wtorek, 31 maja 2016

Od Vestarii CD. Venom'a

Kopnęłam łapami w powietrzu rozpaczliwie walcząc o oddech. Wiłam się i wyrywałam, jak zawsze cholera, na marne. Mogłam sobie bić skrzydłami i robić wszystko inne co mi się podobało, ale ten fatalny zjeb i tak mnie nie puszczał. Dookoła nas pojawiło się kilka moich wiernych kopii. Wrzeszczały, biegały, skakały... Wszystko. Siały ogólny rozpiździel jak zawsze kiedy chodziło o moje życie. Same się pojawiają i same się odwołają kiedy zagrożenie minie. Chłopak tylko na chwilę się rozproszył i nieznacznie poluzował uchwyt. Zaraz potem z jednak przypomniał sobie kto tu teraz kogo męczy i zacisnął dłonie szczerząc się jak wariat.
- Podoba ci się? Chcesz jeszcze? - wrzeszczał śmiejąc się.
- ... Zjeb... - wyrzuciłam z siebie słabo. Ciemniało mi przed oczami i ogółem licho wyszło.
- Ej! nie waż się mdleć! Jaka to będzie zabawa kiedy nie będziesz przytomna?! - potrząsnął mną.
Nie odpowiedziałam. Oto ja, Vestaria, jedna z Cudownej Trójki z Mordowni, która zwiała od zmarnowania sobie życia w pierdlu zostanę zabita przez tego niedorozwoja. NIE! Nie ma szans! Mimo poważnych problemów skupiłam wzrok na oczach tamtego. Przez całe kilka cennych sekund intensywnie patrzyłam mu w je jego obrzydliwe ślepia, jednak w końcu udało mi się przeryć jego mózg i wrzucić tam wizję samej siebie. Martwej i nieruchomej. Zadziałało.
- Już umarłaś?! - ryknął puszczając mnie. Grzmotnęłam o ziemię aż zadzwoniło. Po chwili Venom czy jak mu tam było wymierzył mi porządnego kopniaka. Skrzywiłam się i odczołgałam kawałek dalej, żeby chociaż względnie złapać oddech. A on dalej pastwił się nad 'moimi zwłokami'. Ugh... Wariat. Tak czy siak długo tu sobie nie zostanę. Zebrałam się w sobie na tyle, żeby wstać z ziemi i powlekłam się w losową stronę. Nie zaszłam zbyt daleko, gdy usłyszałam nieco inny głos. Tak jakby w tym idiocie mieszkały dwie dusze.
- Co do cholery?
- Gówno - wymamrotałam w końcu obierając kierunek. Zalezę do rzeki chociażby nie wiem co.

<Venom?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz