Od moich szczenięcych lat wiedziałem że jakoś się wyróżniam od większości wilków. Niestety nie byłem pewien czy to była prawda czy nie, do czasu gdy stałem się młodym wilkiem. Dowiedziałem się że moja orientacja seksualna się trochu rożni od orientacji przeciętnego wilka, w przeciwieństwie do wielu innych ja kochałem własną płeć. Jak się moi znajomi dowiedzieli, to praktycznie od razu zerwali ze mną kontakt. A skoro taka treść informacji łatwo się rozprzestrzenia, to nie minęła nawet doba zanim wszyscy w watasze wiedzieli. Mój ojciec był zawiedziony i kazał mi sobie znaleźć inną rodzinę. Wszystkie wilki które znałem zaczęły mnie przezywać i robili wszystko by mnie unikać. Znalazłem sobie jaskinie na skraju terenów watahy, tak bym miał spokój. Nawet osoba tak towarzyska jak ja wolała unikać świata zewnętrznego, niż widzieć jak wszyscy dookoła ciebie unikają. Kiedy nadeszła apokalipsa, to nadeszła dla mnie szansa na nowe życie. Skoro jako jedyny przeżyłem apokalipsę w mojej watasze to postanowiłem kontynuować naukę alchemii i tworzenia eliksirów. No ale ta nauka nie trwała długo, bo po jakimś czasie skończyły mi się zapasy i musiałem ich poszukać. Znając się na zieleninie przez bycie wegetarianinem, wiedziałem co jest użyteczne a co nie. Niestety nigdy nie powróciłem do dawno zamieszkiwanych przeze mnie terenów. Wyruszyłem w podroż. Aż dotarłem do miejsca w którym zamieszkiwało dużo ludzi. Bez problemu wtapiałem się w tłum, oczywiście gdy miałem formę człowieka. Raz na czarnym rynku usłyszałem jak kilka ludzi mówiło o watasze wilków, które zamieszkały w lesie nie daleko to postanowiłem to sprawdzić. Nie czekając ani chwili, zmieniłem kierunek w stronę lasu o którym ci dwaj mężczyźni wspominali. Zmieniłem się w wilka jak już wiedziałem że jestem poza zasięgiem widzenia ludzi z miasta. Następnie zacząłem biec. Byłem zbyt ucieszony by tak na prawdę patrzeć pod nogi. Dla tego nie trwało to długo zanim się wywaliłem. Wstałem z cichym jękiem, następnie otrzepałem białą sierść z ziemi. Za mną usłyszałem śmiech więc się odwróciłem i dostrzegłem sylwetkę wilka. Był on dość spory, ale nie wydawał się groźny. Lekko się uśmiechnąłem i przyglądałem mu się dokładnie.
-Co tutaj robisz?
Zapytał kiedy ominął go atak śmiechu. Jeżeli się nie mylę to potknąłem się o jego łapy, to pewnie stąd ten śmiech.
-Szukam watahy wilków, do której pewnie ty należysz.. prawda?
Wilk przytaknął i bez słowa zmienił się w człowieka, a moim oczom ukazał się mężczyzna. Było z niego ciacho. Żebym nie wyglądał na jakiegoś dziwaka, który się w niego wpatruje też się zmieniłem w człowieka.
-Wolę rozmawiać z innymi kiedy nie muszę odgarniać gałęzi głową.
Uśmiechnął się do mnie lekko. Wyglądał zabójczo, ale ogarnij się Veno!! Chcesz dołączyć do watahy, musisz to dokonać teraz. Też się lekko uśmiechnąłem żeby nie było.
-Skoro jesteś w tutejszej watasze, chciałbym dołączyć
-W takim razie witam w Watasze Wilków Apokalipsy, jestem alfą tej watahy, Zero
-Dziękuje za przyjęcie! I nazywam się Venom
Po zakończeniu rozmowy mężczyzna znów zmienił się w wilka i poszedł dalej. A ja przez chwilę myślałem co ze sobą zrobić, zanim zmieniłem się w wilka i zacząłem szukać sobie jakiejś jaskini. Bo mieszkanie w mieście teraz jako członek nowej watahy nie brzmi najlepiej. Tak oto powstała moja nowa życiowa podróż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz