Po prostu sobie poszedł?! Ehhh a ja myślałam że się może jednak jakoś dogadamy...Ruszyłam za nim w celu dalszego uprzykrzania mu życia moją osobą gdy nagle przez przypadek wpadłam na jakiegoś gościa. Facet trochę starszy ode mnie ze słuchawkami na uszach i bluzą z kapturem .
-Jak łazisz!!! Krzykną i odepchną mnie a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Wariatka… Burkną pod nosem i odwrócił się.
-Dlaczego wy wszyscy jesteście taaaaacy?? Wciąż się śmiałam. –Kolejna osoba którą dzisiaj spotykam jest wredna… Uśmiechnij się! Powiedziałam szczerząc się jak psychopatka.
-Pfff spieprzaj! Warkną i już chciał odejść ale mu nie pozwoliłam nagle przypomniałam sobie o małym nożyku którego mam w bucie. Że też nie wpadłam na to w barze! Zanim ten zdążył się zoriętować stałam obok niego i przyciskałam mu nóż do policzka. W tym momencie gość stracił całą swoją pewność siebie i zaczął mnie błagać bym go puściła. Lecz ja nie miałam zamiaru go słuchać, przycisnęłam nóż mocniej i wyryłam mu piękny uśmiech. Facet wrzeszczał przeraźliwie i wciąż błagał mnie bym go puściła.
-No dobrze! Skończyłam! Zakrzyknęłam radośnie. Chociaż jeszcze… hmmmm O! Już wiem!
-Zobacz! Wskazałam palcem na ulicę przed nami. Biegnij! Tylko slalomem! Dodałam
Gość chyba jednak nie zrozumiał bo rzucił się pędem po lini prostej w stronę wyjścia z ciemnej uliczki lecz po chwili leżał już martwy z nożem wbitym w tył głowy.
-Ehhh mówiłam żebyś biegł slalomem! Jak biegniesz prosto to nie ma takiej zabawy! Skomentowałam poczym wyjęłam swój nożyk z trupa , wytarłam go z krwi o jego bluzę i ruszyłam kontynuować poszukiwanie wcześniej wspomnianego towarzysza.
-Jak łazisz!!! Krzykną i odepchną mnie a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Wariatka… Burkną pod nosem i odwrócił się.
-Dlaczego wy wszyscy jesteście taaaaacy?? Wciąż się śmiałam. –Kolejna osoba którą dzisiaj spotykam jest wredna… Uśmiechnij się! Powiedziałam szczerząc się jak psychopatka.
-Pfff spieprzaj! Warkną i już chciał odejść ale mu nie pozwoliłam nagle przypomniałam sobie o małym nożyku którego mam w bucie. Że też nie wpadłam na to w barze! Zanim ten zdążył się zoriętować stałam obok niego i przyciskałam mu nóż do policzka. W tym momencie gość stracił całą swoją pewność siebie i zaczął mnie błagać bym go puściła. Lecz ja nie miałam zamiaru go słuchać, przycisnęłam nóż mocniej i wyryłam mu piękny uśmiech. Facet wrzeszczał przeraźliwie i wciąż błagał mnie bym go puściła.
-No dobrze! Skończyłam! Zakrzyknęłam radośnie. Chociaż jeszcze… hmmmm O! Już wiem!
-Zobacz! Wskazałam palcem na ulicę przed nami. Biegnij! Tylko slalomem! Dodałam
Gość chyba jednak nie zrozumiał bo rzucił się pędem po lini prostej w stronę wyjścia z ciemnej uliczki lecz po chwili leżał już martwy z nożem wbitym w tył głowy.
-Ehhh mówiłam żebyś biegł slalomem! Jak biegniesz prosto to nie ma takiej zabawy! Skomentowałam poczym wyjęłam swój nożyk z trupa , wytarłam go z krwi o jego bluzę i ruszyłam kontynuować poszukiwanie wcześniej wspomnianego towarzysza.
<Raven? Wreszcie coś napisałam!!!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz