda.
-Wszystko w porządku?
Jego głos wyrwał mnie z myśli. Musiałam sie zastanowić chwile o co pytał zeby to do mnie dotarło.
-Co..? A tak, wszystko w pożądku. Czemu pytasz?
-Wyglądałaś bardzo zasmucona z jakiegoś powodu
-Na prawde?! Przepraszam, nie chciałem żeby to tak wyglądało..
"Znów to zrobiłam! Miałam przestać.. Zua, zua Sorrow!" Zamknęłam oczy i zmarszczyłam brwi. Musze sie w końcu tego oduczyć.
-Nie wyglądasz zbyt dobrze, pewna jesteś ze ci nic nie jest
-Tak na pewno, już mi przeszło
Jaki on miły. Normalnie nigdy bym nie pomyślała że znajdę taką osobę.
Spojrzałam na wiewiórkę a ta patrzyła na mnie dość czujnym wzrokiem. Tak jak by obserwowała wszystko co robię.

<Ehrendil? W końcu coś napisałam!>

niedziela, 20 grudnia 2015

Aida


"Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurzyć to żaden problem."





Imię: Aida
Skróty: Adi
Przezwisko: -
Płeć: Wadera
Wiek: 2,5
Charakter: Jest roztrzepana i niecierpliwa najpierw robi potem myśli, ale również lojalna i szczera [czasem aż nadto].Ma mocny łeb do alkoholu niestety przez swoje zamiłowanie do imprez często budzi się w lesie totalnie nie wiedząc gdzie się znajduje...Lubi głupie żarty i denerwują ją ludzie którzy udają że są mądrzy i nie mają ani trochę poczucia humoru.
Cechy szczególne: Próbuje się za wszelką cenę ne wyróżniać, lecz w swojej chorobliwie pedantycznej rodzinie to wręcz graniczy z cudem.
Status: Omega
Stanowisko: Nocny strażnik.
Partner: " A na co to komu... nie dość mam problemów?!"
Rodzina: Chyba żyją nie utrzymuje już z nimi kontaktu
Przyjaciele: Jak on tam miał Janek? , Franek?... ehh i tak nigdy ich nie zapamiętuje . Dla Aidy pojęcie przyjaciel równa się towarzysz na jeden wieczór imprezy..
Rasa: Wilk Kolorów
Żywioł: Nieodkryty
Moce: Nie lubi magi więc jej nie używa
Inne: Jest dyslektyczką
Lubi: Dobrą zabawę [u ludzi najbardziej ceni szczerość, denerwują ją ludzie którzy oszukują]
Nie lubi :spisków, szpiegów i ustalanie strategi [najchętniej rzuciła by się na wroga z maczetą od razu]
Historia: [LINK]
Sterujący: Alicy
Galeria: -

Ekwipunek: Nie posiada żadnych rodzinnych ani magicznych świecidełek
Sakwa: 100 ZM
Umiejętności: Szybkość:30
                        Siła:20 
                        Zwinność:15 
                        Wytrzymałość:40
Punkty Awansu: 150 / 200
Upomnienia: 2/3

niedziela, 13 grudnia 2015

Od Ehrendila CD. Snowbird

- Dziękuję pani - odpowiedziałem kłaniając się lekko.
- Co zrobisz z gryfem? - spytała dość chłodno.
- Sprzedam na czarnym rynku. Mogę ci wszystko pokazać, jeśli chcesz.
Spojrzałem na truchło gryfa. Nie podoba mi się ta czerwona plama na piersi bestii. Obniża wartość całego łupu. Potem spróbuję się jej pozbyć. Sięgnąłem do torby, żeby wyciągnąć z niej fiolkę zielonkawego płynu o mocno ziołowym zapachu. Odkorkowałem ją i wypiłem zawartość.
- Neutralizator. Całkowicie blokuje odczuwanie bólu - odpowiedziałem na niezadane pytanie wadery.
Skinęła głową najwyraźniej usatysfakcjonowana faktem, że nie musi się odzywać. Przeciągnąłem się. Nie mam całej nocy. Podjąłem więc przerwany marsz w stronę swojego mieszkania.
- Więc jak będzie pani? Zechcesz mi towarzyszyć? - spytałem.

<Snowbird?>

piątek, 4 grudnia 2015

Od Snowbird CD. Ehrendila

Spojrzałam zaskoczona na chłopaka. Wszystko wydawała się wydarzyć tak szybko, niby w ułamku sekundy. Dopiero po krótkiej chwili udało mi się otrząsnąć z zaskoczenia. Przyjrzałam się powoli oddalającemu się Ehrendilowi. Zauważyłam paskudną ranę na jego boku. Przy każdym kroku się lekko krzywił. Zaraz, zaraz..... gdzie on się chce wybierać z taką raną. Przecież to może być niebezpieczne. Podbiegłam do niego i zagrodziłam mu drogę.
- Coś się stało? - spytał zdziwiony.
Skinęłam głową.
- Rana - powiedziałam. Nie lubię za dużo mówić i w tym przypadku stwierdziłam, że nie trzeba mówić nadto.
- To nic - odpowiedział
- Pomogę.
Nie czekając na odpowiedź chłopaka, podeszłam do niego, położyłam łapę na jego ranie i wypowiedziałam zaklęcie. Po chwili paskudna rana zaczęła się goić, pozostawiając na skórze lekko zaczerwienione blizny. Spuściłam wzrok zła na siebie, że nie mogę z tym nic zrobić.
- Przez pewien czas będziesz czuć tępy ból - powiedziałam i odeszłam kawałek od niego.

<Ehrendil?>

czwartek, 26 listopada 2015

Od Zero CD. Toxic'a

- W sumie to nie jest zły plan... Sam chciałem sprawdzić co tam jest... - powiedziałem wstając i przeciągając się. Razem poszliśmy w stronę opuszczonego miasteczka. Wyglądało wrogo. Tak jakby coś nie chciało, by ktokolwiek się tu zbliżał. Na dodatek niebo zakryły ciemne chmury i wiał wiatr. Mimowolnie zadrżałem. Aura tego miejsca naprawdę przyprawiała o dreszcze. Zatrzymałem się czujnie się rozglądając. Zarośnięte, stare ruiny stały tu w zupełnej ciszy. Od czasu do czasu było słychać tylko skrzypiące drzewo gdzieś w oddali.
- Milutko, nie? - zaśmiałem się nerwowo
- Noooo... - odpowiedział mi Toxic, równie zdenerwowany jak ja. Jeszcze przez chwilę staliśmy w ciszy. Pokręciłem głową i ruszyłem przed siebie. Martwą ciszę miasteczka zmącił cichy odgłos naszych łap stawianych na brukowej ulicy. A nawet i ten dźwięk wydawał się zbyt głośny...

<Toxic? To twoja przygoda>

Od Toxic'a CD. Zero

Przyglądałem się z mojego punktu widzenia dosc wielkiej sarnie. Podszedłem do niej bliżej i siadłem obok czekając aż Zero powróci. Po kilku minutach wrucił z dwoma sarnami w pysku. Położył je obok mojej i siadał na przeciwko.
-Nie będziesz jadł?
Zapytał patrząc sie na mnie.
-Będę, ale obawiam sie ze nawet jednej całej sarny nie zjem..
Uśmiechnąłem sie lekko i zacząłem jeść. Zero zrobił to samo i po chwili ja byłem syty. Moja sarna miała zjedzone pół kopyta a Zero zjadł co zabił.
-Chcesz moja?
Zpytalem i wskazałem łapa na zwierze. Zero tylko przytakną i zjadł. Śniadanie dostało zaliczone. Siadałem sobie pod drzewem by odpocząć a zero legną, tak zeby mu gałęzie nie przeszkadzały. Przy okazji położył pysk na przednich łapach.
-Zero.. Mam pomysł..
Basior spojrzał w moja strone pytająco.
-Co żeś wymyślił?
-Czy to prawda ze w poblirzu jest opuszczone miasteczko?
Zapytałem na co on lekko przytakną.
-Tak jest, a co? Idziesz szukać nawiedzonego domu?
Zaczęliśmy sie śmiać. Jak juz przestaliśmy to kontynuowałem.
-Moze przy okazji.. Chciałem je zwiedzić, co ty na to?
Zapytałem z usmiechem.

<Zero?>

niedziela, 22 listopada 2015

Od Raven'a - Historia

Nie jestem kolejnym wilkiem jak tysiące podobnych. Nie jestem też demonem jak wiele innych istnień. Nie jestem nawet człowiekiem jak ci, którzy przeżyli apokalipsę. Zapytasz więc czym jestem? Otóż jestem, czy raczej byłem aniołem. Wygnanym z Raju za zbrodnię, której nie popełniłem. Zarzucono mi zdradę w największej wojnie jaką widział ten świat i pozbawiono możliwości udowodnienia swojej niewinności. Zapytasz czy żałuję? Nie do końca. Miałem nadzieję, dom i rodzinę, a nawet piękną kobietę, którą bezpowrotnie straciłem. Stałem się upadłym i straciłem jedno ze skrzydeł. Gdyby nie pewne demony teraz tułałbym się po ludzkim świecie zupełnie przez wszystko zapomniany. Ale tak się nie stanie. Teraz również ja jestem demonem. Teraz mam Moc. I ta Moc musi mi wystarczyć. No bo czym innym jestem jeśli nie wysłannikiem samego Szatana? Może zarazą toczącą ten smutny, szary świat? Czas pokaże jak postąpię. Nauczyłem się nie powierzać swego życia losowi. Mój los zbyt dużo razy targnął się na moje życie, żebym mógł mu zaufać. Doświadczyłem wiele zła, jeszcze więcej go spowodowałem. Odrzuciłem światło, a tym samym nadzieję na odkupienie. Wrota Raju zamknęły się za mną bezpowrotnie. Tak, jestem zły. Wszędzie gdzie tylko się pojawiłem niosłem śmierć i zniszczenie. Tak było do teraz. Prawdopodobnie nic się nie zmieni na tym polu. Może poza faktem, że będę grzeczniejszy. Nie chcę po raz kolejny uciekać. Przez jakiś czas mieszkałem w Hadesie ciesząc się wszystkim co miał do zaoferowania. Jednak po pięćdziesięciu latach znudziło mnie takie życie. Pół wieku nieustannych balów może znudzić każdego. Nawet Księcia Ciemności. Bo widzisz, nie starzeję się. Od 1600 lat nie postarzyłem się nawet o dzień. Wciąż mam równe 19 ludzkich lat, zupełnie jak wtedy gdy mnie wygnano. Teraz wróciłem na ziemię. Już czas żeby tu trochę namieszać. Zaczynam ci współczuć, czytelniku. Uznałem jednak, iż powinieneś wiedzieć co sprowadziło mnie tutaj. Nuda. To jedno słowo odpowiada na to pytanie. Nudziłem się, więc przybyłem znaleźć sobie jakieś zajęcie. Zobaczymy co z tego wyniknie. Bo są rzeczy które musisz wiedzieć. Nazywam się Azeroth, lecz dla ciebie będę Raven'em i jestem najgorszym demonem jakiego spotkałeś...

Raven

:. Bloody Rainfall .: by Favetoni
Mister Zimy 2016

"Czasem zastanawiam się kto zaprojektował mój życiorys. Chciałbym pogratulować mu wyobraźni"



Imię: Jego prawdziwe imię brzmi Azeroth Sailence. Nikt o tym nie wie. Wszyscy używają jednego z licznych przezwisk.
Skróty: Ravi, albo Ravek, ale musisz się bardzo postarać, żeby pozwolił ci tak do siebie mówić. Każdy inny nieszczęśnik jeśli stanie się cud skończy tylko z połamanymi kośćmi.
Przezwisko: Jego zastępczym imieniem i przy okazji najczęściej wykorzystywanym przez całą ziemską hołotę mianem jest Raven [Rawen]. W jego towarzystwie można też usłyszeć Zdrajca czy Wygnaniec, a całkiem często także zwrot Książę Ciemności. Sam określa się mianem Białego Anioła Śmierci czy też Demona z Raju. Z satysfakcją słuchał również takich określeń jak Władca oraz Hrabia DeSangue. O jego uszy obijało się także hasło Upadły bądź Szatan nierzadko w komplecie z Demon. Niestety do tych wielce chwalebnych określeń dochodzą jeszcze inne, mniej dumnie brzmiące tytuły typu Albinos, Dziwadło, Zmora, Psychopata, Morderca, Wampir, Drapieżca lub też Koszmarnik. Czasem między ludźmi można usłyszeć o nim Athor.
Płeć: Basior
Wiek: Spytaj go. Prawdopodobnie uzyskasz dość ciekawą wiadomość wypowiedzianą dość aroganckim tonem "Widziałem na własne oczy upadek Cesarstwa Rzymskiego". To chyba wystarczy za jego wiek.
Charakter: Raven jest bardzo niezależny. Sam wyznacza sobie prawa i tylko ich przestrzega, a i to nie zawsze. Jakoś nigdy nie czuł się w obowiązku dbać o swoją opinię u innych. Nie potrzebuje do szczęścia nikogo, ani niczego. Tak naprawdę ledwie toleruje czyjąkolwiek obecność. Każde jego słowo wręcz ocieka sarkazmem lub ironią. Nigdy się nie poddaje i niezależnie od ceny jaką przyjdzie mu zapłacić dąży do celu. Nie usłyszysz z jego ust słów takich jak: "Nie dam rady" czy "To niemożliwe" - jego słownik nie przewiduje takich zwrotów. Często słyszy, że jest najbardziej upartą istotą na tym globie i przyznaje temu rację. W zastraszającej większości przypadków działa bez żadnego zastanowienia co w połączeniu z jego niesamowitym talentem do wpadania w kłopoty z reguły sprawia, że Demon musi kombinować, żeby przeżyć. W zasadzie lubi ten styl życia i nie zamierza nic zmieniać. Oczywiście o ile ma dostęp do wszelkich luksusów. Wychował się w willi w stolicy, potem dorobił kolejnej willi w Hadesie, więc zdążył się przyzwyczaić do armii służących, jedwabi, aksamitów, marmurów i wszystkiego czego tylko jego mroczna dusza zapragnie. Łatwo się denerwuje, a wręcz wpada we wściekłość. Brutalny czy gwałtowny to chyba zbyt łagodne słowo na opisanie go. Raven już dawno temu nauczył się nie okazywać żadnej litości. Z zimną krwią i bez mrugnięcia okiem potrafiłby zabić dziecko stojące na drodze do jego celów. Książę Ciemności ma lekką obsesję na punkcie mocy. Non stop dąży do tego by nikt i nic nie mogło go powstrzymać. I udaje mu się to, a mimo iż już jest silny z uporem maniaka nadal uczy się nowych zaklęć. Nie ma szacunku do niczego, nikogo nie traktuje jak równego sobie. Niewiele osób jest w stanie go pokonać i on o tym doskonale wie. Wszystkie uczucia ukrywa pod maską zimnej obojętności. Życie nauczyło go ostrożności i właśnie taką ostrożność zobaczysz w każdym jego ruchu. Nie znaczy to, że jest tchórzem, wręcz przeciwnie jest bardzo pewny siebie. Z przyjemnością przemaszerowałby przez salę pełną królów sam zachowując się po cesarsku i oczekując bezwzględnego posłuszeństwa. Ma swoją godność i robi wszystko żeby jej nie stracić. Nigdy nie rzuca słów na wiatr. Jeśli groził ci śmiercią, kiedyś spełni tą groźbę. Ma na to całą wieczność i nie obchodzi go to czy zrobi to jutro czy za 60 lat. Zawsze przygotowany na wszystko. Potrafi być odpowiedzialny czy troszkę mniej oschły tylko gdy mu się to opłaca. Od dawna przestał się bać czegokolwiek. Jednak żeby jeszcze nieco ubarwić jego charakter warto wspomnieć, że jest dżentelmenem i ma nienaganne maniery. Zachowa się szarmancko, drzwi przytrzyma czy nawet złoży pocałunek na dłoni albo wręczy kwiatka. Oczywiście tylko dla kobiet potrafi się postarać, a  i to nie zawsze mu się chce. Dziwnym zrządzeniem losu ma niesamowity dar przyciągania do siebie ludzi wbrew jego woli. Tłumaczy to tym, że jako drapieżnik wśród swoich ofiar zwabia je do siebie.
Cechy szczególne: Jeżeli kiedyś późną nocą spotkasz na ulicy w mieście ubranego w bardzo drogie ubrania młodego chłopaka o niemal białej cerze i włosach koloru świeżego śniegu, a do tego jeśli owy człowiek zmierzy cię drwiącym spojrzeniem głębokich, rubinowych oczu - bądź pewny, że właśnie spotkałeś swoją śmierć. Ewentualnie spotkasz go w kawalerce na poddaszu najlepszej gospody w mieście. Wtedy istnieje szansa iż będzie on posiadał również dwa bardzo charakterystyczne skrzydła. Prawe jest ptasie, czy też bardziej trafnie - anielskie, a lewe wygląda jak nietoperzowe i ma czysto demoniczne pochodzenie. Poza tym jest to młody mężczyzna, którego fryzura żyje własnym życiem i nie sposób nad nią zapanować. Nigdy nie miał wielkiej tężyzny fizycznej, nad czym ubolewa, bo w połączeniu z jego dość przeciętnym wzrostem sprawia, że wygląda on ciut mizerniej niż by sobie tego życzył.
Status: Epsilon
Stanowisko: Morderca
Partnerka: Może i by szukał, ale oficjalnie i publicznie nigdy w życiu się do tego nie przyzna. Zresztą i tak nie ma czasu bawić się w gierki.
Rodzina: Miał siostrę Deriirę i brata Revenlock'a. Jego matce było na imię Leriviie, a ojcowi Glaudring, chociaż z nimi nigdy nie łączyły go głębsze relacje. Obecnie dla niego nie istnieją i byłby wdzięczny gdyby tak zostało.
Przyjaciele: Takowych nie posiada.
Rasa: Demon
Żywioł: Czarna Magia
Moce:
- Jest potężnym magiem parającym się szlachetnym, chodź niebezpiecznym gatunkiem czarów znanym jako czarna magia.
-Potrafi wyczytać z aury większości żywych istot ich gatunek czy moc którą dysponują. Poza tym w ten sposób czasami wyszukuje sobie posiłku. Przydatne również gdy ktoś się przed nim ukrywa.
- Nauczył się całkiem sporej liczby języków z czego część z nich nie jest już w użyciu. Szczególnie upodobał sobie łacinę i włoski.
- Jest uzdolnionym alchemikiem
- Nieobca mu jest Perswazja. Poteżna umiejętność pozwalająca mu wpływać i manipulować innymi.
- Potrafi zmienić się kruka, kota lub mgłę. Jedynym haczykiem w tej jakże cudownej umiejętności jest fakt, że białe kruki ściągają na siebie niepożądaną uwagę, a niestety nie dane mu jest wyglądać inaczej.
- Ma nadnaturalnie wyostrzone zmysły, a w połączeniu z niesamowitymi osiągami i doskonałą formą fizyczną czyni go bardzo niebezpieczną osobą. Godnym podkreślenia jest też fakt iż ma on do dyspozycji całkiem silne instynkty, które tylko cudem trzyma na wodzy.
- Potrafi latać, co jest oczywiste skoro posiada on skrzydła. Jednak nie jest tak prosto - w powietrzu jedno zachowuje się inaczej od drugiego czego skutkiem jest to, że jego lotowi brakuje idealnej stabilności.
Inne:
- Kiedyś był aniołem, potem upadłym. Obecnie jest dumny ze swojej demonicznej kariery. I jeśli go spytasz o jego przeszłość nie skończy się to dobrze.
- W miarę trwale uszkodzić go można jedynie światłem słonecznym, drewnem dębu lub poświęconymi przedmiotami lub cieczami. Cała reszta zniknie bez śladu po jakimś czasie (w zależności od rodzaju rany i tego jak bardzo jest wygłodzony. Od kilku sekund do kilkunastu minut)
- Na jego dietę składa się wyłącznie krew, a wszelkie ludzkie jedzenie mu szkodzi i wywołuje odruch wymiotny. Stało się tak z powodu dość nieprzyjemnej kombinacji anielskich i demonicznych cech. Innym defektem wynikającym z tej kombinacji jest Seveil.
- Lepiej się módl byś nigdy nie zobaczył i nie odczuł czym jest Seveil, znany też jako Szał Krwi. To szczególny stan który wywołują tylko smak i zapach krwi. Raven dosłownie traci wtedy kontrolę nad swoim ciałem. Widziałeś kiedyś dziką, oszalałą bestię, bez skrupułów, rządzoną wyłącznie instynktami i pałającą nienawiścią do wszelkich ruchomych rzeczy w zasięgu wzroku? Lepiej, żebyś nie widział.
-Czasami zdarzy mu się zapomnieć i wypić nieco więcej niż powinien. Nie mniej najbardziej mu smakuje whisky i dobre czerwone wino.
- Dorobił się tytułu szlacheckiego i willi w Hadesie. Ma tam też sporo znajomych wśród elity. To stąd wziął się Hrabia DeSangue.
- Robi wszystko co w jego mocy żeby nie wychodzić w dzień na zewnątrz, ponieważ ryzykuje spaleniem żywcem. Jeśli to jednak jest konieczne osłania oczy białą przepaską, by chronić wzrok.
Lubi: - Niewiele jest rzeczy sprawiających mu przyjemność. Na pewno cieszy go spokój, a najlepiej kiedy jego oczy nie widzą nikogo.
- Jego świat stanowią bale i wszelkie spotkania towarzyskie.
- Ma słabość do róż i wcale się tego nie wstydzi.
Nie lubi: - W zasadzie irytują go wszelcy śmiertelnicy, ma alergię na zakochane pary i pogardza wielkimi przyjaźniami.
- Ma sporo wrogów, których szczerze nienawidzi, a całkiem sporo z nich jego nienawidzi jeszcze bardziej.
- Odrzuca wszelką pomoc i dobre rady w imię zasady "Nie mów mi jak mam żyć".
Historia: [LINK]
Sterujący: Apocalypse Rider
Inne zdjęcia: X X X X X X X X
Jako człowiek X X X X X X X X X X X X X X X

Ekwipunek: Cała sterta ksiąg i zwojów. Wszystko co potrzebne do tworzenia eliksirów oraz jego miecz - Ibraahil. Poza tym w miarę możliwości nie rozstaje się ze swoim amuletem chroniącym go przed Seveil.
Sakwa: 690 ZM
Umiejętności: Szybkość: 30
                        Siła: 40 
                        Zwinność: 35 
                        Wytrzymałość: 35
Punkty Awansu: 160 / 400
Upomnienia: 0/3