Rozejrzałam się wokół. Pomieszczenie było dość sporych rozmiarów. Pomimo nowoczesności urządzeń, same lokum utrzymane zostało bardziej staroświecko, że tak to ujmę. Drewniana podłoga skrzypiała pod moim ciężarem, a w niektórych miejscach widoczne były pęknięcia. Ściany pomalowano na odcień jasnego pomarańczu przeplatany białym marmurem. Sufit był wysoki na tyle, aby zawisnął tam kryształowy żyrandol. Na dodatek kręte schody, które prawdopodobnie prowadziły do magazynku, dodawały uroku jemu miejscu. Powinna znajdować się tutaj jakaś stylowa kawiarenka, albo restauracja, a nie sklep astronomiczny. Poza tym, zważywszy na to, że po apokalipsie nie pozostało praktycznie nic, ten tu oto sklep stoi sobie, jakby go żywcem wyciągnięto z epoki baroku. Naprawdę nie wiem co projektant sobie myślał.
Zaczęłam rozglądać się za arkuszem. Po mojej lewej stronie mieściły się starannie poukładane książki, wszelakie atlasy, mapy, przewodniki, tematyką zbliżoną do astronomii. Na przeciwko mnie stały elegancko ułożone teleskopy, każdy z nich był innych rozmiarów, budowy i pewnie zasięgu. Pomyślałam, że fajnie by było mieć takie urządzenie na własność, lecz gdy zerknęłam na metkę z ceną, załamałam się. Z tyłu, za teleskopami gromadziły się na drewnianych półkach różnego rodzaju obiektywy, okulary, szkiełka do obserwowania słońca i inne tego typu rzeczy. Dopiero, gdy spojrzałam na prawo dostrzegłam mały dział z potrzebnymi artykułami. Skierowałam się w tę stronę, licząc, że znajdę to, co chcę. Zobaczyłam tam liniuszki, notesiki do notowania faz księżyca, zestawy dla dzieci w stylu "Zrób to sam!" z zawartością małego teleskopu lub lornetki, specjalne ołówki i wielkie linijki, a także masa kartek i arkuszy przeróżnych rozmiarów do przeróżnych celów. Nie mogłam sobie przypomnieć, o jaką wielkość prosiła Alis, ani jak takowy arkusz wygląda, dlatego wzięłam jeden z większych, który w pewnym sensie przypominał niebo. Włożyłam rękę do kieszeni w poszukiwaniu drobnych, lecz jedyne co znalazłam to parę nic niewartych grosików. Pokręciłam głową z niedowierzaniem i jeszcze raz przetrząsnęłam ubranie. Nic. No nie wierzę, zapomniałam portfela? Kątem oka zerknęłam na towarzysza, który aktualnie przyglądał się jednemu z teleskopów.
-Eee... masz pożyczyć pieniądze?
<Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz