czwartek, 25 lutego 2016

Od Zero CD. Toxic'a

Zmrużyłem oczy patrząc na kobietę powoli idącą w moja stronę. Gdzieś tam w tle Toxic walczył z dwoma pieskami tej całej lady, ale byłem pewny, że sobie sam poradzi. Wziąłem głębszy oddech i znowu się się skrzywiłem.Po tym upadku na pewno zostały siniaki.

- Jakim cudem? - spytała tylko. Zmierzyłem ją wzrokiem zastanawiając się o co chodzi.

- O czym rozmawiamy? - uniosłem brew

- O twoim nienaturalnym wzroście.

- Aaaa... No cóż. Apokalipsa była łaskawa. Chcesz żebym ci pokazał z bliska do czego jestem jeszcze zdolny? - uśmiechnąłem się drwiąco.

Zabawne. Uciąłem sobie 'przyjazną' pogawędkę z kobietą która wyraźnie nie życzy mi za dobrze.

- To nie będzie konieczne. Ale chciałabym, żebyś za mną poszedł.

- Nie. Mam najlepszą dziewczynę na ziemi i nie byłaby zadowolona gdybyś mnie gdzieś zabrała.

W odpowiedzi kobieta spoliczkowała mnie.

- Auć... - mruknąłem podchodząc do niej bliżej. Byłem nieco od niej wyższy - Zrób tak jeszcze raz to obiecuję, że rozsmaruję cię na ścianie.

- Uroczo - uśmiechnęła się do mnie groźnie.

Warknąłem na nią. Kobieta chwyciła mnie za mój T-shirt i pociągnęła w dół, tym samym zmuszając mnie żebym schylił się na tyle, żeby moje oczy znalazły się na poziomie jej. Przeszedł mnie dreszcz. Ona nie miała oczu. Dwa czarne, martwe tunele które kiedyś pewnie były jej oczami. Z bliska wyglądało to jeszcze gorzej.
- Czego ode mnie chcesz?
- Egoista z ciebie. Nie chcę nic od ciebie tylko od was obu, Synowie Apokalipsy...
- Zejdź mi z oczu - wyrwałem się jej. Jedna eksplozja. I tak jestem już poobijany. Mogę się jeszcze do kompletu poparzyć. Uniosłem do góry jeden kącik ust i chwyciłem kobietę za rękę. Wyciągnąłem ją z pokoju i wepchnąłem do tego na przeciwko. A potem powietrze w całym pomieszczeniu zalała fala gorąca. Jak zwykle, kiedy zdażyło mi się wypuścić więcej energii niż byłem w stanie opanować zaczęły drżeć mi mięśnie. Po pokoju rozeszła się jeszcze gorsza fala gorąca. Przymknąłem oczy. 'Niech się dzieje wola nieba...'. Po chwili cały pokój szczelnie wypełniała przejrzysta, migocząca energia. Kobieta stała na środku tego z zaskoczeniem przyglądając się wszystkiemu.
- Tyle tego... - szepnęła tylko. Nagle cała energia sprężyła się do kuli po środku pomieszczenia i eksplodowała. Ale nie towarzyszył temu huk. O dziwo nie wydobył się, żaden dźwięk. Wszystko poszło w ciepło i światło. Cofnąłem się pod same drzwi zasłaniając twarz rękami. Po kilku sekundach wszystko ucichło. Pokój został spopielony, ale kobiety nie było. Przeczesałem dłonią włosy żeby odkleić je sobie od czoła. Idę o zakład, że teraz sterczały na wszystkie strony. Oparłem się plecami o drzwi. Po drugiej stronie drzwi usłyszałem wołanie Toxic'a. Sięgnąłem do klamki. Była gorąca, więc natychmiast cofnąłem rękę. Kopnąłem w drzwi.
- Tu jestem! - zawołałem do blondyna jeszcze raz kopiąc w drzwi.

<Toxic?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz