środa, 10 lutego 2016
Eleonora
wtorek, 9 lutego 2016
Od Scarlett CD. Raven
niedziela, 7 lutego 2016
Od Toxic'a DO Alissy
-Co cię tu sprowadza?
Zapytała zaciekawiona moim pobytem.
-Dziwnie to zabrzmi, ale spacerowałem sobie. A ciebie co tu sprowadza?
Zapytałem w ciąż lekko się uśmiechając do Alis.
Od Toxic'a DO Raven'a
-Cześć
Przywitałem się i uniosłem rękę lekko do gury, a chłopak odwzajemnił gust.
-Co tutaj robisz?
Zapytał na co ja lekko się uśmiechnałem.
-Chcę pozwiedzać piwnice domów w opuszczonym mieście, no i myślałem że chciałbyś się dołączyć
Na twarzy czerwonookiego ujawnił się lekki uśmiech co pewnie oznaczał że z chęcią pujdzie.
-Jeżeli idziesz ze mną to chodź, a jak nie to nie
Zacząłem się kierować w stronę lasu. Nie trwało to długo zanim Raven się dołączył.
-A są tam potwory?
-Są potwory i też takie o kturych nie wiemy
Odpowiedziałem na pytanie i kątynuowałem podruż do miasta, w raz z moim towarzyszem.
Od Sorrow CD. Razor
-Słyszałam że jesteś nowa
Powiedziałam jako powitanie. Niebieska wadera tylko przytakneła. Najwyraznej nie lubi dużo mówić, ale to tylko pierwsze spotkanie. Możliwe że jest inna niż mi się na razie wydaje. Wadera postanowiła użyć chwilę ciszy by przestudiować muj wygląd. Tak po prostu od stup do głów, choć mam tylko jedną.
-Kim jesteś i czego chcesz?
Zapytała chłodnym, i nie koniecznie przyjaznym tonem. No ale mnie to nie przeszkadzało, oznaczało to tylko że będzie ciekawie ją lepiej poznać.
-Mam na imię Sorrow i jestem tu bo tak chce, a ty jak masz na imię?
Tak, to była moja odpowiedź na jej pytanie. Uśmiechnełam się lekko i przyglądałam się jej reakcji. Wadera najwyraźniej nie polubiła mojej postawy.
-Jestem Razor
Krutka i wystarczająca odpowiedź. Czyli to potwierdza że nie bardzo lubi moje towarzystkwo. Ale nic nie szkodzi, bo drażnienie innych to tylko frajda! Moje postanowienie na ten moment było proste; spędzić czas z Razor ktura mnie nie lubi.
Od Raven'a CD. Scarlett
- Może...
- To tak czy nie?
- Spora szansa, że i tak coś wymyślisz innego jeśli się nie zgodzę. Więc dobra. Chodźmy. A potem dasz mi spokój.
- Jasne - odpowiedziała. Dopiero teraz zmierzyłem ją wzrokiem. Bardzo dokładnie od dołu do góry. Wyglądała bardzo przyzwoicie. W sumie mogę się z nią pokazać na mieście. Pochwyciłem spojrzenie dziewczyny, której widać niezbyt podobały się te moje wstępne oględziny i uśmiechnąłem się leniwie.
- No to w drogę - wskazałem jej kierunek i odczekałem chwilkę aż zrobi krok i dołączyłem do niej. Nawet nie zadawałem sobie trudu ukrycia swojego na wpół drwiącego uśmiechu.
- No to może oświecisz mnie co do tego gdzie idziemy? - spytałem po chwili milczenia.
sobota, 6 lutego 2016
Od Sorrow CD. Nirvana
Zapytałam przemoczoną waderę. A mokra sierść podczas zimy, to nic dobrego. Podeszłam bliżej Nirvany i czekałam na jej odpowiedź.
Od Sorrow CD. Ehrendila
-Teraz musimy być bardzo cicho
Oznajomił a ja wiedząc że nie umiem być zbyt cicho zmieniłam się w jego cień. To powinno działać bo nawet gdy coś powiem to tylko Ehrendil będzie to słyszeć.
-Może tak być?
Zapytałam pokazując uśmiech w formie cienia. Wiem że to nie jest widoczne, ale i tak się uśmiechnełam. Chłopak też się lekko uśmiechną co pewnie znaczyło żę muj czyn jest zaakceptowany. Nie wiele później zaczął się skradać. Jego kroki były bezszelestne, i pelne podziwu. Nie daleko było możliwe słyszeć dziwne mruczenie kture pewnie dochodziły od tej Mantykory. Zwierzęcia kture było mieszanką lwa i skorpiona, ze skrzydłami smoka. Zza krzaków, a tak na prawde byłam przed nimi bo tak cień Ehrendila padał, mogłam dostrzedz zwierzęcie. Leżało i spało. Przypominało to trochu słodziakowego kotka. Zaczełam lekko chichotać na tą myśl, a elf się na mnie pytająco popatrzył. Dość że w ciąż byłam jego cieniem.
środa, 3 lutego 2016
Od Zero CD. Nirvany
Siedziałem jeszcze chwilę starając się znaleźć logiczne wyjaśnienie dla obecności tych demonów tak blisko miasta. W końcu uznałem, że pewnie było to dzieło przypadku.
- Napijesz się czegoś? - spytała Nir wstając.
- Nie, dzięki. Nie mam jakoś ochoty - odpowiedziałem.
- Dobrze.
Odprowadziłem dziewczynę wzrokiem i przeciągnąłem się. Łóżko ugięło się pode mną kiedy zmieniłem się w wilka. Taki kaprys. Trochę nieprzemyślany zresztą, bo się oczywiście nie zmieściłem. Z łóżka wystawały mi łapy i ogon, ale się tym nie przejąłem. Ułożyłem się wygodniej i tak, że teraz tylko ogona nie zmieściłem na materacu łóżka i utkwiłem wzrok w drzwiach. Po chwili w progu pojawiła się dziewczyna. Na mój widok zatrzymała się i parsknęła śmiechem. Wyszczerzyłem się do niej.
- Ty tak na poważnie? - spytała dalej się śmiejąc.
- Taaak... Chcesz się przytulić?
Nirvana upiła łyk swojej kawy i odłożyła kubek na stolik.
- Przecież sam ledwo się mieścisz - szturchnęła mnie w bok.
- Ciesz się, że jestem kreatywny - zaśmiałem się i odsunąłem robiąc dziewczynie miejsce.
Usiadła obok mnie. Łapą udało mi się ją podłożyć i wciągnąć pod siebie.
- Ejj!
- Cii... Teraz jesteś moja - położyłem na niej głowę.
<Nirvanka?>
wtorek, 2 lutego 2016
Od Toxic'a CD. Zero
-Nie wyglądasz najlepiej..
Wilk ani drgną. Spojrzałem w górę. Dzióra była więkrza niż mi się wydawało. Z góry dostrzegłem pysk tego monstrum. Patrzyło w dół. Znaczy nie wiem czy to w ogóle ma oczy, ale pysk był skierowany na mnie. Następnie usłyszałem jakieś warknięcie i potworek znikną. Przyglądłem się naszym otoczeniom. Schody i deski były połamane i porozrzucane po tym ciękim korytarzu, w kturym Zero akurat się mieścił. Znów powstałem i oczepałem się z kilku warstw kórzu.
-To na chwilę mamy spokuj, ide się rozejrzeć, przyjdź jak ci się poleprzy
Usłyszałem pomruk dochodzący od Zera. To pewnie oznaczało że się zgadza z moim planem. Poszedłem w stronę pobliskiego pokuoju do kturego nie było trudno się dostać. Pomieszczenie nie wyglądało naj lepiej. Było nawet podobne do pokoju w kturym się chowaliśmy przed potworami. Wszystko wyglądało tak samo. Nawet krew była tak samo rozprzeszczeniona. Nie podobało mi się to. Powoli zacząłem się cofać do tyłu, w stronę otwartych drzwi. Chciałem jak naj prędzej wydostać się z tego pomieszczenia. Jak moje nogi przekroczyły próg, to od razu zamknąłem za sobą skrzypiące stare drzwi. Oparłem się plecami o drzwi i westchnąłem.
-Albo jesteśmy znów na drugim piętrze, albo mam jakieś schizy..
To miały być słowa do mojego towarzysza.. kturego już tu nie było. Znikną a ja widziałem pusty korytarz. Nie bylo tak źle, prędzej okropnie. Widząc że pomieszczenie wygląda jak nowe. Coś było nie tak. Musze mieć jakieś zwidy. Wyszedłem na środek korytarza. Wszystko było jak nowe, tylko pokuj z kturego wyszłem był cały zakrwawiony. To nie mogło być prawdziwe. Powoli zacząłem wchodzić do innych pokoji kture wyglądały jak ten pierwszy. Nie podobało mi się to. Musiałem się z tego snu w końcu wydostać, bo pewne było to że to nie jest realne. Musiałem sobie to wszystko wyobraźić, ale w ciąż wszystko wydawało się realne w dotyku. I jakoś się jeszcze nie potknąłem o jakieś deski kture tu wszędzie powinny być. Powoli się skierowałem w stronę pokoju w kturym pamiętałem że leżał ten czerwony gramofon. Miałem tylko nadzieję że tam będzie. Cały czas miałem ochotę go włączyć. Jak dotarłem do pokoju, kturego tak na prawdę nie szukałem z byt długo, otwarłem drzwi. Żucał mi się w oczy nowiutki gramofon. Był on koloru srebra a samo drevniane pudło było ostro czerwone. Podeszłem do nażędzia. Wiedziałem że to nie będzie nic dobrego, ale byłem pewien że to mnie 'Wybudzi' z tego dziwnego snu. Podeszłem blirzej nażędzia i stałem bezruchomo przed nim, zanim w końcu go postanowiłem włączyć. Melodia była dość wciągająca, ale nie podobało mi się coś ala piszczenie i warczenie w tle piosenki. Wsłuchiwałem się w tę dziwną pieśń. Aż w końcu te dzwine mieszane dzwięki pochłonęly pieśń, i stały się jedyną żeczą kturą mogłem usłyszeć. Jak 'melodia' się skończyła to wszysto umilkło. Nie trwało to ani sekundy zanim cały pokuj pochłoneła ciemność. Nic nie było widać, ale magicznym sposobem mogłem widzieć własne ciało bez problemu. Po chwili znów wszystko powruciło do normalu. Dosłownie. W końcu wszystko było rozwalone i wyglądało jak powinno. Dostrzegłem że w ciąż stoje przed gramofonem. Nie wiem co się stało, ale czułem się trochu mdle. Postanowiłem wrucić do Zera, ale gdy się odwróciłem to nasza Madam Piekło powruciła. Stała kilka cm, no może mm, przedemną. Wpatrywała się we mnie. Nie wiedziałem co tak kąkretnie powinienem zrobić bo nie mam za bardzo jak się wycofać przez gramofon, a boki były okstawione dwoma stworkami.