Siedziałem jeszcze chwilę starając się znaleźć logiczne wyjaśnienie dla obecności tych demonów tak blisko miasta. W końcu uznałem, że pewnie było to dzieło przypadku.
- Napijesz się czegoś? - spytała Nir wstając.
- Nie, dzięki. Nie mam jakoś ochoty - odpowiedziałem.
- Dobrze.
Odprowadziłem dziewczynę wzrokiem i przeciągnąłem się. Łóżko ugięło się pode mną kiedy zmieniłem się w wilka. Taki kaprys. Trochę nieprzemyślany zresztą, bo się oczywiście nie zmieściłem. Z łóżka wystawały mi łapy i ogon, ale się tym nie przejąłem. Ułożyłem się wygodniej i tak, że teraz tylko ogona nie zmieściłem na materacu łóżka i utkwiłem wzrok w drzwiach. Po chwili w progu pojawiła się dziewczyna. Na mój widok zatrzymała się i parsknęła śmiechem. Wyszczerzyłem się do niej.
- Ty tak na poważnie? - spytała dalej się śmiejąc.
- Taaak... Chcesz się przytulić?
Nirvana upiła łyk swojej kawy i odłożyła kubek na stolik.
- Przecież sam ledwo się mieścisz - szturchnęła mnie w bok.
- Ciesz się, że jestem kreatywny - zaśmiałem się i odsunąłem robiąc dziewczynie miejsce.
Usiadła obok mnie. Łapą udało mi się ją podłożyć i wciągnąć pod siebie.
- Ejj!
- Cii... Teraz jesteś moja - położyłem na niej głowę.
<Nirvanka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz