- Nooo... Więc na co zapolujemy? - spytała po dłuższej chwili milczenia
- Pewnie na Daer'y - odpowiedziałem krótko
- Mhm...
I znowu cisza. Ja czułem się z nią dobrze, jak się czuła Nirvana - pojęcia nie mam. Tak dotarliśmy na spora polankę na której pasło się stado Daer'ów.
- Jaki mamy plan ataku?
- Przyniosę ci coś do jedzenia.
- Jak?
- Zastanów się jak szybko biegam. Te biedne sarenki nie mają szans - rzuciłem przez ramię. W jednej chwili dopadłem do stada i łapą przewróciłem trzy sarny na raz. Jedną chwyciłem zębami niemal przegryzając ją na pół, dwie kolejne zostały zmiażdżone. Przyniosłem zdobycz waderze.
- Smacznego. Jedna dla ciebie i dwie dla mnie - rzuciłem.
<Nirvana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz