- Może...
- To tak czy nie?
- Spora szansa, że i tak coś wymyślisz innego jeśli się nie zgodzę. Więc dobra. Chodźmy. A potem dasz mi spokój.
- Jasne - odpowiedziała. Dopiero teraz zmierzyłem ją wzrokiem. Bardzo dokładnie od dołu do góry. Wyglądała bardzo przyzwoicie. W sumie mogę się z nią pokazać na mieście. Pochwyciłem spojrzenie dziewczyny, której widać niezbyt podobały się te moje wstępne oględziny i uśmiechnąłem się leniwie.
- No to w drogę - wskazałem jej kierunek i odczekałem chwilkę aż zrobi krok i dołączyłem do niej. Nawet nie zadawałem sobie trudu ukrycia swojego na wpół drwiącego uśmiechu.
- No to może oświecisz mnie co do tego gdzie idziemy? - spytałem po chwili milczenia.
<Scarlett?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz