wtorek, 5 stycznia 2016

Od Ehrendila CD. Sorrow

Pogłaskałem wiewiórkę. W zasadzie miałem już plany na ten dzień.
- Wybacz mi Sorrow, lecz mam już zajęcie - powiedziałem patrząc na nią uważnie.
- Tak? A jakie jeśli mogę wiedzieć? - spytała zainteresowana.
- Szedłem na polowanie. Jestem... Łowcą potworów - wyznałem niechętnie.
- Aha... - zmarszczyła brwi przyglądając mi się.
- Może chciałabyś do mnie dołączyć? Twoja obecność tylko uświetni moje polowanie - uśmiechnąłem się lekko.
- A na co polujesz?
- Mantykora.
Sorrow popatrzyła na mnie pustym wzrokiem. Oczywiście. Nie rozumiała. Przecież nikt jej nie uczył bestiariusza. Wygrzebałem ze swojej torby starą lekko podniszczoną książkę. Jej skórzana okładka gdzieniegdzie była już wytarta. Szybko przekartkowałem ją szukając odpowiedniego wpisu, Strona 30... A jest. Odwróciłem bestiariusz w stronę dziewczyny i pokazałem jej ilustrację. Obrazek przedstawiał lwa z głową człowieka, skrzydłami smoka oraz ogonem skorpiona. Poza tym stronę pokrywały różne opisy i moje pismo. Lata temu uzupełniłem tę księgę we wszystkie potrzebne mi informacje.
- To jest mantykora. - powiedziałem po chwili - Więc jak będzie? Zechcesz mi towarzyszyć pani?

<Sorrow?>

Od Zero CD. Toxic'a

Odsunąłem się od schodów. Ta cisza to nic dobrego... Powoli otwarłem drzwi. Skrzypnęły cicho. Skinąłem na Toxic'a wchodząc do środka. Natychmiast do mnie dołączył.
- Co to za dźwięk? - spytał szeptem.
- Chyba nie chcę wiedzieć - odpowiedziałem cicho przeszukując pokój.
Podarte zasłony, dywan w strzępach, krew na łóżku... Tutaj też nie stało się nic dobrego. Nagle usłyszałem kroki na korytarzu. Coś sporego wybrało się na przechadzkę. Kucnąłem za łóżkiem tuż obok Toxic'a. Wbiłem wzrok w otwarte drzwi w myślach przeklinając siebie za to, że ich nie zamknąłem. A potem to zobaczyłem...
Najpierw pojawił się łeb. Wąski na końcu i lekko rozszerzony u podstawy. Z dwoma złotymi punktami po jednej stronie. Z pyska bestii sterczały i górne i dolne kły. Jej skóra była gładka i smoliście czarna. Ciało tego potwora było nienaturalnie chude. Nie dość że na długich łapach zakończonych wielkimi pazurami było rozmiarów dorosłego mężczyzny to jeszcze odstające żebra i naciągnięta skóra nadawały mu naprawdę przerażający wygląd. Ostatni naszym oczom ukazał się ogon. Długi jak bicz i tak samo chudy. Bestia smargała nim na prawo i lewo. A potem zniknęła nam z oczu, a jej kroki ucichły.
Jeszcze przez chwilę czekaliśmy w bezruchu wstrzymując oddech.
- Widziałeś to? - wykrztusiłem w końcu.

<Toxic?>

Od Toxic'a CD. Zero

Przyglądałem sie wyżłobienią zrobionym na ścianach i tak na prawde wszytkich powierzchniach w tym korytarzu. Nastepnie co wypełniało pomieszczenie to krew.
-Jak tu przytulnie..
-Ta, ciekawe co spowodowało te szkody
Zaro tez sie rozglądał. Podeszłem bliżej zadrapania i sie mu zacząłem sie mu przyglądać. Nie było tak dawno wyżłobione. Nastepnie dotknąłem krwi żeby sprawdzić czy jest tak samo świeża jak dziura obok. Na szczęście była troszku starsza.
-Mam chyba dobrą i złą nowinę..
Spojrzałem w strone Zera. On patrzył na mnie czekając na to co mam do powiedzenia.
-Ta dobra to to że krew nie jest aż taka nowa..
-Jak to "nie aż tak nowa"?
-No.. Ma chyba z dzień od kąd opuściła ciało ofiary
-Aha.. A ta zła..?
-Te ślady pozorów powstały prawdopodobnie dzisiaj rano..
-Czyli to co je zrobiło jest w ciaz w hotelu?
-Prawdopodobnie tak..
Rozmowe przerwał jakiś dziwny dźwięk dochodzący z dołu. To coś co wydawało tem dziwek raczej nie miało żadnych dobrych myśli o nas. Gdy dźwięk był przy schodach ucichł. Dopiero w tedy poczułem jak mnie dreszcz przechodzi, dla tego wziąłem krok w tył.

<Zero? Prosze bardzo..>

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Od Zero CD. Toxic'a

- Cóż... Stoi sobie -stwierdziłem dokładnie oglądając przedmiot.
- To wiem geniuszu - odparował Toxic - Chodziło mi o to, że to dziwne.
- Tutaj wszystko jest dziwne, ale chyba masz trochę racji. Na razie go nie dotykajmy. Chcę przejrzeć ten hotel do końca - postanowiłem. Mój towarzysz skinął mi w odpowiedzi. Wyszliśmy z pokoju. Przystanąłem i rozejrzałem się. Na przeciwko drzwi wisiała kolejna fotografia. Niestety nic nie mogłem zobaczyć przez grubą warstwę kurzu. Widziałem tu już sporo zdjęć. Fragmenty historii hotelu uwiecznione aparatem nieznanego fotografa, portrety obsługi hotelu, pierwsi goście i całkiem sporo fotografii przedstawiających sam budynek w latach świetności. Wszystkie czarno-białe. Podszedłem do ściany i niedbałym gestem starłem kurz. To zdjęcie było inne.
Przedstawiało smukłą kobietę ubraną w długą, białą i zwiewną suknię. Stała prosto w jakimś ciemnym pomieszczeniu i wyglądała iście królewsko. Długie jasne włosy spadały łagodnymi falami na jej ramiona i znikały za jej dość drobną sylwetką. Dumnie unosiła głowę i zdawało się, że patrzyła na mnie z wyższością. Niby nic dziwnego gdyby nie fakt, że jej oczy były zupełnie czarne. Pozbawione białek czy tęczówek i martwe, jakbym patrzył w dwie dziury na jej pięknej, wyniosłej twarzy.
Przeszedł mnie dreszcz. W tej kobiecie było coś wrogiego. Tak bardzo mrocznego... Pod spodem zobaczyłem doklejoną karteczkę. Zerwałem ją. Ozdobnym pismem ktoś nakreślił jakieś słowa. Atrament już nieco wyblakł i wyrazy częściowo zniknęły, ale niemal bez trudu odczytałem napis.
- Lady Miranda Morgana - powiedziałem na głos.
- Co? - na korytarzu pojawił się Toxic i podszedł do mnie.
- No ta kobieta - wskazałem portret - Nazywa się Lady Miranda Morgana... Kimkolwiek była. Zobacz te jej oczy.
- Dziwne - odpowiedział Toxic ubierając w słowa moje myśli na jej temat.
- Właśnie. I wisi na przeciwko gramofonu... - zamyśliłem się na moment - Może to jej zabawka?
- Może... Rozejrzyjmy się tu jeszcze.
- Mhm... - oderwałem wzrok od kobiety i skierowałem się na schody prowadzące na piętro. Coraz mniej mi się ten hotel podobał. Wspiąłem się na skrzypiące schody.
Przez cały budynek przebiegał wąski korytarz. Po obu jego stronach w równych odstępach były drewniane drzwi. Ze ścian odchodziła farba, a stary dywan leżał podarty na ziemi. Nie było tu światła, a przez brudne okna na obu końcach korytarza nie wpadało za dużo światła. Jakby tego było mało ściany, brudny sufit i podłogę pokrywały bruzdy i wyżłobienia. Tak jakby ktoś albo coś przeorało je pazurami. Zmrużyłem oczy. Powietrze wokół mnie zamigotało.
- Co kombinujesz? - spytał Toxic odsuwając się lekko.
- Światło... - mruknąłem.
Migoczące światło przybrało postać wstęgi i rozciągnęło się na całą długość korytarza, a potem zaczęło świecić. Najpierw przygasało słabe, ale po chwili cały korytarz zalewało mocne, białe światło. Wciągnąłem z sykiem powietrze. Ściany pokrywały rozmazane ślady krwi, a na podłodze było jej jeszcze więcej...

<Toxic? Mroczne sekrety...>

Od Toxic'a CD. Zero

Nie podobało mi sie to miejsce. Jest gorzej niż sobie wyobrażałem. A zwłaszcza ze nawet Zerowi sie to nie podobało. Podczas gdy szliśmy brukową ulicą cały czas sie rozglądałem. Miałem wrażenie ze ktoś, albo i nawet coś nas obserwowało. Nie miałem żadnych dobrych przeczuć co do tego miejsca. Zatrzymalismy sie przed wejściem do jakiegoś hotelu.
-Odwiedzamy?
Zapytał Zero patrzac na mnie.
-Noo.. Możemy, skoro tu jesteśmy..
Na te słowa Zero zmienił formę na człowieczą bo nie wyszedł by do środka jako wilk. Ja zrobiłem to samo żeby było mi łatwiej otwierać drzwi i szafki jak byś my jakies znaleźli.
-Panie przodem
Uśmiechną sie nerwowo Zero i ukłonił sie lekko wskazując na drzwi jak by był kelnerem wskazującym na wolny stolik. Całkowicie sie nie przejmując słowami Zera otworzyłem drzwi. Każdy milimetr skrzypiał, a to pustkowie tworzyło ten dźwięk dziesięć razy głośniejszy i przy okazji straszniejszy. Nie byłem pewien czy chce tam wejść ale po chwili namysłu przekroczyłem zniszczony próg.
-To nie wygląda najlepiej..
Stwierdzilem widząc że hotel był w pełni umeblowany w stare poniszczone meble i zdjęcia. Znajdowałem sie w długim korytarzu wypełnionym pajęczynami, drzwiami z rożnymi numerami i dziurami w nie których ścianach.
-Lecz wspaniale..
Dodał Zero slyszac moje słowa. Szedł przodem przeglądał zdjęcia i co leży w szafkach. Ja patrzyłem do otwartych pomieszczeń które kiedys były pokojami. Zatrzymałem sie widząc stary gramofon. Rzucał sie strasznie w oczy, bo w przeciwieństwie do wszystkiego innego był pomalowany na ostrze czerwony kolor.
-Jak myślisz, co to tu robi?
Zapytałem i Zero podszedł do mnie przyglądając sie przedmiotowi.

<Zero? Niech sie zacznie zabawa!>

Od Sorrow CD Ehrendila

Uśmiecha się do wiewiórki i patrzy znów na elfa.
-Ehrendil.. Tak?
Zapytałam by sie upewnić czy zapamiętałam dobrze jego imię.
-Tak, pani
Jest bardzo kulturalny w porównaniu do wiekrzosci mężczyzn któryh znam. Ale czekaj, czekaj.. Czy on przypadkiem nie nazwał mnie "pani"!? Woah! Nikt nigdy mnie tak nie nazwał, a zwłaszcza ze zawsze grałam role przeciwnej płci. Nawet sie przyzwyczaiłam mowić o sobie jako płeć męska.. Bede chyba zmuszona do odzwyczajania sie od dawnych wan. Mam nadzieje ze mi sie to kiedys uda.
-Wszystko w porządku?
Jego głos wyrwał mnie z myśli. Musiałam sie zastanowić chwile o co pytał zeby to do mnie dotarło.
-Co..? A tak, wszystko w pożądku. Czemu pytasz?
-Wyglądałaś bardzo zasmucona z jakiegoś powodu
-Na prawde?! Przepraszam, nie chciałem żeby to tak wyglądało..
"Znów to zrobiłam! Miałam przestać.. Zua, zua Sorrow!" Zamknęłam oczy i zmarszczyłam brwi. Musze sie w końcu tego oduczyć.
-Nie wyglądasz zbyt dobrze, pewna jesteś ze ci nic nie jest
-Tak na pewno, już mi przeszło
Jaki on miły. Normalnie nigdy bym nie pomyślała że znajdę taką osobę.
Spojrzałam na wiewiórkę a ta patrzyła na mnie dość czujnym wzrokiem. Tak jak by obserwowała wszystko co robię.

<Ehrendil? W końcu coś napisałam!>

niedziela, 20 grudnia 2015

Aida


"Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurzyć to żaden problem."





Imię: Aida
Skróty: Adi
Przezwisko: -
Płeć: Wadera
Wiek: 2,5
Charakter: Jest roztrzepana i niecierpliwa najpierw robi potem myśli, ale również lojalna i szczera [czasem aż nadto].Ma mocny łeb do alkoholu niestety przez swoje zamiłowanie do imprez często budzi się w lesie totalnie nie wiedząc gdzie się znajduje...Lubi głupie żarty i denerwują ją ludzie którzy udają że są mądrzy i nie mają ani trochę poczucia humoru.
Cechy szczególne: Próbuje się za wszelką cenę ne wyróżniać, lecz w swojej chorobliwie pedantycznej rodzinie to wręcz graniczy z cudem.
Status: Omega
Stanowisko: Nocny strażnik.
Partner: " A na co to komu... nie dość mam problemów?!"
Rodzina: Chyba żyją nie utrzymuje już z nimi kontaktu
Przyjaciele: Jak on tam miał Janek? , Franek?... ehh i tak nigdy ich nie zapamiętuje . Dla Aidy pojęcie przyjaciel równa się towarzysz na jeden wieczór imprezy..
Rasa: Wilk Kolorów
Żywioł: Nieodkryty
Moce: Nie lubi magi więc jej nie używa
Inne: Jest dyslektyczką
Lubi: Dobrą zabawę [u ludzi najbardziej ceni szczerość, denerwują ją ludzie którzy oszukują]
Nie lubi :spisków, szpiegów i ustalanie strategi [najchętniej rzuciła by się na wroga z maczetą od razu]
Historia: [LINK]
Sterujący: Alicy
Galeria: -

Ekwipunek: Nie posiada żadnych rodzinnych ani magicznych świecidełek
Sakwa: 100 ZM
Umiejętności: Szybkość:30
                        Siła:20 
                        Zwinność:15 
                        Wytrzymałość:40
Punkty Awansu: 150 / 200
Upomnienia: 2/3

niedziela, 13 grudnia 2015

Od Ehrendila CD. Snowbird

- Dziękuję pani - odpowiedziałem kłaniając się lekko.
- Co zrobisz z gryfem? - spytała dość chłodno.
- Sprzedam na czarnym rynku. Mogę ci wszystko pokazać, jeśli chcesz.
Spojrzałem na truchło gryfa. Nie podoba mi się ta czerwona plama na piersi bestii. Obniża wartość całego łupu. Potem spróbuję się jej pozbyć. Sięgnąłem do torby, żeby wyciągnąć z niej fiolkę zielonkawego płynu o mocno ziołowym zapachu. Odkorkowałem ją i wypiłem zawartość.
- Neutralizator. Całkowicie blokuje odczuwanie bólu - odpowiedziałem na niezadane pytanie wadery.
Skinęła głową najwyraźniej usatysfakcjonowana faktem, że nie musi się odzywać. Przeciągnąłem się. Nie mam całej nocy. Podjąłem więc przerwany marsz w stronę swojego mieszkania.
- Więc jak będzie pani? Zechcesz mi towarzyszyć? - spytałem.

<Snowbird?>

piątek, 4 grudnia 2015

Od Snowbird CD. Ehrendila

Spojrzałam zaskoczona na chłopaka. Wszystko wydawała się wydarzyć tak szybko, niby w ułamku sekundy. Dopiero po krótkiej chwili udało mi się otrząsnąć z zaskoczenia. Przyjrzałam się powoli oddalającemu się Ehrendilowi. Zauważyłam paskudną ranę na jego boku. Przy każdym kroku się lekko krzywił. Zaraz, zaraz..... gdzie on się chce wybierać z taką raną. Przecież to może być niebezpieczne. Podbiegłam do niego i zagrodziłam mu drogę.
- Coś się stało? - spytał zdziwiony.
Skinęłam głową.
- Rana - powiedziałam. Nie lubię za dużo mówić i w tym przypadku stwierdziłam, że nie trzeba mówić nadto.
- To nic - odpowiedział
- Pomogę.
Nie czekając na odpowiedź chłopaka, podeszłam do niego, położyłam łapę na jego ranie i wypowiedziałam zaklęcie. Po chwili paskudna rana zaczęła się goić, pozostawiając na skórze lekko zaczerwienione blizny. Spuściłam wzrok zła na siebie, że nie mogę z tym nic zrobić.
- Przez pewien czas będziesz czuć tępy ból - powiedziałam i odeszłam kawałek od niego.

<Ehrendil?>

czwartek, 26 listopada 2015

Od Zero CD. Toxic'a

- W sumie to nie jest zły plan... Sam chciałem sprawdzić co tam jest... - powiedziałem wstając i przeciągając się. Razem poszliśmy w stronę opuszczonego miasteczka. Wyglądało wrogo. Tak jakby coś nie chciało, by ktokolwiek się tu zbliżał. Na dodatek niebo zakryły ciemne chmury i wiał wiatr. Mimowolnie zadrżałem. Aura tego miejsca naprawdę przyprawiała o dreszcze. Zatrzymałem się czujnie się rozglądając. Zarośnięte, stare ruiny stały tu w zupełnej ciszy. Od czasu do czasu było słychać tylko skrzypiące drzewo gdzieś w oddali.
- Milutko, nie? - zaśmiałem się nerwowo
- Noooo... - odpowiedział mi Toxic, równie zdenerwowany jak ja. Jeszcze przez chwilę staliśmy w ciszy. Pokręciłem głową i ruszyłem przed siebie. Martwą ciszę miasteczka zmącił cichy odgłos naszych łap stawianych na brukowej ulicy. A nawet i ten dźwięk wydawał się zbyt głośny...

<Toxic? To twoja przygoda>