- Zero? - spytała Alis - Coś nie tak?
- Ciii... - syknąłem uważne obserwując krzaki.
Nagle z lasu dookoła polany wyszły Argale. Duże stado Argali, które właśnie nas otoczyło. Zakląłem.
- Na środek - warknąłem do dziewczyn. Szczerząc kły i warcząc, powoli chodziłem w kółko za każdym razem ustawiając się pomiędzy dziewczynami a podchodzącym Argalem. Za dużo ich... Nagle jeden z tych po drugiej stronie rzucił się do ataku. Przeskoczyłem nad dziewczynami i zagrodziłem mu drogę. Zderzyliśmy się. Udało mu się chwycić moją łapę i szarpnąć. Syknąłem z bólu. Poderwałem go z ziemi i odrzuciłem poza krąg jego towarzyszy. Dwa kolejne skoczyły na mnie. Jeden uczepił się grzbietu, drugi wgryzł się w moją zranioną łapę. Usłyszałem, że dziewczyny też szykują się do walki. Strząsnąłem z siebie napastnika przy okazji łapą miażdżąc tchawicę drugiego. Zawarczałem nisko.
- Jeśli zobaczycie okazję uciekajcie - rzuciłem do wader - Za dużo ich tutaj.
- Mhm - usłyszałem w odpowiedzi.
Kolejny napastnik wybił się w powietrze, ale wczepiłem zęby w jego gardło zanim zdążył mnie choćby drasnąć. Potrząsnąłem nim jak szmacianką lalką i rzuciłem o drzewo. Korzystając z faktu, że przez chwilę miałem spokój wypuściłem falę uderzeniową.
- Uciekajcie! - rzuciłem do dziewczyn obserwując oszołomionych przeciwników.
- A ty? - spytała Nir
- Ja będę z tyłu.
Skinęła głową.
- Chodź Alis - lekko trąciła towarzyszkę i odbiegły.
Zaczekałem chwilę. i sam też odbiegłem. Nie zabiegłem daleko gdy poczułem czyjeś zęby na karku i w boku. Rzuciłem się na bok i uderzyłem w drzewo. Usłyszałem trzask pękających kości i poczułem że Argal odrywa się ode mnie i spada na ziemię. Potrząsnąłem głową uwalniając się z uchwytu kolejnego. Posłałem kolejną falę uderzeniową.
<Nirvana? Alissa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz