- S-słuchaj, jeśli chcesz m-możesz iść, a-ale wiesz dobrze że to b-bez sensu i... i nigdzie d-daleko nie d-dojdziesz- wymamrotałam gapiąc się w podłogę. W odpowiedzi dostałam tylko zdenerwowane prychnięcie. Niektórzy potrafią być strasznie uparci i nie potrafią się przyznać że przyda im się pomoc. Westchnęłam po raz enty tego dnia zerkając na nieznajomą i zastanawiając się czy ryzykować i podejść do niej. W najgorszym wypadku co może się stać? Uderzy mnie? Mówiąc szczerze trochę w to wątpię. Podniosłam się i podeszłam do dziewczyny zatrzymując się kilka kroków od niej. Rzuciła mi mordercze spojrzenie zaciskając pięści. Okej, załapałam. Chce mnie posiekać na kawałki. Wyciągnęłam do niej rękę chcąc pomóc jej wstać. Przecież mnie nie pobije... Chyba.
<Vest? Sorry że krótkie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz