środa, 25 maja 2016

Od Venom'a CD. Vestarii

Czułem lekką uciechę z tego że dziewczyna powróciła. Mogłem teraz ja się nią pobawić. Chociaż wiedziałem że to uczucie nie jest zbyt prawidłowe. Zawsze w tych nie bardzo dobrych monetach nuci się to dziać. Rozchodzi się o mą drugą połowę. Jak by na to nie patrzeć jestem wilkiem Yin-Yang i powinienem się z tym liczyć, lecz mnie i tak zmiana nie dokończ się podoba. Choć pewnie zmieniam zdanie jak się przemieniam, krótko mówiąc szaleje. Niektórzy to nawet chcieli przezywać furią gdyż to stanowczo ona nie jest. Po prostu staje się lekko opętany i tyle. A fakt który mnie teraz drażnił był ten że właśnie się zmieniam i nie mogę nic zaradzić. Niech się dzieje co się ma dziać. Na szczęście nie widać wielkiej różnicy w moim wyglądzie gdy jestem człowiekiem.
-Zależy czego mi ma być mało.. Bo z chęcią się odwdzięczę.
Odpowiedziałem na pytanie wadery uśmiechając się, dość normalnie. Oczywiście można było słyszeć nutkę szaleństwa w moim głosie. Ta zaś warknęła na mnie głośniej w wciąż grożącej mi pozycji. Nie wiele potem poczułem że moja kontrola, której i tak było mało, nie mola już powstrzymywać przemiany. Nagle na mojej twarzy umieszczono szanowny uśmiech szaleńca. Moje krwiste oczy wypełniła pustka, co ładnie współgrało z uśmieszkiem. Vest się to nie spodobało. Postanowiła się na mnie rzucić, najwyraźniej chciała to zakończyć jak najprędzej. W momencie którym Vest była nad ziemią, ale jeszcze do mnie nie odskoczyła, użyłem magi by ta ja odepchnęła do tyłu. Taką siłą że ukończyła lot dobijając do jednego z dalszych drzew. Kiedy już leżała obok pniu na ziemi zacząłem się do niej zbliżać.
-Ojej, to nie miało tak być!
Mówiłem udając lekko zszokowanego.
-Powinienem rzucić cie o wiele dalej!
Prawie ze wrzasnąłem szczerząc się szaleńczo. Jedna ręką chwyciłem puchatą osobę za szyje i podniosłem do góry tak bym mógł ja dusić.

<Vest? Jeju w końcu coś mam!>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz