sobota, 15 sierpnia 2015

Od Zero - Historia

Urodziłem się w małej watasze. Rodzice byli Gammami, a ja miałem przejąć ich obowiązki. Nie było tego dużo. Jako jedynak miałem szczęśliwe dzieciństwo i nigdy niczego mi nie brakowało. A potem poznałem ją... Miksę. Wiedziałem, że ona jest tą jedyną. Gdy dorośliśmy zostaliśmy parą. Kochałem ją tak bardzo jak kochałem trójkę naszych dzieci: Avro, Sean'a i Lao. Jakże byłem wtedy szczęśliwy. Miałem dom, rodzinę, pozycję, moje złe oblicze co prawda regularnie psuło mi nastrój, ale to też byłem w stanie przeboleć...

 Do czasu apokalipsy. Naszą watahę dosłownie zmiotło z powierzchni ziemi. Zginęli wszyscy.Wszyscy poza mną. Mogę powiedzieć, że zmutowałem w Wilka Zniszczenia. Wraz z nowymi możliwościami zyskałem też swój obecny wzrost. Naturalnej wielkości wilki sięgają mi do połowy łap. Na tym nie koniec zmian. Niegdyś obfite w roślinność i zwierzynę tereny mojej watahy stały się jałową pustynią. Z popiołów wygrzebałem medalion Miksy. Jedyną rzecz która ocalała. To moja jedyna namacalna pamiątka po niej. Zrozpaczony wyruszyłem w nieznane.Nie było już niczego co trzymałoby mnie w tym miejscu.

Dwa lata minęły od katastrofy, a ja nadal nie potrafiłem sobie poradzić z tym co straciłem. Moje nowe umiejętności może i ratowały mi życie, ale też bardzo je utrudniały. Pewnego dnia znalazłem jaskinię dość dużą by móc w niej odpocząć. Przerwała mi jednak pewna wadera. Koniecznie chciała dostać pazur takiego dziwactwa jak ja. Nazywała się Shira. Udało mi się jednak namówić ją do tego, żeby została ze mną w nowej watasze. Watasze Apokalipsy.

Kolejnym wilkiem który do nas dołączył był Toxic. Shira trafiła na niego i przyprowadziła go do mnie. Spodziewałem się jego reakcji na mój widok, ale i tak mieszanka zaciekawienia i niepokoju na jego pysku wywołała u mnie ukłucie bólu. No ale cóż ja poradzę... Muszę się przyzwyczaić. Z tego co zdążyłem zobaczyć wydaje mi się, że Toxic może stwarzać problemy. Strasznie ciężko jest mu przyjąć fakt, że od teraz ktoś jest nad nim w hierarchii...

Następna dołączyła Nirvana. Dotarła do nas na skraju Złych Ziemi. I co ciekawsze zdawała się zupełnie nieporuszona naszym widokiem. Widać są gdzieś na świecie takie widoki, że przy nich gigantyczny wilk wygląda normalnie. Cieszyliśmy się, bo coraz więcej wilków wchodziło w skład naszej małej rodziny. Wtedy też postanowiliśmy ustanowić Radę Najwyższą ze mną na czele pełniącym zaszczytną funkcję Alphy. Mimo wszystko jakoś nie czuję się lepszy. Rada Najwyższa i Alpha powinny być sobie równe.

Ostatnią Członkinią Rady była Alissa. Wadera bez wspomnień której postanowiliśmy dać szansę. Myślę, że spodoba jej się u nas. Wydaje się być miłą waderą i jeśli tylko poprosi pomogę jej odzyskać wspomnienia.

Tak narodziła się Wataha Apokalipsy. A co do dalszej części historii - nawet ja jej jeszcze nie znam. Czas pokaże co przyniesie nam los. Jestem jednak pewny, że Wataha przetrwa. Musi przetrwać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz