-Teraz musimy być bardzo cicho
Oznajomił a ja wiedząc że nie umiem być zbyt cicho zmieniłam się w jego cień. To powinno działać bo nawet gdy coś powiem to tylko Ehrendil będzie to słyszeć.
-Może tak być?
Zapytałam pokazując uśmiech w formie cienia. Wiem że to nie jest widoczne, ale i tak się uśmiechnełam. Chłopak też się lekko uśmiechną co pewnie znaczyło żę muj czyn jest zaakceptowany. Nie wiele później zaczął się skradać. Jego kroki były bezszelestne, i pelne podziwu. Nie daleko było możliwe słyszeć dziwne mruczenie kture pewnie dochodziły od tej Mantykory. Zwierzęcia kture było mieszanką lwa i skorpiona, ze skrzydłami smoka. Zza krzaków, a tak na prawde byłam przed nimi bo tak cień Ehrendila padał, mogłam dostrzedz zwierzęcie. Leżało i spało. Przypominało to trochu słodziakowego kotka. Zaczełam lekko chichotać na tą myśl, a elf się na mnie pytająco popatrzył. Dość że w ciąż byłam jego cieniem.
<Ehrendil? Czas na polowanie!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz