Bezszelestnie wyciągnąłem kuszę i ostrożnie ją naciągnąłem. Sięgnąłem do tyłu i z podłużnej sakwy wyciągnąłem bełt. Miałem ich dużo więcej, bo cała ta sakwa przy moim pasie była nimi wypełniona, ale liczyłem, że nie spartaczę roboty. Jeden czysty strzał. Otworzyłem torbę i wygrzebałem z niej buteleczkę z czerwoną gęstą cieczą.
- Co to? - spytała Sorrow
- Olej z pewnej szczególnej rośliny. Trucizna.
Odkorkowałem buteleczkę i zanurzyłem cały grot bełtu w cieczy, a potem ostrożnie ułożyłem bełt na miejscu i zatkałem buteleczkę. Podniosłem kuszę i wycelowałem. Nacisnąłem na spust i bełt ze świstem poleciał do celu. Wbiła się dokładnie w szyję bestii, a ta nagle obudzona zerwała się na łapy. Skorpioni ogon ze świstem przeciął powietrze, po to by zatrzymać się u góry gotowy do ataku. Potwór uważnie rozejrzał się dookoła węsząc. Zamarłem czekając co będzie dalej.
<Sorrow?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz