Wadera chyba nie jest do mnie przekonana... No cóż, ja też pewnie bym się siebie wystraszył. Nie codziennie spotyka się gości z metalową ręką....
-Od dawna tu jesteś? – próbuję zagadać.
-N-nie...- nadal odpowiada jakbym miał ją zaraz zjeść. Nie mam pewności czy dalsze próby rozmowy mają sens, więc podchodzę do jeziora i na chwile zanurzam w nim łeb. W takie upały woda naprawde jest zbawieniem... Czuję na plecach wzrok Snowbird, aczkolwiek nie zwracam na to uwagi. Po chwili słysze jak coś bardzo cicho mówi.
-Hmm?
-A t-ty...od dawna tu jesteś? – duka głośniej niż przed chwilą. Przez chwilę zastanawiam się co właściwie jej powiedzieć, żeby przestała się mnie bać. Przecież nie jestem taki znowu straszny....W końcu mówię tylko:
-Nie. Od niedawna.
Zmieniam się spowrotem w człowieka. Nawet polubiłem swoją drugą postać. Nabrałem w ręce troche wody i przemyłem sobie twarz, po czym wstałem i skierowałem się w stronę watahy.
-Idziesz też?
<Snowbird?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz