Szukałem odpowiedniego miejsca na trening. Nie mogę sobie pozwolić na spadek formy. Mój ojciec z całą pewnością by tego nie pochwalał. Tak więc w końcu zatrzymałem się w lesie. Widziałem stąd jakąś polanę, ale nie wchodziłem na nią. Zdjąłem z ramienia swoją skórzaną torbę i odwiesiłem ją na gałąź drzewa. Tak samo potraktowałem mój płaszcz. Wykonałem kilka ćwiczeń rozciągających i wyciągnąłem miecz. Cięcie, blokada, wypad, sztych, powrót, znowu cięcie... Powtarzałem całe sekwencje i większość znanych sobie kombinacji. Nagle usłyszałem trzask pękającej gałązki. Zamarłem w bezruchu patrząc w kierunku dźwięku. Jakaś postać przyglądała mi się zza drzew.
- Kim jesteś? - spytałem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz