Narzuciłem sobie dość szybkie tempo. Już po chwili zapomniałem o wszystkim, Liczył się teraz tylko rytmiczny odgłos moich kroków i las który mnie otaczał. Dobiegłem do jakiejś rzeki i zatrzymałem się na jej brzegu. Kucnąłem i napiłem się. Przez chwilę stałem w bezruchu, a potem kontynuowałem przebieżkę. Nawet nie bardzo wiem jakim cudem znalazłem Namidę. Nie mniej zaskoczyło mnie to.
- Racz mi wybaczyć to najście, pani - zatrzymałem się - Nie miałem takiego zamiaru - odwróciłem się żeby wrócić skąd przybiegłem.
<Snowbird? Czy raczej Namido?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz