piątek, 30 października 2015

Od Snowbird DO Ehrendila

Dziś zapowiadał się piękny dzień. Wstałam o świcie, zbudzona pierwszymi promieniami słońca. Wstałam i przeciągnęłam się. Było jeszcze wcześnie, więc postanowiłam się przejść po terenach watahy. Ostatnio zaobserwowałam, że o tej porze praktycznie żaden wilk nie wychodzi z jaskini, co działa na moją korzyść. Ja codziennie, z tego właśnie powodu, budziłam się o świcie.
Wyszłam z jaskini i rozejrzałam się dookoła. Świat zaczął budzić się do życia. Pierwsze ptaki zaczęły nucić swoje symfonie, pąki kwiatów rozwijać się, a wiatr zbudzony powoli dawał o sobie znać, nawołując, aby o nim nie zapomnieć. Ruszyłam przed siebie, myśląc nad celem mojej podróży. Może nad jakieś jezioro? Nie..... dziś będzie tam pełno wilków. Albo jakaś polana? Nie, to też nie? Góry? Nie.
Westchnęłam. Naprawdę nie ma miejsca, gdzie mogłabym spokojnie przesiedzieć cały dzień ciesząc się tylko towarzystwem samotności?
Już wiem! Może powinnam udać się do lasu. Jest tam jedno zaciszne miejsce. Trzeba zboczyć trochę z drogi. Przejście jest praktycznie niewidoczne, na moje szczęście. Sama trafiłam na nie przez przypadek.
Droga prowadziła do niewielkiej polanki, z trzech stron otoczonej lasem, a z jednej ogromną, skalną górą, z której, do niewielkiego jeziorka, wpadał malutki wodospad.
To chyba było moje ulubione miejsce.
Tak więc postanowiłam trochę poćwiczyć zaklęcia. Ostatnio to zaniedbałam. I właśnie na tym minęły mi dwie godziny. Resztę dnia spędziłam nad przy niewielkim jeziorku, przyglądając się wodospadowi. Tak. Naprawdę było tu pięknie.
I właśnie wtedy usłyszałam jakiś hałas. Ktoś tu idzie? Ale jak? Przecież.... przecież to niemożliwe. Choć nie, z moim szczęściem to jest bardzo prawdopodobne. Zmieniłam więc swoją postać na Szamankę. Miałam nadzieje, że jeżeli ów nieznajomy mnie zobaczy, stwierdzi, iż nie ma tu czego szukać i sobie pójdzie.

<Ehrendil?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz