- Dzięki - rzuciłam niechętnie - A tak w ogóle to jestem Vest.
- L-lena - odpowiedziała tamta.
Zmrużyłam oczy. W zasadzie uratowała mi życie, nie? Powinnam być nieco milsza. Cóż, jednak nie. I tak jestem wredną suką, więc żadna różnica. Odwróciłam się gotowa odmaszerować w swoją stronę. Nie zagrzeję miejsca w tej obcej jaskini. Nie ma takiej opcji. Pokuśtykałam do wyjścia. Zatrzymałam się opierając dłonią o chłodną ścianę.
- Jakbyś czegoś potrzebowała daj mi znać... - rzuciłam przez ramię i wyszłam na zewnątrz.
No dobrze, wszystko świetnie, ale którędy do domu? Rozejrzałam się i na chybił trafił wybrałam kierunek. Oby właściwy. Po kilku krokach zdjęłam z siebie iluzję swojej ludzkiej postaci. Zabawne... Niby iluzja, a jednak paradoksalnie prawdziwa. Wyprostowałam skrzydła i odleciałam. Wolę oszczędzać nogę. I tak daleko bym nie zaszła. No i z góry zobaczę więcej.
Swoją jaskinię wypatrzyłam dopiero po dłuższym czasie. Tam u góry było sporo zimniej, więc zdąrzyłam zmarznąć.
- Super... Przeziębisz się i tyle z tego będziesz mieć - mruknęłam do siebie lądując w wejściu do swojej jaskini. Wszystko zostało w takim samym rozpiździelu jak kiedy wychodziłam. Ciuchy walały się dosłownie wszędzie. To samo tyczyło się jakichś kartek, kubków i talerzy. Westchnęłam. Porządek nigdy nie należał do moich mocnych stron. Widać zresztą. Nagle zaburczało mi w brzuchu. Znowu zmieniłam formę na człowieczą i polazłam do czegoś co służyło mi za kuchnię. Nie żebym była uzdolnioną kucharką. Na szybko zrobiłam sobie kanapkę uważając żeby nie poobcinać sobie palców i siadłam na stołku barowym przy ladzie oddzielającej "kuchnię" od reszty syfu. Jedząc sięgnęłam do kieszeni. Tam powinien być mój telefon. Powinien... Teraz go tam nie było. Szybko skończyłam jeść i zabrałam się za szukanie go w swoim zagraconym mieszkanku. Nie mam pojęcia gdzie był, ale tu go nie było. Na 100% nie. Musiał zostać u tej całej... Laury? Nie... Leny. Musi tam być! Ale dzisiaj jakoś już nie mam ochoty błądzić po watasze. Tamta i tak go nie odblokuje, a nawet jeśli i tak niczego nie zrozumie. To może poczekać do jutra. A tymczasem może ciut posprzątam...
<Lena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz