piątek, 19 lutego 2016

Od Leny C.D. Vestarii

Niecodziennie zdarza się znaleźć postrzeloną osobę w środku lasu, to pewne. A mnie się to udało. Dziewczyna siedziała oparta o drzewo i już przestawała kontaktować z rzeczywistością. Miała ranę postrzałową uda. Nie wyglądało to najlepiej. Szybko obmyśliłam plan działania, na dobry początek zatamować krwawienie, wyjęłam z torby pas białego płótna i owinęłam nim zranioną nogę. Dobra, teraz ta trudniejsza część. Złapałam nieznajomą za nadgarstki i pociągnęłam ją do góry. Efekt był taki, że praktycznie cały ciężar ciała dziewczyny spoczywał na moich plecach. Oczywistym jest że nieprzytomne osoby są jakby cięższe niż zazwyczaj, a ja też do silnych nie należę. Muszę ją stąd zabrać, to będzie dłuuuga droga.
"Jeszcze tylko chwila, nie wywal się. Nie wywal, bo się nie podniesiesz" zostało kilka metrów. Zdążyłam sobie urządzić pogawędkę z moją pasażerką. Nie, nie oszalałam po prostuu.... lubię rozmawiać z nieprzytomnymi osobami ok? To nie jest dziwne. 
Nieznajoma dostała do dyspozycji moje łóżko. Musiałam zrobić sobie kilka minut przerwy przed zajęciem się nią. Jeszcze chyba nigdy kolana mi się tak bardzo nie trzęsły.
- To nie powinno długo potrwać- mruknęłam zabierając się do oczyszczania rany.
Miałam rację, nie było tak źle. Pocisk wciąż tkwił w ranie i częściowo tamował krwawienie, po wyjęciu przez chwilę było nieciekawie ale szybko sobie z tym poradziłam. Można powiedzieć że dziewczyna miała szczęście. Założyłam jej świeży opatrunek. Pewnie jeszcze trochę sobie tak poleży, jednak straciła trochę krwi. Usiadłam sobie pod ścianą. Sprzątnęłam większość bałaganu który narobiłam przy tej małej "operacji", ale zupełnie nie miałam już siły by zmyć z siebie krew. Mam jeszcze co najmniej dwie godziny zanim moja nowa znajoma się obudzi, więc nie zaszkodzi jak na pół godzinki pozwolę odpocząć oczom co nie?


<Vest?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz