Rzuciłam okiem na wyciągniętą rękę dziewczyny i znowu na nią. Korciło mnie żeby ją kopnąć, ale niestety bym jej nie sięgła. Nie zdrową nogą.
- Zostaw mnie - warknęłam.
- D-daj spokój - westchnęła tamta nie cofając ręki.
Posłałam jej mordercze spojrzenie.
- Nie potrzebuję litości!
- M-może i n-nie, ale pomocy t-tak.
Przewróciłam oczami. Tak trudno dać mi spokój?! Tak ciężko to zrobić?! No cóż... Pewnie i tak nie da mi żyć. Jeszcze raz zmierzyłam wzrokiem jej rękę. Vest, idiotko... Nie zachowuj się jak osaczone zwierzę, zganiłam się w myślach z wahaniem wyciągając rękę w stronę ręki dziewczyny. Drgnęłam kiedy nasze dłonie ledwo się zetknęły. Dziewczyna pomogła mi wstać, a ja, kiedy już w miarę stabilnie stałam na własnych nogach, wyrwałam rękę z jej uścisku i schowałam ją za plecami.
- I-idź usiąść na ł-łóżku - poleciła tamta.
Pokuśtykałam w stronę mebla i opadłam na w miarę miękki materac. Jak widać dziewczyna miała rację. Jeden jedyny raz. Oblizałam się. Byłam słaba. A do tego chciało mi się pić.
- P-przynieść ci wody?
Powoli skinęłam głową wbijając wzrok w ziemię. Po chwili w moim polu widzenia pojawiła się szklanka z wodą. Szybkim ruchem zabrałam szklankę, łypiąc na dziewczynę groźnie. Na wszelki wypadek gdyby nagle chciała mi zabrać. Duszkiem opróżniłam szklankę i odstawiłam ją na ziemię. A potem cofnęłam się w najdalszy kąt łóżka i oparłam się o ścianę. Obserwowałam dziewczynę siedzącą pod ścianą po drugiej stronie. Myślała nad czymś. Po kilku, a może kilkunastu minutach poczułam, że znowu zaczynają mi się zamykać oczy. Ale teraz się nie poddam. Nie mogę. Zamrugałam próbując odstraszyć senność, ale i tak miałam świadomość, że tylko odwlekam nieuniknione.
- Zostaw mnie - warknęłam.
- D-daj spokój - westchnęła tamta nie cofając ręki.
Posłałam jej mordercze spojrzenie.
- Nie potrzebuję litości!
- M-może i n-nie, ale pomocy t-tak.
Przewróciłam oczami. Tak trudno dać mi spokój?! Tak ciężko to zrobić?! No cóż... Pewnie i tak nie da mi żyć. Jeszcze raz zmierzyłam wzrokiem jej rękę. Vest, idiotko... Nie zachowuj się jak osaczone zwierzę, zganiłam się w myślach z wahaniem wyciągając rękę w stronę ręki dziewczyny. Drgnęłam kiedy nasze dłonie ledwo się zetknęły. Dziewczyna pomogła mi wstać, a ja, kiedy już w miarę stabilnie stałam na własnych nogach, wyrwałam rękę z jej uścisku i schowałam ją za plecami.
- I-idź usiąść na ł-łóżku - poleciła tamta.
Pokuśtykałam w stronę mebla i opadłam na w miarę miękki materac. Jak widać dziewczyna miała rację. Jeden jedyny raz. Oblizałam się. Byłam słaba. A do tego chciało mi się pić.
- P-przynieść ci wody?
Powoli skinęłam głową wbijając wzrok w ziemię. Po chwili w moim polu widzenia pojawiła się szklanka z wodą. Szybkim ruchem zabrałam szklankę, łypiąc na dziewczynę groźnie. Na wszelki wypadek gdyby nagle chciała mi zabrać. Duszkiem opróżniłam szklankę i odstawiłam ją na ziemię. A potem cofnęłam się w najdalszy kąt łóżka i oparłam się o ścianę. Obserwowałam dziewczynę siedzącą pod ścianą po drugiej stronie. Myślała nad czymś. Po kilku, a może kilkunastu minutach poczułam, że znowu zaczynają mi się zamykać oczy. Ale teraz się nie poddam. Nie mogę. Zamrugałam próbując odstraszyć senność, ale i tak miałam świadomość, że tylko odwlekam nieuniknione.
<Lena?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz