czwartek, 11 lutego 2016

Od Raven'a CD. Toxic'a

Świetnie, idę do miasta. Nic wielkiego. Może i miasto jest opuszczone i żyją w nim niezidentyfikowane przez mojego współtowarzysza stwory, ale ja w końcu też teoretycznie do nich należę. Książę Ciemności, Czyste Zło, Wysłannik Szatana, Demoniczny Sługa... Ileż to ja się określeń przez te wszystkie lata nasłuchałam. Schlebia mi to. No bo czym innym jestem? Demonem. I to nawet nie zwykłym. Mam krew anioła. Ona daje większą moc niż można by było założyć, ale także utrudnia mi życie. Wśród mieszkańców Hadesu panuje powiedzenie, iż rzekomo im większa moc tym większe jej ograniczenia. I w ten sposób ja sam muszę unikać słońca, dębu i wody święconej. Co zabawne tym co trzyma mnie przy życiu jest krew, a sam jej smak czy zapach wywołuje Seveil. Szał Krwi. Stan którego nie da się kontrolować. Brak świadomości i jakiejkolwiek kontroli wynagradza mi jeszcze lepsza forma fizyczna. Tylko, że ja nienawidzę się za ten defekt. Ale to nieważne. Póki mam mój amulet Seveil mi nie grozi. I tej wersji będę się trzymał.
Moje rozmyślania przerwało to, że dotarliśmy do ruin miasta.
- Prowadź ca... - ugryzłem się w język, żeby nie powiedzieć tego co miałem zamiar mu powiedzieć. To nie czas żeby go wyzywać - Masetro.
Dokończyłem. Za "mistrzu" nie powinien się obrazić.

<Toxic?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz