piątek, 26 lutego 2016

Od Lilith - Historia

No tak, co ja miałam??? A! Historia....Czy jak powiem że siostrę porwali mi kosmici, matkę przejechał walec, a ojca zjadł potwór z Loch Ness to uwierzycie? Nie? No to cóż, wasz problem...Czasami prawda jest zła i trzeba ją urozmaicić!...Więc pomińmy ten temat... Jedziemy dalej !
Ostatnio postanowiłam wybrać się na pole biwakowe. Tam zawszę jest zabawa, bo są harcerze i inne wycieczki. Było ok.18:00, przy namiocie zauważyłam grupkę nastolatków siedzących nad planszą Ouija. Ojj wy N.I.C nie wiece...załamałam się. Duchy przecież nie wychodzą w ciągu dnia!! No to może ich postraszymy? Odezwał się głos w mojej głowie[ Lucy]. Ehhh same durne pomysły idź się lepiej zabij[Charlie]. OHHH Charlie ty zawsze tylko przynudzasz!!!!.... idź sie utop...Gdy już stoczyłam pogawędkę z moimi "przyjaciółmi" stwierdziłam że pomysł Lucy jest fajny a Charlie się nie zna i idę ich nastraszyć!!! Zamieniłam się w cień i podeszłam do nich. Jak byście widzieli ich miny!!! To było po prostu bezbłędne! Zaczęli uciekać piszcząc przy tym tak śmiesznie, no i ja wzbogaciłam się o planszę Ouija! No co! Znalezione nie kradzione. Przybrałam znowu formę człowieka śmiejąc się histerycznie i postanowiłam pozwiedzać las! Drzewo, drzewo...drzewo...O! Drzewo!!! Kto by pomyślał że w lesie jest tyyyyle drzew. Ehhh super się bawię...usiadłam znudzona tymi drzewami i lasem na ziemi. Było już trochę po 22:00. Nie wiedziałam co robić więc wyciągnęłam sobie moją zdobycz. Chciałam spróbować coś wywołać ale przypomniało mi się że według reguł nie można samemu tego używać a Charlie i Lucy nie chcieli ze mną grać...No to trzeba poszukać jakiegoś towarzystwa! Szłam tak jeszcze parę godzin [no dobra...nie całe trzydzieści minut...] Ale znudzona i zmęczona bezlitosną wędrówką przez gąszcze i knieje [Jak poetycko... ]poszłam spać w najbliższej jaskini jaką znalazłam...
I co się okazało!? A co mogło się okazać! [spokojnie nie zamordowałam nikogo...jeszcze....] Okazało się że wlazłam komuś do jaskini, i że jest tu jakaś wataha i tak dalej, a idąc moim rozumowaniem wataha =towarzystwo =zabawa =Lil szczęśliwa![#te równania matematyczne]. Więc ! Postarałam się podczas pierwszego wrażenia wyglądać w miarę normalnie i w ogóle. I wiecie co?! Udało się!!! Przyjęli mnie! No po prostu cieszę się bardziej niż dziecko na święta! Będzie dużo zabawy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz